niedziela, 22 lutego 2015

Niedziela dla włosów - zwyczajny olej do smażenia

Witajcie!

Jak minął Wam tydzień? Dla mnie jedyną chwilą prawdziwego relaksu była możliwość nałożenia jakiejś super odżywczej maseczki. Chyba wierzę, że zmartwychwstanie włosów oznacza od razu regenerację duszy:D Tyle z moich religijnych wyznań... Zapraszam na niedzielę dla włosów!


Co zrobiłam?


mycie: Isana urea

odżywianie: Garnier Oleo Repair + łyżeczka skrobi ziemniaczanej + 1/2 łyżeczki rafinowanego oleju rzepakowego


Efekt:


Pierwsza sprawa - włosy zostały podcięte aż o centymetr w tym tygodniu. Spotkanie z nożyczkami było tylko formalnością, bo nie są aż tak zniszczone, ale chciałam pozbyć się najdłuższych, przez które włosy nie układały się jak wcześniej.

Przechodząc do oleju, muszę napisać ogromne WOOOOOOOOOOOOOW. 
Jestem naprawdę bardzo zaskoczona, że zwykły olej dał takie efekty. Dawno już nie miałam tak pięknie lśniących włosów:) Co do nawilżenia nie będę się rozpisywać, bo jako bazę do maseczki, użyłam Garnier Oleo Repair, która dzięki alkoholowi izopropylowemu w składzie nigdy nie pozwala mi nawilżyć włosów. Na szczęście ta aplikacja była ostatnią, bo w końcu udało mi się wykończyć całe opakowanie:D Oprócz blasku zauważam wzmożoną miękkość i ogólną puchatość, którą chyba widać na zdjęciu. To co zawsze nie podoba mi się na zdjęciu to brak wygładzenia końcówek, ale jest to u mnie typowe zaraz po wyschnięciu, więc muszę to przeboleć.

A jak Wam minęła niedziela dla włosów?




poniedziałek, 16 lutego 2015

Niedziela dla włosów - pseudoloki

Witajcie!

Najbliższy tydzień zapowiada się bardzo ciekawie, dlatego też postanowiłam, że włosy dostaną mały prezent w niedzielę, żeby nie przeszkadzały mi w drodze do nieskończoności. 


Co zrobiłam?:)

mycie: Isana urea

odżywianie: Serical Crema al Latte + olej kokosowy + skrobia ziemniaczana


Efekt:


Tak skończyły się moje szalone pomysły z papilotami na pół godziny:) Oczywiście nie musicie się martwić, pseudoloki trzymają się u mnie tak krótko, że ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie:D I całe szczęście, bo nie potrafię się przekonać do takich dewiacji w moim włosowym życiu... Na zdjęciu są jeszcze odrobinę mokre miejscami, co widać po kolorze. Ogólnie jednak włosy są widocznie wygładzone dzięki skrobi i muszę sobie częściej przypominać o jej istnieniu. Olej kokosowy i Serical to moje ulubione połączenie, więc dużo tu znów mówić nie będę:) Czuję odżywienie, ale myślę, że mogłyby być bardziej nawilżone. Popracuję nad tym jak będę miała czas myśleć o włosach. Denerwują mnie już też końcówki, bo mimo stanu na 4+ w skali do 5 nie chcą się w miarę ładnie układać, więc za tydzień pewnie będzie niedziela dla włosów już po małym podcięciu:))

A jak Wam minęła niedziela?:))


Ten Pan mi kogoś przypomina


piątek, 13 lutego 2015

Aktualizacja włosów - styczeń 2015

Witajcie!

Tak wszystko mi się ułożyło, że z aktualizację ze stycznia przychodzę prawie w połowie lutego. Ale nie ma tego złego, więc zapraszam do czytania, bo w dzisiejszym poście jest o czym:))

Czego używałam?

mycie: Babydream, Isana Urea

odżywianie: Herbal Care - Żeń Szeń, Serical Crema al Latte, Biovax do włosów suchych i zniszczonych

dodatki: jogurt naturalny, kakao, olej ze słodkich migdałów, olej z kiełków pszenicy, olej arganowy, olej kokosowy, sól EPSOM, mąka żytnia

zabezpieczanie: Bioelixire Argan Oil

Włosy dzisiaj wyglądają tak:



W tym miesiącu mimo ogólnego braku czasu na eksperymenty, wypróbowałam kilka nowych metod, szczególnie w dziedzinie odświeżania skóry głowy. Pierwszą z nich był spray z solą epsom, który sprawował się bardzo dobrze, ale wolałam znaleźć coś jeszcze lepszego. I znalazłam. Jednak więcej o tym przeczytacie w najbliższym tygodniu w odrębnym wpisie:)

Druga z ważniejszych rzeczy to mój stosunek do odżywek. Od bardzo dawna zwyczajnie nie wierzę w kosmetyki. Szczególnie zniechęcają mnie wszelkie nadużycia słów "naturalne" itp. Traktuję kosmetyki jako bazę do wzbogacania i wiem, że tylko dzięki wzbogacaniu osiągnę zamierzony efekt, ponieważ producenci nie znają moich włosów tak jak ja. W styczniu ogromnie polubiłam się z odżywką, którą już na blogu chwaliłam - Herbal Care z Żeń Szeniem. Dostałam ją od FUNG w grudniu i już wtedy liczyłam na jej wsparcie zimą. Przez kolejny miesiąc tylko potwierdziła moje przypuszczenia i w duecie z moim ulubionym ostatnimi czasu składnikiem X nałożona na kilka minut daje efekty porównywalne do masek!

Przyrost w styczniu wyniósł aż 2 cm! Obecnie włosy mają długość 83 cm mierzone od czubka głowy i 93 od linii włosów. 7 cm i będzie okrągłe sto!:)

Końcówki dzięki regularnemu zabezpieczaniu udało mi się utrzymać w bardzo dobrej formie. Mimo wszystko jednak planuję podciąć je przed maturą, żeby lepiej się układały.

Podsumowując...

 Styczeń był bardzo intensywnym miesiącem, a kolejne wydają się być jeszcze gorsze dla włosów, dlatego przede wszystkim szykuję się na wojnę ze Słońcem, które już powoli zaczyna mi przypominać o swoim istnieniu i powołuję legiony produktów, które pomagają mi utrzymać nawilżenie:D

A jak Wam minął pierwszy miesiąc w tym roku?:))

niedziela, 8 lutego 2015

Niedziela dla włosów - spirulina:)

Witajcie!

W końcu mogę powiedzieć, że miałam obfity w coś innego niż naukę weekend:D Czuję się spełniona w 89%, ale to i tak bardzo dużo jak na czas zastraszania naszych biednych, nie zawsze pełnych wzniosłych treści głów. Mam nadzieję, że czeka mnie więcej takich weekendów, bo inaczej zwariuję. Ok, wracam na planetę włosów. Zapraszam do czytania:)

Co zrobiłam?

mycie: Isana urea

odżywianie: maska Serical Crema al Latte + łyżeczka spiruliny + pół łyżeczki oleju ze słodkich migdałów

Efekty:


Tak, to ten dzień. Moje włosy są zbyt długie by uchwycić je na zdjęciu. Nie wiem kompletnie jak to rozwiązać, bo nie mam lepszego miejsca na aparat niż to. Chyba czas usunąć bloga...:D 

Włosy nie są przeciążone, bo udało mi się powstrzymać przed dodaniem kolejnej porcji oleju. Spirulina je lekko usztywniła, ale efekt ten minął po kilku godzinach. Włosy pięknie lśnią i są bardzo gładkie. Jak na dawkę protein po długim odwyku, włosy zareagowały bardzo przyjaźnie i jestem zadowolona:) Mimo wszystko jednak wolę inne kompozycje, które skupiają się wyłącznie na nawilżaniu, bo włosy są po nich bardziej miękkie.

A jak Wasza niedziela dla włosów?:))


Odważni, u mnie nadal Dr. Misio. Przepraszam, ale to chyba idealna piosenka dla 72 - latki:)


Nauczycielu, we wstępie tylko żartowałam. Obowiązek szkolny wypełniłam w stopniu należytym!


piątek, 6 lutego 2015

Składnik X, który pomaga mi ulepszyć zbyt lekkie odżywki do włosów!

Witajcie!

