piątek, 18 września 2015

Nakarmi, zmatowi, uratuje i zawsze zrozumie - mąka żytnia!

Witajcie!

Na moim blogu w przeciągu tego roku pojawiło się kilka napomknięć na temat mąki żytniej. Mimo wszystko jednak ten temat jest dla mnie wciąż źródłem niekończącej się fascynacji i wciąż czuję niedosyt w kwestii zapoznania Was z mocą tej mąki. Co nieco mogłyście przeczytać TU, gdzie opisuję efekty po umyciu włosów szamponem stworzonym z mąki żytniej i wody. Od tego czasu troszeczkę ewoluowałam w kwestiach wykorzystania tej mąki i chciałabym przybliżyć Wam moje aktualne metody wykorzystywania tak łatwo dostępnego, a dającego taki ogrom możliwości produktu. Zapraszam do czytania!



Podstawowa sprawa:

Jaką mąkę wybrać?

Przez ten rok przetestowałam różne mąki żytnie i szczerze mówiąc wszystkie w pielęgnacji były takie same. Różniły się tylko czasem stopniem zmielenia - jedne były gładsze, drugie mniej, ale oczywiście nigdy nie dostaniecie tej mąki w tak gładkiej postaci jak pszenna czy ziemniaczana, więc nie warto się tego bać. Póki co nie mam swojego jednego faworyta i jeśli się to zmieni, na pewno wprowadzę tutaj nazwę!:)

Najważniejsze dwie zasady:

Z całego serca polecam przesianie mąki przed przygotowywaniem poniższych "kosmetyków". Może Wam to wiele ułatwić w późniejszym czasie i nie narażać skóry na żadne niedogodności ani Was na dyskomfort (pozostałości na niej niezmielonych elementów). Moja druga zasada to przygotowanie kosmetyków z świeżo otwartej mąki. Wiadomo, że w trakcie przechowywania w kuchni może ona częściowo stracić swoje własności absorbujące. Dlatego też gotowe kosmetyki od razu przesypuję do plastikowych pudełeczek (jak te na zdjęciu) i trzymam w łazience.

Co możemy zrobić z mąki żytniej?

1. Szampon

Blog jest włosowy, więc zaczniemy oczywiście od tej partii ciała:D Stworzenie takiego szamponu polega na zmieszaniu kilku łyżek mąki żytniej (ilość zależy od długości włosów) oraz wody. Polecam zacząć od 2 łyżek mąki żytniej i zmieszać je z 2 łyżkami wody, a w razie potrzeby stopniowo dodawać mąkę. Konsystencja zależy od Was choć oczywiście łatwiej będzie nakładać bardziej płynny szampon.

Kilka wskazówek:
  • jeżeli razi Was zapach tej mikstury (dla mnie nie było to zbyt przyjemne) to polecam spróbować z dodaniem olejku eterycznego lub małą porcję odżywki o intensywnym zapachu, która nadaje się do mycia włosów
  • jeżeli obawiacie się, że po umyciu we włosach pozostanie widoczna mąka (dla mnie nie jest to ogromny problem, bo zawsze zostaje na nich niewiele i z czasem po prostu spada), przesianie jej przed zrobieniem szamponu powinno w 90% zapobiec temu efektowi.
  • jeżeli macie ochotę zmodyfikować ten przepis czymś także z kuchni, polecam Wam wypróbowane przeze mnie dodatki:
- kakao - działa lekko nawilżająco i bardzo możliwe, że poprawi też zapach naszego szamponu

- kurkuma - dzięki właściwościom naturalnie odkażającym, myślę, że to naprawdę świetny pomysł na dodatek do szamponu. Skóra na głowie to wciąż skóra i od czasu do czasu warto byłoby zadbać o nią tak jak o skórę na twarzy:) Jedna uwaga: OSTROŻNIE Z ILOŚCIĄ! Zbyt duża ilość kurkumy może spowodować, że nasz skalp będzie żółty. Moim złotym środkiem na to jest po prostu dodawanie malutkiej ilości. Czuję wtedy, że zrobiłam coś dla skalpu, ale też dla swojego komfortu:)

- fusy z kawy - doskonałe w momencie gdy potrzebujemy peelingu a jednocześnie mogą pomóc przy zmianie zapachu szamponu na bardziej pobudzający.

