wtorek, 25 kwietnia 2017

Nadchodzi...

puk puk...

WITAJCIE!

Gdzieś pomiędzy przebywaniem w salonokuchni i rozmyślaniami nad sensem słowa potrawka(CZY POTRAWKA NA OBIAD NIE UBLIŻA TEMU SŁOWU, JEŚLI JEST TAKIM ZDROBNIENIEM? CZY TO ABY NA PEWNO BRZMI POWAŻNIE? CZY KIEDYŚ BYŁY PODAWANE W TAK MAŁYCH PORCJACH, ŻE SPECJALNIE DOPASOWANO DO NICH TAKĄ NAZWĘ???), podjęto decyzję. Myślą tą muszę podzielić się ze światem, a przez zamiłowanie do facebooka, opcja jest tylko jedna! Z refleksją nad temat potrawki poczekajmy do końca posta, a teraz coś bardziej przyziemnego:))


CO TY MASZ NA GŁOWIE?!?!?!



Ku uciesze Babci, która przy każdym spotkaniu dziwi się, że studia nie pozbawiły mnie włosów, coś tam jeszcze mam na głowie:D Mogę ośmielić się na tyle by stwierdzić, że włosy są w naprawdę dobrym stanie i uważam, że odrobinę lepszym niż rok temu. Mimo unikania klasycznego włosomaniactwa (będąc w drogerii i przechodząc koło działu z kosmetykami do włosów gdzie stoi kilka zastanawiających się co wybrać osób, czuję się jak podstarzały Logan, który zmienił obszar działalności i teraz jest szoferem, a konflikty i możliwość starcia raczej już na niego nie działają), nie jestem w stanie powiedzieć, że nic z włosami nie robię. Kombinacje są różne i momentami dość radykalne, ale to będzie tematem innego wpisu:) Póki co, zapoznamy się z efektami:



Włosy około 2 miesięcy temu były podcinane (ok.10 cm), kształt, choć tu widać go średnio, został bardziej zaznaczony po bokach. Ich miękkość i szybkość niszczenia ostatnio robi na mnie wrażenie, ale żeby nie zdradzać zbyt dużo, przechodzę do dalsze części!


Co miałam przez ostatni czas na głowie oprócz włosów?

Coś a'la osobiste ad fontes czyli:

  • oprócz nauki i życia w świecie żołądkowo-wątrobowo-witaminowym dużo czytania, starej muzyki i wsłuchiwania się w siebie. Podróż do Tybetu to może nie była, ale jest co analizować, więc jest dobrze! 
  • ponadto podtrzymywałam parę filarów wierszykami, 
  • zasłużyłam na oficjalne zaproszenie do Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej ćwicząc pompatyczne składanie wyrazów szacunków i żywiąc nadzieję na pozytywne rozpatrzenie moich próśb,
  • woziłam się z gitarą przez pół kraju, 
  • próbowałam zrozumieć frutarianizm,
  •  listę moich planów zaburzył punkt strącający zostanie motorniczym,
  •  ponownie zaczęłam rozmawiać z moją gitarą,
  • dotarła do źródeł, które tak jak ja, uważają, że MARTWIĆ SIĘ pochodzi od MRZEĆ
  • po wielu latach przeczytałam Kubusia Puchatka jeszcze raz, rozumiejąc, że każdy z nas jest czasem misiem o bardzo małym rozumku i nikt nie powinien się za to jakoś strasznie okładać ani robić tego innym. Okładanie się jest fajne, ale tylko w poniedziałkowe wieczory:D
 Jak widzicie, optymalna norma zachowana:D Trudno mi nie przechodzić do meritum, ale to pozostawiam na kolejny wpis:) 

Pozdrawiam i zostawiam Was w miłym towarzystwie:



A jak Wam minął marzec i w zasadzie już kwiecień?:))

9 komentarzy:

  1. Mamy chyba teraz taką samą długość włosów(też sporo podcinam teraz) Piękne, kształt też widać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne włosy :) Mi marzec i kwiecień minęły na instensywnej nauce, nie mogę uwieżyć, że za chwilę maj i matura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Życzę w takim razie powodzenia i spokoju!:))

      Usuń
  3. Czyli jednak założyłaś facebooka? ;p bo pamiętam jak pisałaś, że istniejesz tylko na blogspocie (czyli tak jak ja do teraz ;D). Jestem pod wrażeniem tego jak pięknie zagęściły ci się końcówki i stanowią teraz równość z resztą włosów (chyba że się spuszyły do zdjęcia?), bo pamiętam jak były nieco przerzedzone na starszych zdjęciach. Dlaczego tak rzadko piszesz? Czytam cię już ze 3 lata (kiedyś nie miałam konta i komentowałam jako Kamila) i brakuje twojego bloga :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Pamiętam Kamilę!:) Tak, tak, trochę się zmieniło, facebook ze względu na szkołę musiał zaistnieć w moim życiu, bo wyleciałabym z powodu braku informacji, jak mój kolega:D Końce faktycznie się zagęściły, ale to nie wynik jakiejś mega pielęgnacji, a raczej odważniejszego podcinania(ścinając teraz 10 cm od ręki nie tracą widocznie na długości) na czym korzysta wygląd włosów i ja, bo mniej się plączą i lepiej układają:)) Odpowiedź czemu rzadko w sumie chyba już jest zawarta w tym co napisałam wcześniej:D Miło mi bardzo, że ciągle mówisz w formie teraźniejszej "CZYTAM". To dobry znak! Pozdrawiam, puszczam oczko i dzięki za komentarz!!!:))

      Usuń
    2. Czyli zapuszczanie do kolan poszło sie kąpać :D? Ja nadal konsekwentnie zapuszczam do klasycznej, ale to jeszcze ze 3 lata spokojnie :(

      Usuń
    3. Hmm:D Nigdy nie mów nigdy, ale póki co wystarczają mi włosy, na których prawie siadam jako maksymalna długość:D Trzymam za Ciebie kciuki w takim razie!!!

      Usuń
  4. Jak dobrze widzieć kawałek Ciebie! PIękne włosy!
    Rozważ teraz opcję zapuszczenia do kolan, bo jeśli jednak zostaniesz motorniczym, to wtedy będą wyfruwały za okno i zasłaniały Ci drogę, czyli konieczne będzie radykalne cięcie! Teraz jest okazja :D
    P.ozdrawI.am! :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)