wtorek, 29 kwietnia 2014

Kakaowy żel lniany - WOW!

Witajcie!

Dzisiaj pokażę Wam efekty połączenia moich ulubionych naturalnych nawilżaczy: żelu lnianego oraz kakao. Żeby nie przesadzić, do pół szklanki żelu dodałam ok.pół łyżeczki kakao:

tym razem wszystko duużo lepiej się wymieszało niż kiedyś tu:)

Mieszankę nałożyłam na godzinę na skalp oraz całe włosy. 

Efekt:

stoję jak sierotka:D

WŁOSY: Po rozczesaniu włosów i połowie dnia wyglądają tak jak powyżej. Lśnią i są nawilżone. Dociążone końcówki tylko na zdjęciu (szczególnie prawa strona) wyglądają jakby były przeciążone.

SKALP: Genialny efekt! Włosy mięciutkie, a skalp wyjątkowo zadowolony i nawilżony. Wypróbuję tą maseczkę jako sposób na poradzenie sobie z lekkim przesuszeniem wywołanym regularnym używaniem glinki.

A tu zdjęcie dzięki, któremu poczułam, że mam trochę długie włosy:D



Są tu jeszcze dokładnie nierozczesane.

A Wy czym wzbogacacie żel lniany?:))

niedziela, 27 kwietnia 2014

Niedziela dla włosów [8] - my cyganie

Witajcie!

Dzisiaj zapraszam Was na cygańską niedzielę dla włosów. Z okazji urodzin Koleżanki (pozdrawiamy i sto lat raz jeszcze!) przebrałyśmy się z moją wierną czytelniczką Mutti za cyganów:) 

Co zrobiłam?

Na włosy umyte szamponem YEGO, nałożyłam maseczkę : biovax dla włosów suchych i zniszczonych + pół łyżeczki spiruliny + pół łyżeczki kakao. Do tego dodałam kilka kropli oleju arganowego.

 Wyglądało jak apetyczna kupka:


 Bagno na włosach trzymałam przez ok. pół godziny. Przy spłukiwaniu woda miała genialny kolor:D

Efekty:

 wybaczcie nierozczesane pasemko

Szczerze mówiąc to zdążyłam zauważyć tylko nawilżenie. Nie wiem czy były mięciutkie, wyjątkowo gładkie czy dociążone, bo się spieszyliśmy. Dzisiaj są dość gładkie, lśnią (o to mi chodziło najbardziej), a zapach bagienny ciągle się na nich utrzymuje:)

Tu nie widać dreada, więc żeby pokazać jak on to przeżył:




A jak Wasz weekend pielęgnacyjny?:))



W tym tygodniu zapraszam Was na:

  • post, w którym udowodnię, że NIC nie wiecie o naturalnej pielęgnacji
  • spostrzeżenia i wskazówki po miesiącu z dreadem
  • post niespodziankę:)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Jak bez wysiłku polepszyć działanie maski?

Witajcie!
Ostatnio TU pokazywałam Wam moją konstrukcję, która pomaga mi wydobyć z maski jeszcze więcej dobroci. Ze względu na to, że nie każdy lubi się bawić w takie rzeczy, postanowiłam napisać posta, który będzie spisem metod wzmocnienia działania maski, z których korzystam.

1.Zasadowy szampon

Jeżeli chcemy żeby substancje zawarte w odżywce/masce maksymalnie wniknęły w nasze włosy, musimy przed ich zastosowaniem, umyć je zasadowym zdzierackim szamponem. Otworzy on łuski włosów dzięki czemu dotrą do nich składniki odżywcze.

2. Peeling

Jeśli nakładamy kosmetyk również na skalp, lepsze efekty osiągniemy po peelingu, który zetrze ze skóry warstwę, która mogłaby ograniczać przenikanie składników. Oczywiście nie ma sensu robić peelingu co mycie:)

3. Masowanie

Nakładając maskę/odżywkę warto wmasować ją we włosy. Wiele dziewczyn pisało, że to znacznie poprawiało efekty po jej zmyciu. Odżywkę warto wprasowywać rękami, co pod wpływem ich ciepła powinno pomóc w działaniu.

4. Folia

Włosy zabezpieczone folią chronią przed znaczną utratą ciepła, a ono pozwala na głębszą penetracją włosów. Ja długi czas używałam do tego foliowych reklamówek. Teraz testuję folię spożywczą, którą można owinąć głowę jeszcze dokładniej, choć i zdarza się, że wracam do torebki:)

5. Podgrzanie suszarką

To również fajny sposób by dodatkowo podgrzać włosy.