Tak przygotowany szampon trzymam na głowie kilka minut (2-5) i zmywam.

2. Puder do twarzy

Tu podstawą jest bardzo dobrze przesiana mąka. Ja mąkę na mój ostatni puder przesiewałam 3 razy i mogę powiedzieć, że jest wystarczająco gładka i wolna od wszelkich elementów, które trzeba potem specjalnie zdejmować. Używam jej jako pudru już naprawdę bardzo długo. Zależy mi przede wszystkim na bardzo mocnym macie i w tym mąka żytnia jest naprawdę bardzo dobra. Przez całe lato używałam jej regularnie i nie zauważyłam żadnego przesuszenia. Nie obyło się też oczywiście bez poprawek po kilku godzinach - wszystko jak zawsze zależy od naszej skóry, ale w takie lato jak tegoroczne, chyba ciężko byłoby się obyć bez poprawek:D

Co możemy dodać do pudru?

Generalnie ja używam wersji bardzo podstawowej, do której dodaję wcześniej wspomnianą kurkumę. Porcja jest ponownie maleńka, bo nie chcę mieć żółtej skóry. Zamiast kurkumy w celu nadania pudrowi właściwości antybakteryjnych, możemy dodać cynamonu. Ja tego nie robię, bo bardzo podrażnia moją skórę, która z reguły nie reaguje na żadne alergeny więc bądźcie z tym ostrożne!:)

3. Naturalny bronzer

To zupełne szaleństwo. Teoretycznie możemy stworzyć sobie same bronzer i przepis może być jednoskładnikowy - gorzkie kakao. Ja stworzyłam sobie wersję kakao + puder żytni + troszkę kurkumy. W tym przepisie puder pozwala na otrzymanie mniej intensywnego odcienia i może uratować nas przed zbyt ciemnymi śladami. Myślę, że to bardzo interesujący przepis i jeśli nigdy nie próbowałyście stworzyć własnego bronzera, warto spróbować. Kakao  ma w domu chyba każdy, a zamiast mąki żytniej można użyć mąki ziemniaczanej, której nie trzeba przesiewać i która może nadać bardziej satynowe wykończenie.

Moja opinia o tym kosmetyku nie jest zbyt dobra - próbowałam z kakao różnych firm i niestety żaden stworzony bronzer nie dał się rozprowadzać równomiernie i tworzył na skórze plamy lub tak w nią "wchodził", że wyglądałam po prostu jak brudna:D Mimo wszystko jednak polecam Wam wypróbowanie tego przepisu, bo być może w moim przypadku jest to jakaś wina skóry i Wam wyjdzie to duużo lepiej:)

4. Pasta do mycia twarzy

Absolutny ulubieniec spośród wszystkich rzeczy, które mogę przygotować dzięki naszej mące. Podstawowa wersja - przesiana mąka żytnia, z małym dodatkiem wody jest doskonała do łagodnego oczyszczenia twarzy np. po nocy. Spokojnie radzi sobie z sebum i zostawia skórę matową w porównaniu z efektem po umyciu zwykłym żelem do twarzy. Jedyny jej minus, który należy korygować dodatkami to według mnie to, że w żaden sposób nie nawilża i skóra po jej użyciu jest pod względem nawilżenia taka sama jak przed myciem, wiec przynajmniej w moim przypadku użycie kremu jest obowiązkowe/

Moje ulubione dodatki:

- kakao - kolor jest czekoladowy, zapach jest przyjemny a do tego moja skóra bardzo lubi delikatne nawilżenie jakie zapewnia jej ten produkt

- kurkuma - cel to oczywiście znowu nadanie własności antybakteryjnych

- czarnuszka - faworyt. Pasta z czarnuszką była najlepszą jaką zrobiłam (może oprócz tej aktualnej). Do przesianej mąki żytniej dodajemy rozdrobnioną czarnuszkę i gotowe. Moja czarnuszka była rozdrabniana blenderem, więc ziarenka wciąż były wyczuwalne, ale taki delikatny peeling był naprawdę bardzo przyjemny:) Do tego zapach mojej pasty, gdy wstawałam rano, dodawał mi energii i poczucia świeżości większego niż podstawowa wersja.

