sobota, 12 sierpnia 2017

PIPPI #1 czyli nowy cykl z inspiracjami!

Witajcie!

Postanowiłam stworzyć nową serię na blogu. Jej nazwa, z moim zamiłowaniem do poznawania etymologii słów, nie mogłaby być bez znaczenia, więc połączyłam ją z...




czyli Przyjemność I Prostota PIękna!

Dzisiejsza część będzie wstępem do serii postów, w których będzie wiele ciekawych fryzur, tutoriali na naprawdę nietrudne a efektowne upięcia i mam nadzieję zastrzyku motywacji, dla tych z Was, ktore tak jak ja, nie chcą przechodzić całego życia w kitce. W warkoczu to co innego!:D Mój ostatni post o fryzurach, które są dla mnie najbardziej kłopotliwe przy mojej długości włosów był niejako wprowadzeniem.

 Pomijając jednak te wszystkie fryzurowe zawirowania, chciałabym żeby szło za tym coś więcej. Szczerze, maksymalnie szczerze, pisanie o włosach wystarczało mi w czasach gdy byłam trochę młodsza. Od zawsze moje myśli krążyły wokół tysięcy tematów, zupełnie niekosmetycznych i o ile kiedyś pasował mi układ, że jako tako przebija się to przez moje wpisy, gdy mam okazję na dłuższą wypowiedź, o tyle dziś czuję bardzo poważnie, że włosy nie stanowią już dla mnie tego samego. Doszłam do tego, co chciałam osiągnąć i to chyba naturalna kolej rzeczy:) Po głowie chodzą mi różne pomysły, ale ze względu na konwencje bloga i moją chęć jej zachowania, podciągam to wszystko do molekularnego poziomu włosa i drażę temat dalej! Zapraszam wszystkie chętne, które także chciałyby częściej korzystać ze swoich włosów w kontekście tworzenia fryzur!:))

Patronka tej serii została wybrana nieprzypadkowo. Jest dla mnie symbolem czystej radości, przekory i odwagi. Nie wolno spać z nogami na poduszce? Pippi własnie tak spać musi! Warkocze powinny grzecznie przylegać do głowy? Fryzura Pippi nie zna zasad grawitacji!

Wydaje mi się, że czasem łatwo zapomnieć nam, damskiej części kuli ziemskiej, o tym, że nie ma spisanyh zasad jak postępować. Wszystkie miejsca trąbią o tym, że nie musimy być idealne, a bez makijażu i fajnych ciuchów też wyglądamy super, ale... przynosi to też inny niż zamierzony skutek. Pogłębia w niektórych glowach binarność, więc jeżeli bez makijażu jestem piękna, to z czasem malując się, mogę czuć, że paradoksalnie, nie upiększam się ani trochę. Że ubierając wysokie buty nagle przechodzimy na tą "złą" stronę kobiet, które tylko się stroją i niewiele sobą reprezentują... Malując się na jakiś egzamin, zastanawiamy się czy nie lepiej byłoby iść bez makijażu i w płaskich butach, bo ktoś może nas posądzić o to, że czas spędzony na strojem mogłyśmy poświecić nauce tego, czego nie będziemy wiedzieć. Zapominamy o równowadze, a to jest klucz do poprawnego rozumienia, że jestem kobietą i mogę o sobie całkowicie decydować. To nie stroje, makijaż czy fryzura mnie definiują. One jedynie dopełniają całości!

Pippi nie ma nic wspólnego z idealnie dobranymi strojami czy perfekcyjną fryzurą i właśnie dlatego, że jest przeciwieństwem, jest twarzą tej serii. Mam prawo decydować o moich wyborach i chcę czasem żyć na przekór. Nie wszystko jest i nie wszystko będzie pod linijkę. To zależy tylko ode mnie i od Was! Chciałam napisać, że nie przepadam za feministkami, ale gdy walczą o to, o czym mówię, absolutnie to popieram. Zapomniałam, że świat jest dziś tak pokręcony, że nawet część z nich pewnie prędzej doprowadziłyby do binarności, czyniąc z kobiety postać w worku po ziemniakach, niż kogoś kto nie powinien podchodzić do bycia idealnym 24/h bez zastanowienia.

Nietrudno się dzisiaj zgubić, bo drogowskazów jest paradoksalnie zbyt dużo.

Wracając do naszej bohaterki, dzisiejszy wpis będzie poświęcony jej zdjęciom. Na poprawę naszych humorów, przypomnieniu sobie, że mamy w sobie takie małe, niezależne dziewczynki, szczególnie jeśli chorobliwie często chcemy prezentować się tylko i wyłącznie jako idealne damy.

Mamy w sobie wszystkie te wcielenia, więc nimi mądrze żonglujmy!

Oto i ona!












Koniecznie dajcie znać, czy i jak dbacie o Pippi wewnątrz siebie!:))





PS: Za tydzień wpis będzie o wspaniałych warkoczowych fryzurach, więc serdecznie Was zapraszam!





1 komentarz:

  1. Uwielbiam Pippi, dorastałem z nią, była moją ulubioną bohaterką z dzieciństwa. Aż się łezka w oku zakręciła po przeczytaniu Twojego posta. Oby więcej takich "podróży" do krainy dzieciństwa!
    Pozdrawiam gorąco: Twój Najbardziej oddany Fan :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)