6. Ciepły ręcznik

Szczególnie zimą jest to dobry sposób, by podgrzać włosy. Kładziemy ręcznik na grzejniku albo podgrzewamy suszarką, a potem chodzimy w ciepłym turbanie.

7. Płukanka

Zakwaszająca płukanka domknie łuski włosów i dodatkowo je wygładzi.


Jeszcze dopiszę tu kiedyś punkt 8 - domowa duża sauna, ale jeszcze nad tym pracuje:D


A Wy macie jakieś dodatkowe sposoby na wzmocnienie działania maski?:)


wtorek, 22 kwietnia 2014

Tego jeszcze nie widziałaś! Cały wszechświat na kołtunie

Witajcie!

Tak jak zapowiadałam, zapraszam Was dziś na dreadowe inspiracje. Dzisiejszym tematem będą koraliki:)
















 























Celowo pokazałam Wam zdjęcia, wśród których wiele mi się zwyczajnie nie podoba:D Chciałam zapoznać osoby nieinteresujące się dreadami z kreatywnością, a często też przesadą w ich ozdabianiu. Ominęłam na szczęście zdjęcia gdzie całe dready od początku do końca były owinięte muliną, a na to jeszcze założone koraliki, bo są już dla mnie załamujące i nie czuję logiki w robieniu dreadów po to by  każdy jeden od początku do końca owijać. Wolałabym rozjaśnić i pobawić się tonerami albo farbami:) 
Każde inne kombinacje, można powiedzieć skromniejsze, są dla mnie jak najbardziej na TAK i sama ciągle dzięki Nimfie (pozdrawiam!!!) tworzę swoje własne psychodele:)

A jak Wam podobają się takie ozdoby?:))


sobota, 19 kwietnia 2014

Sobota dla włosów [?]/ Niedziela dla włosów [8]

Witajcie!

Włosomaniactwo włosomaniactwem, ale nie przesiedzę świąt z olejami na głowie, dlatego z efektami mojej weekendowej pielęgnacji przychodzę dzisiaj:)

Co zrobiłam?

mycie: YEGO + peeling kawowy

odżywianie: (szaleństwo:D) WAX dla włosów ciemnych + 6 kropelek olejku arganowego, 7 kropelek gliceryny, 7 kropelek hydroliazowanej keratyny + jedna kapsułka witaminy E - na długośc
maseczka z jogurtu i drożdży - na skalp

płukanka: z COCA - COLI

Efekty


No wybaczcie, nie jest czymś normalnym obchodzenie niedzieli w sobotę, więc zdjęcie również nie musi być normalne:

Włosy są baaardzo mięciutkie. Dociążone, gładkie i ładnie nawilżone. Mimo dodania dość dużej jak na mnie dawki protein, są zadowolone i nieprzesuszone. Do tego straasznie pachną maską WAX. Maska drożdżowa na skalp niestety dała efekt przylizanych włosów, ale wyjdę z tego dzięki glince:) Nie chciało mi się czekać aż końce się rozprostują, dlatego musicie mi i to wybaczyć.

Nie chcę sprawić, żebyście wymiotowały moją poezją , dlatego życzenia złożę w sposób tradycyjny:D
Więc...

Życzę Wam wszystkiego najlepszego, wielu uśmiechów i spokoju oraz tego, 
żeby jedzenie nie było najważniejszym punktem świąt:)

Bez senność 

W sumie klimatycznie byłoby poświęcić tę niedzielę na nakładanie jajek na głowę...

A jak Wasza świąteczna pielęgnacja?:)


W najbliższym tygodniu zapraszam Was na:

  •  post o tym jak idealnie i bez wpadki przygotować włosy na ważne wyjście
  • dreadowe inspiracje koralikowe (Nimfoo!)
  • jak bez żadnych konstrukcji (sic!) wspomóc działanie maski


piątek, 18 kwietnia 2014

MÓY zastępca BARWY - kolejna poezyja

 Witajcie!

Mój blog to nie recenzje, więc dzisiaj dla odmiany,
 przy chodzę z ulubieńcem, myślę, że Wam jest znany:)

...

 
Zmoczyłam włosy, szukam
gdzie jest ta moja barwa?
schowała się,uciekła?
a może mysz ją zżarła?

szukałam, namierzałam
lecz nic nie znajdowałam.
szampony damskie w domu
przekopałam doszczętnie
lecz wzrok mój nie był miły
wyglądał dosyć mętnie. 
Gdy nagle oko jedno
i uciekła też ręka
gdzie męskie kosmetyki
skończyła się udręka!

Tak o to go poznałam, 
już zawsze będę YEGO
szukam dla nas mieszkania,
Inne rzucam, Kolego!