- spirulina - obecnie jest w mojej paście i nadaje jej lekko błotnego koloru. Spirulinę kupiłam 1,5 roku temu i niestety maseczki z niej nie są dla mnie zbyt korzystne, dlatego szukam innych metody na jej zużycie i pasta jest naprawdę świetnym wyjściem. Skóra po dodaniu spiruliny jest bardziej nawilżona i na pewno lepiej oczyszczona.

- węgiel aktywny - może Wy też czytałyście post u Aliny na jego temat? Jeśli nie polecam Wam się zapoznać z TYM WPISEM. Po jego przeczytaniu kupiłam w aptece węgiel i najpierw wypróbowałam jako maseczkę, a potem jako dodatek do pasty do mycia zębów, a ostatecznie wylądował w mojej paście do mycia twarzy i pudrze. Alina zaznacza tam, że węgiel potrzebuje przebywania na skórze przynajmniej 10 minut, a moja posta ma ze mną bliższy kontakt maksymalnie 3 minuty. Mimo wszystko jednak spróbowałam, ale ciężko mi powiedzieć o jakiś widocznych efektach. Dużo lepiej sprawuje się węgiel w formie maseczki. Jako dodatek do pudru, lekko barwił go na szaro (oczywiście używałam bardzo małych porcji węgla) i stosowałam go zbyt krótko by rzetelnie ocenić czy coś zmienił czy nie. Jeśli nie próbowałyście maseczki z tym produktem lub naturalnie lekko wybielającej pasty do zębów, polecam!:)

- glinki - w zależności od charakterystyki naszej skóry, dobrze dobrana glinka na pewno nie zaszkodzi nam w towarzystwie mąki żytniej. Kluczowa sprawa to jednak unikanie przesuszenia, więc raczej nie polecałabym tego dodatku jako składnika do pasty, którą macie zamiar myć twarz często.

Moim zdaniem warto przygotować sobie jedną pastę, która nie ma zbyt wielu składników, a jednocześnie nie jest zbyt uboga i w momencie, gdy będziemy potrzebowały wzmocnienia efektu oczyszczającego, możemy zawsze do porcji tej pasty dodać np. glinkę. Jest to mnie problematyczne niż przygotowywanie kilku wersji tej pasty - wersja łagodna, wersja oczyszczająca itd.

5. Puder do włosów - suchy szampon

Przy tym kosmetyku również warto dobrze przesiać mąkę. Pozwoli to uniknąć nadmiernej ilości jej pozostałości na włosach, które nie zawsze chcą zniknąć. Do tego pudru często dodaję też trochę kurkumy, ale częściej jest to kakao, ze względu na barwiące mąkę właściwości, zmieniające kolor na bliższy moim włosom.

Czy warto się bać tej mąki jako suchego szamponu?

Po wielu miesiącach aplikacji powiem Wam szczerze, że nie. Jednak warto przede wszystkim dobrze przesiać mąkę i druga sprawa: aplikować na czyste włosy. Wtedy nasz puder pochłania nadmiar sebum, który pojawia się z czasem a włosy oprócz większej objętości, są naprawdę dłużej świeże. U mnie spokojnie wytrzymują 3 dni gdy użyję mąki w dniu po pierwszym myciu i następnego dnia. Gdy zrobię to za późno, wygląda to tragicznie - mąka osadza się na włosach i jest bardzo widoczna. Po aplikacji na czyste włosy tego problemu po prostu nie ma. Wiadomo, że jest to produkt naturalny i ciężko uzyskać efekt jak po szamponie kupnym, ale myślę, że naprawdę warto spróbować i zaczynać z mniejszymi ilościami dobrze przesianej mąki. Dla mnie żytnia jest milion razy lepsza niż ziemniaczana, ponieważ ta druga okropnie lśni na moich włosach i nie czuję się z tym ani trochę komfortowo. Żytnia nałożona nie za późno, nie sprawia takich problemów i łatwo ją strzepać z włosów, gdy zostanie na nich coś widocznego.

