sobota, 12 września 2015

Aktualizacja włosów - sierpień 2015 (cel 100 cm osiągnięty?)

Witajcie!!!!

Nie będę ukrywać, że bardzo bardzo się cieszę, że nareszcie mogę coś tu napisać! Po moich perypetiach z niedziałającym aparatem i brakiem godnego zastępcy, blog zapadł na wakacje w sen zimowy... Na szczęście ostatecznie aparat udało się naprawić i nareszcie możemy cieszyć się ponownie nieidealnie ostrymi zdjęciami moich okropnych, zbyt długich włosów:D Zapraszam do czytania!:)

Czego używałam w sierpniu?

mycie: Babydream, YEGO

odżywianie: Isana Professional (500ml)

olejowanie: olej Babydream Fur Mama, olej kokosowy

zabezpieczanie: serum Marion termoochrona 

Włosy na dzień dzisiejszy:



Na zdjęciu klasycznie lekko latające:D Jest to wynik mojej absolutnej dezaprobaty co do robienia zdjęć po nałożeniu serum.

Włosy w sierpniu były naprawdę bezproblemowe. Większość czasu spędziły w koku, a potem w lekcyjnych warkoczach, jednak korzystałam z nich też śmiało w czasie wolnym, gdy mogły być bardziej wyeksponowane i zniosły to naprawdę nieźle. W porównaniu z ubiegłym latem w tym roku moje włosy były prawie idealne - miękkie i otwarte na wszelkie współprace. Nie było mowy o żadnym przesuszeniu czy przyspieszonym niszczeniu się końcówek (pewnie przede wszystkim przez to, że nadal myję je w warkoczu, więc kontakt z detergentami jest naprawdę bardzo ograniczony). 

W tym miesiącu także pierwszy raz miałam okazję testować na nich słynny olej Babydream Fur Mama. Efektem, który podobał mi się najbardziej, był wzmożony blask, ale w innych kwestiach niestety tak jak inne oleje i ten nie opanował mojej czupryny. Używałam go na włosy suche, kilka razy na zmoczone i efekty były podobne, ale wciąż będę mu dawała szanse. Choć mimo wszystko, olej kokosowy + serum jest połączeniem nie do przebicia, więc częstotliwość zużywania olejku dla mam będzie bardzo, bardzo mała w kwestiach włosowych.

Także w sierpniu zmieniłam serum do zabezpieczania końcówek. Serum, którego używałam już baaardzo długo akurat nie było w sklepie i znalazłam same z alkoholem, więc dla eksperymentu (istne szaleństwo!) zdecydowałam się na ten gigantyczny krok i kupiłam serum termoochronne. Myślę, że na czasu gdy słońce atakowało dość intensywnie nie był to najgorszy pomysł:) Teraz oczywiście też go używam i jestem tak samo zadowolona:))

Około tydzień temu podcięłam moje włosy o jakieś 1,5cm ze względu na ciągle pojawiające się po jakimś czasie zniszczenia zlokalizowane niestety wyżej niż koniec włosów. Powycinałam większość z nich pojedynczo, a potem wyrównałyśmy cały dół w bardzo delikatny kształt U, od którego wciąż nie chciałabym odchodzić.

Liczbowo moje włosy urosły X cm (ciężko powiedzieć ile podcięłam dokładnie) i obecnie ich długość to:

od linii włosów: 97 cm

od czubka głowy: 87 cm


Wynika z tego, że cel na te wakacje (100cm) nie został ostatecznie osiągnięty, choć mam dwa "ALE":

1. Moje wakacje wciąż trwają więc przez miesiąc może akurat się uda:D

2. Absolutnie nie wyobrażam sobie unikać podcinania końcówek, żeby tylko osiągnąć jakąś liczbę centymetrów, bo brzmi to "imponująco", więc cieszę się, że nawet po podcięciu centymetrów jest wciąż duuużo:)

A jak Wam minął ostatni tak ciepły miesiąc?:))


23 komentarze:

  1. też tak sądzę, ze końcówki lepiej podcinać niż zostawiać je niezadbane tylko ze względu, zeby włosy były dłuzsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Tyyle komplementów po tej blogowej przerwie, że nie mogę spać po nocach:D

      Usuń
  3. Moje włosy sprawiały w tym roku sporo problemów, chociaż jest oczywiście lepiej niż wtedy, kiedy o włosy nie dbałam :D Ciągle poszukuję produktów, które są dla mnie dobre i złe, ciągle nie wiem co zrobić z grzywką, którą już prawie zapuściłam i nadal nie spróbowałam mycia w warkoczu, choć sobie to obiecałam! Ok, będzie to cel na drugą połowę miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Twój cel. Dla mnie to naprawdę przełom w pielęgnacji włosów odkąd mają kontakt z detergentem na długości zaledwie kilka razy w miesiącu.

      Usuń
  4. Dobrze wyglądają i imponująca długość :D Co do celu..po pierwsze dadzą radę przez miesiąc :) po drugie na pewno źle zmierzyłaś :D Podziwiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujęęęę!:) Co do mierzenia robi to ktoś inny, więc to na pewno błąd!:D

      Usuń
  5. Jak zwykle wyglądają wspaniale :) dobrze, że wakacje im nie zaszkodziły :) trzymam kciuki za te 100cm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Też się bardzo cieszę i mam nadzieję, że Twoje kciuki mi pomogą:D

      Usuń
  6. a gdzie obiecana dedykacja ?

    OdpowiedzUsuń
  7. nareszcie post! zawsze w najmniej oczekiwanym momencie (tym razem dluuugo oczekiwanym) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekałam na ten dzień i bardzo się cieszę, że nadszedł. Dzięki za komentarz!:)))

      Usuń
  8. ależ ja Ci zazdroszczę bezproblemowych włosów <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh cudowne masz włosy:) Moje w sierpniu też sprawiały mało problemów, za to teraz jest troche gorzej, koszmarnie znoszą wilgoć:/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny blog zapraszam na mój :)) http://wlosymoimpiorytetem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)