I Koleżanki oczywiście!!!

...




Szampon YEGO

skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside*, Glycol Distearate, Laureth-4, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Sodium Starch Octenylsuccinate, Silica, C 12-13 Alkyl Lactate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Chloride*, Sodium Benzoate*, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citric Acid


skład: woda, detergent, substancja pianotwórcza, emulgator, emulgator, antystatyk (zmniejsza elektryzowanie włosów), antystatyk, humektant (zapobiega wysychaniu produktu), sok z liści aloesu, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, witamina m.in. zapobiegająca wypadaniu włosów, wit.B5, antyoksydant (przedłuża trwałość produktu), antyoksydant, wit.B6, naturalna substancja kondycjonująca - odżywia skórę głowy i włosy, stabilizator, stabilizator który wpływa na ograniczenie przetłuszczania skóry głowy, emolient, stabilizator, substancja wpływająca na konsystencję, konserwant, konserwant, zapach, składnik zapachowy x 4, regulator pH.

Skład: 

Pozytywnie mnie zaskoczył, lepszego w domu nie miałam, jeśliś się na Barwę boczył, 
pewnie Ci go polecałam:)

Opakowanie

Poręczna buteleczka i nic z niej nie ucieka. Przy innych czasem rzeczka, a z tą komfort człowieka.

Cena

Nie trzeba dodatkowej pracy - moim zdaniem zbędne poty. 
Bo ten szampon kupisz wszędzie za ok.7 złotych.

Konsystencja

Gęstość jest idealna, nie leje się po rękach, ani też nie jak budyń, jak czasem w moich mękach.

Działanie

Oczyszcza skórę głowy - to to, czego wymagam. O nic więcej nie proszę, choć czasem cicho błagam,
 by dobra część składników mi bardziej o skalp dbała, niż jak ten, który miałam (troszeczkę przesuszała).

Yego to znaczy mój!, jest bezsilikonowy, warto go wypróbować by skalp Twój był jak nowy!!


A Wy czym oczyszczacie swoje biedne głowy?
 Czy jest wśród nich może YEGO, 
mój odpad atomowy?:)


środa, 16 kwietnia 2014

Czemu nie warto mieć stu masek?

Witajcie!


Dzisiaj przychodzę zgodnie z zapowiedzią z postem, w którym spróbuję Was jak najmocniej przekonać do tworzenia sobie masek samemu, w domu:) Spotkałam się z wieloma opiniami, że lepiej jest kupić już gotowca, ale wynika to przeważnie z tego, że nie zastanawiamy się jak proste a jednocześnie efektowne może być stworzenie własnego kosmetyku.


Co dają nam domowe maseczki?
  • całkowite nawilżenie
  • brak silikonów (chyba, że świadomie z nich skorzystamy)
  • wspaniały blask
  • stosowane regularnie znacznie poprawiają kondycję włosów
i mogłabym wymieniać jeszcze i jezcze i jeszcze... tylko jest jedno "ALE"

TRZEBA EKSPERYMENTOWAĆ!

Wiadomo, że u każdej z nas może się sprawdzić co innego, ale nie będziemy wiedzieć co włosy lubią, a czego nie, jeśli będziemy je karmić zawsze tym samym:)

Jak robić domowe maseczki?

I. BAZA

Tu powinnam wyjaśnić mój sens domownictwa w tym poście. Mam na myśli tworzenie masek na jak najprostszych bazach, gdzie większość albo nawet wszystkie składniki mamy w swoim domu. Niekoniecznie muszą być to bazy niekosmetyczne. Gdy mówimy, że zrobiliśmy domowe ciasteczka maślane to również mało kto korzysta z masła zrobionego przez siebie i wszystkie inne składniki również są kupne. Na tej również zasadzie się opieram, z tym, że jak najbardziej chcę zakupy ograniczyć:)

Moje propozycje:

- produkty z kuchni np. jogurt naturalny (jako baza jest genialny!), drożdże (maseczki z ich udziałem polecam szczególnie na skalp, bo na długości efekty nie są jakoś spektakularne), roztarte owoce np. banany

- żel lniany (1 łyżka nasion lnu gotowana w szklance wody/2 łyżki nasion w szklance wody jeśli chcecie aby maseczka była baaardzo gęsta - ciężko wtedy wybrać nasionka, ale bez problemu wypłuczecie je z włosów)

dla leniuszków:

- bezsilikonowe odżywki np. Isana Professional Oil Care (jest rzadka,bardzo tania i pół litrowa, więc starcza na całe miesiące!)

