niedziela, 13 listopada 2016

Czy warto być normalnym? Eksperymentalny miesiąc

Witajcie!

Miniony miesiąc był jednym wielkim eksperymentem. Oprócz badania własnego męstwa, obiektem badań stały się także moje włosy. Tak jak wspominałam w AKTUALIZACJI Z WRZEŚNIA musiałam przez okoliczności zmienić nawyki.

Pamiętacie, kiedyś miałam dwa fioletowe dready, w ostatnich dwóch latach jednego dłuuugiego, zrobiłam dreada z włosów Babci, nosiłam warkocz częściej niż przewiduje ustawa, a długość mojej grzywki dodawała mi poszanowania w nocne spacery po cmentarzu. To wszystko uległo zmianie, którą zainicjowało właściwie pożegnanie się z dreadem w kwietniu, a "uwieńczeniem" tego były dwie decyzje - podcięcie włosów w inny kształt i ostatecznie smutny ad fontes i powrót do mycia całych włosów co dwa dni.


Jak to zniosłam w praktyce?


Nie ukrywam, było ciężko z drugą kwestią. Twardą wodę można jakoś zaakceptować, ale nie jest łatwo pogodzić się ze stratą wygodnej umywalki. Bolało już w wakacje, ale okazało się, że to dopiero początki cierpień. Miałam obawy związane z wizją przedłużenia takich praktyk i wiecie co?


TO STRASZNIE ŚMIESZNE!

Okazało się, że normalność w świecie włosów, przenosząca mnie znów w kategorię włosomaniaczki (jednak bliskiej podłoża) okazuje się całkiem znośna, a nawet przyjemna i rozwojowa! 

Co się zmieniło?

  • co mycie chcąc nie chcąc wzbudzam w sobie odpowiednio wyrzuty sumienia, żeby jednak nałożyć maskę choć na chwilę. Będzie tak dopóki nie wpadnę gdzieś na odżywki Mrs. Potters i nie będę używać ich na zmianę z szamponem
  •  dłużej czekam aż wyschną mi włosy, ale przynajmniej jako wciąż w tych kwestiach binarna i bezsuszarkowa głowa, pilnuję by włosy myć wieczorem i nie kuszę losu wychodząc w niedosuszonymi, szczególnie w już trochę zamarzające teraaz
  •  wychodzę z założenia, że jeśli moje włosy w końcu się zbuntują i zobaczę, że tak często kontakt z szamponem (mimo, że Babydream, więc AAAA, MOŻNA DROGERYJNIE I DELIKATNIEJ???) po prostu je podetnę, co przy tej długości jest dla mnie perspektywą mniej smutną za każdym razem gdy widzę nożyczki:D
  • przez podcięcie włosy łatwiej mi się falują i wygląda to moim zdaniem fajnie, najbardziej po bokach gdzie nabrały największej lekkości:)

Sami zerknijcie:
 
 
 
Zatem czy warto być normalnym?

Wewnętrzny ochroniarz słusznie buntuje się na przytaknięcie, bo nie wie, że mam na myśli kwestie włosowe. Na pewno nie taka normalność niewłosomaniacza straszna, jak ją malują wyobraźnie włosomaniaczek! Budowanie skomplikowanych i czasem nad wyraz złożonych konstrukcji motywuje do zachowania typowej normalności chociaż w kwestiach włosowych, więc oceniam, że jest dobrze i spokojnie poczekam czy pokaże się jakiś sygnał do zmian!


A jak Wy czujecie się z Waszą obecną pielęgnacją włosów?:)

6 komentarzy:

  1. Ja dzięki only you dostałam wiele kosmetyków, dzięki którym idealnie będę mogłą zadbać o swoje włosy;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata mi kiedyś powiedział: "W coś wierzyć trzeba". Oby się sprawdziło:)

      Usuń
  2. Ja mam ostatnio fazę "a może ściąć włosy na krótko". Powstrzymuje mnie fakt, że może w przyszłym roku będę brała ślub, więc w sumie głupio jeszcze nie poczekać, a jednak co długie włosy do białej sukienki to długie włosy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Włosomaniactwo sprawia mi zbyt dużą przyjemność, by z tego zrezygnować - zarówno włosowe zakupy, jak i zabiegi pielęgnacyjne są często jedyną formą relaksu, na która mogę pozwolić sobie w tygodniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po długiej przygodzie z kosmetykami naturalnymi przeprosiłam się na chwilę z drogeryjną silikonową odżywką, bo włosy były nie do ogarnięcia... Na wiosnę, jak włosy trochę podrosną, pewnie wrócę do lżejszych kosmetyków. Szamponów używam zarówno delikatnych (Planeta Organica), jak i mocnych (Natura Siberica), w zależności od potrzeb skóry głowy. Mimo wszystko, dominuje u mnie pielęgnacja naturalna i to się już raczej nie zmieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mam to samo jeśli się w coś wkręcę a potem jakoś tak się od tego oddalam, bo nie zajmuje mi to tyle czasu co wcześniej, ale zdobyta wiedza jest i potem siedząc na wykładzie za jeszcze obcymi koleżankami z roku, na przerwie, gdy slysze ze rozmawiają o "szamponie z fajnym, naturalnym składzie z Alterry" ale nie pamietaja nazwy detergentu w nim, to język mi się sam rozplątuje:D

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)