Dodatki do suchego szamponu:

- kurkuma - ostrożnie, bo barwi. Ryzykuję z nią, bo myślę, że to dużo lepszy pomysł niż dodawanie cynamonu, który bardzo łatwo uczula. Jest to według mnie opcja bezpieczniejsza, choć wymaga wyczucia w porcjowaniu.

- kakao - brunetkom na pewno nie zaszkodzi:)

- glinka - być może to dobry pomysł, choć szczerze odradzam - przy regularnym stosowaniu fakt, włosy będą świetnie odbite od nasady, ale możecie poważnie przesuszyć sobie skalp. To jednak znowu kwestie indywidualne, więc zawsze można spróbować!

6. Tortilla!

Pielęgnacja pielęgnacją, ale to już powód, dla którego mąka żytnia jest moją prawdziwą królową:D Odkąd zmieniłam trochę perspektywę w kwestii mojej diety, mąka żytnia jest w niej obecna baaardzo często i po prostu traktuję ją jako zamiennik mąki pszennej. Czasem nie jest to zbyt smaczne i lepiej najpierw spróbować zestawu 1:1 mąka żytnia:mąka pszenna, ale to naprawdę świetna sprawa. Mój ulubiony przepis z tą mąką to ten poniżej, pochodzący z bloga VEGAZONE.

Przepis:

- 2 szklanki mąki (w przepisie jest pszenna, ale spokojnie można użyć żytniej. Jedyny minus tego to w moim odczuciu zmniejszenie elastyczności ciasta, ale z czasem wszystko można sobie wypracować:))

- 160 ml gorącej wody

- 2 łyżki oleju

- szczypta soli

W skrócie: mieszamy mąkę ze szczyptą soli, dodajemy gorącą, ale nie wrzącą wodę i olej a potem ugniatamy ciasto i odstawiamy na kilkanaście minut. Po tym czasie dzielimy ciasto (według podanych proporcji w przepisie, możemy podzielić je na 8 równych części. Ja dzielę na 4, co w efekcie daje po prostu grubsze blaty. Myślę, że przy dobrym rozwałkowaniu, spokojnie można otrzymać 8) i rozwałkowujemy na średnicę ok. 1-2 cm większą niż średnica patelni. Potem smażymy na suchej patelni, z nieprzywieralną powłoką i gotowe!

Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają zrobione według tego przepisu tortille (ale z mąki pszennej), polecam Wam wpis na wspomnianym wyżej blogu. Nie znalazłam prostszego, który dałby równie dobre tortille:)

Jako ambasadorka Polskiego Związku Miłości Do Mąki Żytniej ogłaszam oficjalne zakończenie tego posta. Nareszcie czuję, że informacji o tym produkcie jest na moim blogu więcej i nareszcie będę mogła spać bez wyrzutów sumienia.


Koniecznie powiedzcie mi co myślicie o używaniu mąki żytniej w pielęgnacji!:)


7 komentarzy:

  1. Nigdy nie używałam mąki do niczego innego niż w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jestem dziwakiem?:D U mnie była najpierw ziemniaczana, a potem inne. Ta jest naprawdę genialna w ilości zastosowań, jeśli się odważysz to polecam, szczególnie jako pastę do mycia twarzy, bo szampon nie musi każdemu pasować. Pozdrawiam!:))

      Usuń
  2. Bardzo fajny wpis, widać że się napracowałaś :) Ja lubię bardzo mąkę żytnią i wykorzystuję ją najczęściej do ciasteczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Miło mi, że Ci się podoba. Ciasteczka z mąki żytniej brzmią smakowicieeeee. Póki co używam jej raczej częściej do naleśników albo babeczek. Chętnie spróbuję jakiś pysznych ciasteczek:D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że to i tak nawet nie połowa:D

      Usuń
  4. Ale jesteś szalona! I odważna. Nie pomyślałam nawet o tym, żeby mąkę położyć sobie na twarz, ale chyba muszę o tym pomyśleć. Może chcesz stworzyć cały post o swojej codziennej pielęgnacji twarzy i malowaniu? :D Może coś jeszcze ciekawego przed nami odkryjesz :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)