- odżywki nawilżające np. Garnier Awokado i Karite, Isana nawilżająca (niebieska), DEBA, Artiste

- maski z lekkimi silikonami np. Ziaja oliwkowa, do włosów farbowanych (maseczki ziajowskie są bardzo tanie i za cenę ok.5-6zł mamy opakowanie, które starczy na wiele użyć:))

II. Dodatki

Przykładowa lista produktów, które możemy dodać i ich wpływ na włosy (nie u każdego sprawdzą się tak samo):

z kuchni:

- kakao - niesamowicie nawilża

- skrobia - nabłyszcza i rozprostowuje włosy

- żółtko - posiada proteiny, które mogą poprawić szczególnie wygląd włosów zniszczonych

- miód - działa nawilżająca i nabłyszczające (w połączeniu z drożdżami sprawia, że maseczka jest strasznie rzadka)

- płatki owsiane - działają zmiękczająco 

- owoce np. banany - nawilżają, nadają nieziemskiego blasku

- oleje - nawet kilka kropelek może poprawić działanie niejednej maski. stosowane na dłuższą metę wygładzą, nawilżą i poprawią kondycję włosów

przykładowe półprodukty:

- gliceryna - pomoże utrzymać wodę we włosach

- żel hialuronowy - działa bardzo podobnie do gliceryny

- aloes zatężony - znacznie nawilży włosy 

- spirulina - nada blasku, poprawi stan i zabarwi maskę na piękny kolor:)

- wit. E - mocno odżywi i nada zdrowego wyglądu po same końcówki (ostatnio jest moim faworytem:))

Wystarczy, że znajdziemy małą miseczkę, zmieszamy wszystkie składniki wybrane przez siebie i maseczka gotowa!

Co zrobić gdy maska wyszła na gęsta?
Możemy dolać np.olejku, odżywki albo mleka.

Co zrobić gdy wyjdzie za rzadka?

Wtedy najlepiej zagęścić ją skrobią ziemniaczaną.

Warto po takich domowych maseczkach , jeśli to nasze pierwsze podejście do takiej mieszanki, zapisać sobie efekty, które zauważymy na podstawie zdjęcia i "zachowania" włosów po jej zmyciu. To pozwoli nam na dużo szybsze znalezienie ulubionych składników i zredukuje do minimum szanse na przesuszenie czy przeciążenie włosów następnym razem.

Nigdy nie widzę sensu żeby powtarzać składnik w składnik maskę kogoś, u kogo dała fajne efekty. Wymyślajmy same i traktujmy miseczki jak kociołki, w których powstają magiczne, uzdrawiające włosy mikstury:)

Ostatecznie plusy domowych maseczek:

- są tanie

- do ich wykonania nie potrzebujemy wcale wielu trudno dostępnych produktów 

- efekty są często dużo lepsze niż po kupnych maskach używanych solo

- mamy pewność, co dokładnie nakładamy na włosy

- ich przygotowanie nie trwa długo - wystarczą 3 minuty, żeby wrzucić do miseczki i zmieszać ulubione składniki

- po ich zastosowaniu (bez silikonów) widać prawdziwy stan włosów i prawdziwe efekty:)

- ogromna satysfakcja, że możecie same kombinować nad składem i dojść do ideału.

Ja uwielbiam tworzyć różne miksturki, a Wy?:))
Macie jakieś ulubione receptury?


PS: ja wzbogacam nawet moje ulubione Biovaxowe maseczki co dodatkowo zwiększa ich działanie na włosach




wtorek, 15 kwietnia 2014

Pielęgnacja włosów w muzyce II - LUXTORPEDA

Witajcie!

Dziś przychodzę z II. częścią z serii "Pielęgnacja włosów w muzyce - NADINTERPRETACJE". Pierwszą możecie zobaczyć TU. Tego posta zaczęłam pisać od razu po skończeniu tamtego, jednak dokończyłam go dopiero kilka dni temu:D Zapraszam!:))

Włosomaniaczki w oczach ulicznego grajka, który usadowił się blisko Rossmanna akurat w dniu bardzo korzystnych włosowych promocji

"Fanatycy na ulicy!!!"

Jedna z widzianych przez pana powyżej dziewczyn, której zabrano z koszyka ostatnią sztukę wypatrzonego kosmetyku:

"Kto mi ją zabrał, czyja to wina? gdzie jest moja serotonina?!?!"