W ostatnim poście wspominałam o składniku X, który dodaję od pewnego czasu do maseczek. Może Wy też macie ochotę na to, by po 20 minutach Wasze włosy były baardzo nawilżone, miękkie, a problem z rozczesaniem przeszedł do historii? Zapraszam do czytania!:)

Dlaczego jesteś niewdzięczna i szukasz nowych metod?

Produkty używane solo są dla mnie przeważnie zbyt lekkie i wymagają dodania olejku. Mówię zarówno o odżywkach jak i o maskach typu Biovax, Serical. Takie kosmetyki nawilżają, ale wciąż brakuje mi dociążenia, a jednocześnie nie przeciążenia moich trzech włosów.


Pewnego razu myłam włosy bardzo bardzo późno i chciałam je czymś nakarmić, ale nie było szans żebym nie zasypiając, przesiedziała godzinkę z kokonem na głowie. Wtedy chwyciłam po składnik X czyli:

Tradycyjnie chyba nie muszę Was przepraszać za moją fotograficzną kreatywność:D Wybaczcie krzywy blat, ale taka bieda u mnie, że nogi za blaty mi służą...

W jaki sposób używałam tego kremu?

Dodawałam ok. pół łyżeczki do porcji odżywki i trzymałam na włosach 10-20 minut. Nie zauważyłam, żeby długość trzymania polepszała działanie takiej mieszanki.

Samo kremowanie nigdy nie działało dobrze na moje włosy. Osławiona Isana kakaowa nie szkodziła włosom tylko w towarzystwie dodanego do niej oleju kokosowego. Sam krem zwykle tylko puszył moje włosy i nadawał im zapachu.W wypadku kremu Babydream byłam jednak nastawiona optymistycznie, ponieważ bardzo interesowało mnie działanie na włosy głównie olejku z awokado, który świetnie sprawdzał się na mojej skórze. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł na zużycie odżywki, która jest dla moich włosów zbyt lekka.

Jakie zauważyłam efekty wzbogacenia odżywki tym kremem?

  • problemy z rozczesywaniem przy regularnym używaniu zniknęły
  •  włosy po kilku minutach są widocznie odżywione
  • krem sprawia, że odżywki jeszcze bardziej zmiękczały moje włosy
  • delikatnie poprawia blask włosów
Co najważniejsze - krem był dla mnie wybawieniem zawsze wieczorami, gdy po całym dniu w warkoczu nie miałam siły i czasu na nakładanie masek i czas, który chciałam poświęcić na odżywianie wynosił max.  20 minut. 

Czego nie udało mi się z nim pokonać?

1. Jako dodatek do odżywki nie wpływa na efekty po jej użyciu, jeśli w składzie znajduje sie Isopropyl alcohol

2. Kremowanie jako alternatywny zabieg dalej się nie sprawdza. Nawet po nałożeniu tego kremu efekty były takie jak po każdym innym - niegodne tego, bym o nich tu kolejny raz wspominała.


A Wy lubicie ten krem? Próbowałyście użyć go do pielęgnacji włosów?:))


 PS: Wybaczcie, że dopiero dziś przychodzę z postem. Podejść robiłam chyba z 5, ale zawsze było coś ważniejszego. Dziś ważne są tylko włosy!:D

niedziela, 1 lutego 2015

Niedziela dla włosów - składnik X

Witajcie!

Rzadko kiedy mam aż tak atrakcyjne dni, ale z okazji tego, że taka sytuacja zaistniała, moja niedziela miała miejsce w piątek:) Zapraszam do czytania!:)

Co zrobiłam?

Do maski Serical dodałam tajemniczy składnik X, który bliżej opiszę Wam w tym tygodniu w osobnym poście, bo niewątpliwie na to zasługuje. Całość trzymałam na długości ok. 20 minut.

Efekt:


Włosy są lekkie, ale dostatecznie dociążone i wyraźnie nawilżone oraz gładkie po tej masce. Kolejny raz udało mi się osiągnąć zadowalającą miękkość, więc składnik X jeszcze bardziej podbija moje włosowe serce. Niestety włosy długo ładne nie były, bo potem miały spotkanie z pewnym pierwiastkiem. Na szczęście udało mi się wyjść z opresji Gliss Kurem i olejem z kiełków pszenicy. AVE WŁOSOMANIACTWO!


A jak Wam minęła niedziela dla włosów?:)


Znów rekomendacja dla odważnych:D