Refren nucony przez jedną z klientek, która w domu zorientowała się, że kupiła jednak nie tą wersję kosmetyku, którą chciała

"Trafiony zatopiony
trafiony zatopiony
trafiony zatopiony
trafiony zatopiony"

Relacja jednego z klientów, świadka ataku szaleństwa, w który wpadły dziewczyny walczące o ostatnie sztuki na promocji w drogerii:

" Uciekłem ranny strach ból i trzy łapy
W amoku biegnąc oprócz krwi spijałem łzy"

Ludzie robią różne dziwne rzeczy. Jedna z przebiegłych blogerek postanowiła nie ujawniać się i udawać zwykła klientkę a właściwie klienta. W tym też celu posługiwała się biblijnym pseudonimem, którym musiała się przywitać z ukochaną maską do włosów, wyrwaną z rąk innej maniaczki:

"I love you
My name is Mojżesz Winnetou!"

Nagłówek grupy wsparcia blogerek, które przez swoje eksperymenty straciły wszystkie włosy:

"Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera
Dziś jeszcze raz zaczniemy budować od zera"

Opinia jednej z blogerek o sprzedawcy przekonującym ją do zakupu jedynego takiego serum, scalającego końcówki, w promocyjnej cenie...

"Mowa oszusta - groch i kapusta,
A przez otwarte na oścież usta,
Widać, że głowa jest pusta..."

Nie każdy jest w stanie pojąć włosomaniactwo, dlatego najprościej o sensie dbania o włosy mówi zdanie:

" Murawa się rozrasta kiedy się podlewa"

 Nie wszystkie skuteczne kosmetyki nadążamy recenzować, stąd też mogą czuć się odstawiane na drugi plan. Dobrze wpłynie na nie regularne informowanie ich o tym jak jest naprawdę

"Hej hej na pierwszy rzut oka
hej hej nie widać, że kocham!"

 Nie wszyscy blogerzy są uczciwi. Niektórzy zakładają bloga tylko po to by dostawać propozycje współpracy i nie mają żadnego wkładu w swoje miejsce w internecie, bo piszą to co każą im producenci. (nie wszyscy oczywiście, ale się zdarza) W końcu jednak gdy nadchodzi chwila słabości, wychodzi z nich historia, którą tworzą i opuszcza ich usta np. w blogowym konfesjonale...

"Zasadziłem drzewo, które kwitnie monetami
Ono daje swoje plony ilekroć się skłamie"

 Są jeszcze na szczęście osoby, które umieją odmówić i z czystym sumieniem przyznają:

"Tryby w maszynie, pionki w grze
 Pakty z diabłem nie !"

 Zawołanie zapoczątkowane przez ulicznego artystę rozeszło się po internecie i rozwinęło. Niepojmujący sensu olejowania i nakładania jajek na włosy ludzie rozwinęli ten wątek:

"FANATYCY NA ULICY!
Chcą byś słuchał w milczeniu i nie ufał sumieniu.
Stapiając się z tłumem, wyrwał serce z rozumem.
FANATYCY! FANATYCY! FANATYCY NA ULICY!"

Wiem, że nie tylko mi zdarzają się koszmary traktujące o tym jak niszczyłam dawniej włosy..

 "Moje podkrążone oczy zdradzają słabości
Gdy w środku nocy budzi sen o przeszłości"

Podsumowanie w goryczy wyborów świadomych konsumentów, którzy odkryli oszustwa wielkich korporacji i przerzucili się na składowo lepsze kosmetyki mniej znanych firm,
 przez szefa popularnej  firmy *****:
  
 "Świat umiera powoli ginie
odrzuca perły wybiera świnie
świat umiera powoli ginie..
".

 Tymczasem gdy zbliża się post DENKO...

 "Czas ucieka nam, przysypują nas śmieci
To co ważne zostaje – reszta na śmietnik"

 Jak widzicie KOCHAM LUXTORPEDĘ!!!!!!!!!!

Wiadomo, że kontekst włosowy jest tylko w celach humorystycznych - umiem odnieść ich teksty do tak wielu płaszczyzn, że musiały mieć osobną część w mojej serii:D Nie wiem czy takie posty przypadają Wam do gustu (ze smutkiem zauważyłam, że poprzedni przegrał z recenzją toniku octowego..), ale ja dzięki nim mogę spać spokojnie, bo mam pewność, że mój blog nie jest kolejną "skarbnicą" wyłącznie nudnych recenzji, których zakładka u góry nie rośnie od wieeelu miesięcy.

Może macie jakieś jeszcze przytoczenia, 
których tu zabrakło?:))

niedziela, 13 kwietnia 2014

Niedziela dla włosów [7]

Witajcie!

Dzisiejszy dzień zleciał mi szybko i dokładnie tak jak sobie zaplanowałam - poświęcając minimum czasu włosom:) Co mycie nakładam na nie jakieś cudaczne maseczki, dlatego dziś darowałam sobie kilkudniowe olejowanie i ograniczyłam się do eksperymentalnej maski z odżywki.... logiczne:D

Co zrobiłam?

mycie: babydream

odżywianie: odżywka Yves Rocher odbudowująca do włosów suchych i zniszczonych + 3 kropelki kwasu hialuronowego 1% i jedna witaminka E pod czepek na godzinę

płukanka: z COCA - COLI

Efekt:


Włosy są mięciutkie i dokładnie nawilżone, co najbardziej wiąże głównie z witaminą E, którą straasznie lubią. Na zdjęciu były jeszcze odrobinę mokre, dlatego nie chciały się ładniej ułożyć:( końcówki wyglądają na ścięte na równo, no cóż:D nic takiego nie miało miejsca, ale kształt moich włosów zależy od ich humoru....


Wpadłem jej do herbaty!!!!!!!!

+ zrobiłam kolejny już bardziej idealny kremik:)))


A jak Wam minęła niedziela?:))

W tym tygodniu zapraszam na posty:

  • II. część "Pielęgnacji włosów w muzyce - nadinterpretacje" w całości poświęcona LUXTORPEDZIE!!! Jeśli nie widziałyście I. części to możecie ją zobaczyć TU:)
  • o tym dlaczego nie warto kupować stu masek do włosów
  • o moim cudownym zastępcy oczyszczającego szamponu BARWA

piątek, 11 kwietnia 2014

Butelkowa rura czyli jak wydobyć 200% z maski bez wydawania pieniędzy

Witajcie!

Tak jak zapowiadałam, przychodzę z postem na temat maksymalnego wydobywania dobroci z nałożonej na włosy maski. Napewno słyszałyście o suszarkach kapturowych:


W jej działaniu, tak samo jak w nakładaniu kosmetyków idąc do sauny albo robiąc standardowe warunki, chodzi o to by ciepło pomogło jak najbardziej rozchylić łuski naszych włosów, dzięki czemu dostanie się do nich więcej składników odżywczych. Długo się głowiłam jak stworzyć coś pomiędzy tymi dwoma rzeczami. Pomysły były różne, m.in. foliowa torbą z ciepłą wodą w środku, zawiązana i kładziona jak kompres na całą głowę, ale możliwość poparzenia i przede wszystkim stopienie folii mnie odepchnęło:D Mimo wszystko jednak dusza Zosi-Samosi zwyciężyła, więc nie kupiłam suszarki, a zbudowałam to:



Nigdy nie byłam mistrzem estetyki, dlatego wybaczcie prostotę konstrukcji. Chodziło głównie o to, by to działało. Wygląd jest najmniej istotny, a jeżeli już, to zawsze można rurę owinąć choćby ładnym ręcznikiem:D

Numerkami na zdjęciu oznaczyłam wszystko co jest nam potrzebne do takiej konstrukcji, czyli:

1. Miska do której wlejemy wrzątek, a potem nałożymy na nią foliową torbę i zabezpieczymy ją szeroką gumką, tak by jak najbardziej zatrzymać ciepło.Większa miska ma za zadanie zabezpieczyć mniejszą przed przewróceniem wywołanym np. naszym gwałtownym ruchem.

2. Kolejna foliowa torba, którą owijamy wejście na włosy i zabezpieczamy je kolejną szeroką gumeczką, by ciepło nie uciekało na zewnątrz, a zostało tylko w kanale.

3. Najważniejsza część czyli prymitywny rurociąg. Są to 3 butelki plastikowe. Każdej z nich obcięłam część z dnem i z szyjką a brzegi zabezpieczyłam taśmą, żeby nie zniszczyć sobie włosów, wkładając je tam. Potem włożyłam jedną w drugą, a żeby jeszcze bardziej zatrzymać parę w środku, zakleiłam miejsca łączenia taśmą. Ostatnio dodatkowo owijam miejsce wokół fragmentu rury, który wchodzi w torbę.

Na koniec wycięłam w reklamówce, która zabezpiecza miskę, otwór, w który włożyłam naszą rurę. Bardzo ważne żeby otwór nie był zbyt szeroki. Lepszy jest zbyt wąski, bo wtedy wystarczy wcisnąć w niego butelkę a i folia ułoży się tak, że nasza butelka będzie szczelnie przymocowana.

Liczba butelek zależy od długości naszych włosów. W moim przypadku były to trzy, ponieważ nie chciałam moczyć we wrzątku włosów, co zdarzało mi się przy standardowych "parówkach".

Jak wykorzystanie tego wygląda w praktyce?

Na włosy nakładam maskę. Potem cały kucyk wrzuciłam w  rurę i zabezpieczyłam foliową torbą. Sztywność kanału nie jest zbyt wygodna, ale można to przeżyć. Ja używałam tej konstrukcji przez pół godziny, jednocześnie ucząc się i czytając. Intensywne ruszanie się nie jest wtedy wskazane:D Chociaż jeśli opracuję plecaczek, który utrzyma naszą miskę to dam znać i wszystko będzie możliwe!

Jak możemy modyfikować ten sposób?

Wodę możemy wlać do termosu. Wówczas para będzie całkowicie leciała na nasze włosy (w metodzie z miską większość pary osadza się na reklamówce, choć i tak duża część dociera do kanału.)

 Efekty?

Włosy były jedwabiście gładkie, lśniące i dociążone.Dodatkowo są niesamowicie mięciutkie co nie jest u nich zbyt częste:) Wyglądały tak (robiłam to już kilka razy, ale zdjęcie mam tylko po pierwszym)


Naprawdę warto się poświęcić dla takich efektów. Sprawdzałam czy nie było to wywołane kosmetykami jak podpowiedziała Michasia, ale ostatnio użyłam tego samego połączenia i efekty nie były już tak spektakularne. Więc będę dalej z tego korzystać i dążyć do idealnej izolacji mojego układu:D

Jakie macie sposoby żeby maska wniknęła głębiej we włosy?:)
 

środa, 9 kwietnia 2014

Aktualizacja włosów - marzec

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę z marcową aktualizacją. Włosy w tym miesiącu były wyjątkowe kapryśne. Raz pięknie nawilżone, innym razem maksymalnie sianowate. Zapraszam:)

Czego używałam?

szampony: Babydream, YEGO

odżywki: DEBA, Gliss Kur Oil Nutritive z 7 olejami, Isana Professional Oil Care, Isana nawilżająca, Garnier Goodbye Damage, Gliss Kur w sprayu

maski: ziaja oliwkowa, biovax do włosów suchych i zniszczonych, z siemienia lnianego, jogurtowa, bananowa,

zabezpieczanie: Natura Silk, Biovax silikonowe serum, olej arganowy, oliwka HIPP

olejowanie: olej sezamowy, oliwka HIPP

płukanki: z octu jabłkowego, z COCA-COLI, szałwiowa

Dodatkowo: kakao, hydrolizat keratyny, jogurt naturalny, gliceryna, domowy krem, zielona glinka

Tak włosy wyglądają na dzień dzisiejszy:


zachwyciły mnie tym blaskiem po maseczce WAX ze spiruliną i kilkoma kropelkami olejku makadamia
Przyrost w tym miesiącu wyrósł 1,6cm bez żadnych wspomagaczy czyli teraz ich łączna długość to 74,8cm. Przez cały miesiąc wprowadziłam maski praktycznie co każde mycie, co znacznie nawilżyło moje włosy i sprawiło, że pięknie błyszczały i fajnie się układały. Choć tak jak pisałam zdarzało się, że wyglądały jak spalone sianko. Ale radziłam sobie z tym dzięki odżywce bez spłukiwania i olejkom.

Końcówki potrzebowały ratunku, dlatego podcięłam je indywidualnie i będę się starała robić to systematycznie. 

Dodatkowo, mam zaszczyt przedstawić Wam mojego nowego przyjaciela, którego reszta włosów powitała bardzo pozytywnie:



Jego długość: 54 cm

A jak Wasze włosy zniosły ostatni
 chłodny miesiąc?:))

~~~

Zapraszam do ciekawszych z marcowych postów:


 
 PS: Macie jakiś pomysł jak go nazwać? Póki co w mojej głowie jest tylko słowo DENAT, trójznacznie fajne, szczególnie od strony włosomaniactwa i porównania dreadów do alkoholu denat. którego tak unikamy w kosmetykach, a który jednocześnie służy w niektórych z nich np. wcierkach oraz do denata jako martwej materii, czyli moich włosów, które skołtuniłam poza głową:D

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jak zrobić dreada na chwilę?

Witajcie!

Przed każdym dreadem wahałam się i najchętniej to doczepiłabym go na kilka dni, a jeśli życie z nim nie okazałoby się dostatecznie fajne, to bym go zdjęła. To zainspirowało mnie do napisania posta, w którym mogłabym przedstawić Wam sposoby, z których korzystałam aby przyzwyczaić się do dreadów:)

1. Doczepienie dreada syntetycznego jak dreadlocka

(polecam, świetny sklep. Moje pierwsze syntetyki - identyczne jak na zdjęciu, zanim zaczęłam produkować własne, były kupowane właśnie tam i wytrzymały ze mną dość długo nauki:))

Tu powołam się na mój ulubiony, dreadlockowy blog Baglady,  gdzie jego właścicielka pokazuje jak doczepić dreadlocki. Nie chcę kopiować zdjęć, dlatego jeśli jesteście ciekawe, to wejdźcie w link powyżej:) W każdym razie, punktem najważniejszym jest zaplecenie wokół dreadlocka warkoczyka, który zwiążemy gumeczką. Ten sam element wykorzystamy w doczepieniu syntetyka, jednak musimy inaczej rozpocząć doczepianie:

I. Wybieramy pasmo naszych włosów, które chcemy na niego "poświęcić".

II. Przekładamy pasemko przez dziurkę zrobioną w dreadzie np. grubszym szydełkiem, wsuwką.

III. Podciągamy dreada jak najbliżej głowy, a z włosów przełożonych przez niego robimy warkoczyka wokół jego osi i zawiązujemy gumeczką, tak jak w dreadlockach:)

 2. Metoda kołtunkowa

To już poważniejsza sprawa, bo teoretycznie naraża nasze włosy na uszczerbek.
 Anna April przedstawiła ją fajnie na filmiku poniżej:


Wszystko polega na tym by ściągać mocno włosy na boki, tak by kołtunek który tworzą, ciągle przesuwał się w górę. Po takim ruchu lekko skręcamy całe pasmo i robimy to samo, łapiąc inne dwa końce. Najskuteczniejsze jest to gdy wcześniej lekko podtapirujemy włosy.

Gdy kilka lat temu próbowałam zrobić sobie dreada tą metodą, nie wyszło z tego nic. Jednak ostatnio, siedząc w szkole powstał w celu odstresowania się i wypróbowania jej jeszcze raz, mój malutki przyjaciel:


 Wyszedł szczuplutki, a włosy praktycznie z niego nie odstawały, mimo że przy jego tworzeniu nie korzystałam z szydełka. Zrobiłam go wcale nie najluźniej, a włosy po rozplątaniu były jak zwykle gładkie, błyszczące i ani trochę połamane (jedynie troszkę się pofalowały). Gdybyśmy zostawili takiego dreada na dłuższy czas, to nie byłoby go łatwo rozplątać, bo zaczynałby się zbijać.

Polecam ten jeżeli chciałybyście sprawdzić czy jesteście stworzone do życia z dreadami, a jednocześnie nie chcecie sobie bardzo zniszczyć włosów. Im lżej będziemy zaciskać nasze kołtunki, tym mniej narażamy włosy na zniszczenia.

Macie jakieś sposoby na oswojenie się z dreadem czy to całkowicie nie Wasza bajka?:)

  
PS: Na górze powstała nowa strona DREADY, którą zamierzam co jakiś czas uzupełniać postami o tym typie fryzury:)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Niedziela dla włosów [6]

Witajcie!

Kolejna niedziela, która rozpoczęła się dla moich włosów już w sobotę:D Jak tak dalej pójdzie, to będę musiała zmienić tytuły na WEEKEND DLA WŁOSÓW. Póki co jednak, zapraszam na zapoznanie się z dzisiejszym planem:)

Czego użyłam?

olejowanie: olej Green Pharmacy z czerwoną papryką + odżywka DEBA (Michasia mnie zmotywowała!:))

mycie: babydream

maska: Biovax do włosów suchych i zniszczonych + olej makadamia (maksymalne wchłonięcie maski zagwarantowała mi moja konstrukcja, którą się z Wami niedługo podzielę)

płukanka: z COCA - COLI



Jeżeli kiedykolwiek wcześniej pisałam Wam, że moje włosy po jakiejś masce był gładkie, to nie wiem w jakie słowa ująć ich obecny stan... Są po prostu jedwabiste. KOSMOS! Nawilżone po same końce i dociążone. W ostatnim czasie zauważyłam, że olej makadamia bardzo im podpasował, dlatego zamierzam włączyć go do pielęgnacji na stałe. Dodatkowo to już chyba moja piąta płukanka z COCA-COLI i nie ma śladu po przesuszeniu ani jakichkolwiek negatywnych skutkach jej stosowania:) Łysości na górze to wina jeszcze mokrych włosów.

A jak Wasze włosowe poczynania?:)


Zapraszam w tym tygodniu na:

  • moje sposoby jak zrobić dreada na próbę, którego bez problemu i uszczerbku rozplączemy
  • marcową aktualizację włosową i niespodziankę!
  • konstrukcję dzięki której Wasze włosy wypiją z maski nie 100, a 200% dobroci