czwartek, 9 lipca 2015

Pielęgnacja włosów na świecie - część II. - relacje z czatowania!

Witajcie!

W styczniu mój wpis na temat pielęgnacji włosów w innych krajach bardzo się Wam spodobał i głos w sprawie nakłonienia mnie do stworzenia kolejnej część zabrało wiele osób, dlatego ponownie wróciłam do czatowania i maltretowałam spotkanych ludzi:D Jesteście ciekawe co z tego wyszło? Zapraszam do czytania!

1. Meksyk


Pierwszą dziewczyną, którą spotkałam w drugiej serii przesłuchań była Elena. Tak jak ostatnio pisałam, musiałam trochę zmienić strategię i zamiast robić zwykłe przesłuchanie, zwróciłam się do niej z zapytaniem o sposoby na polepszenie stanu moich włosów, które nie są w najlepszej kondycji. Poleciła mi użycie awokado w formie maseczki oraz wspomniała coś o majonezie. Dla jasności zapytałam ją czy ma na myśli majonez robiony w domu, czy może jednak kupny, ale myślała oczywiście o własnoręcznie zrobionym z żółtek:)

2. Rosja


To była chyba moja najlepsza rozmowa o włosach, bo udało mi się wyciągnąć z rozmówcy naprawdę wiele informacji jak na brak podobnych zainteresować! Moją partnerką do rozmowy była nauczycielka angielskiego, Swietłana. Tak jak wspomniałam, nie podziela naszej pasji do pielęgnacji włosów, ale była na tyle uprzejma, że opowiedziała mi kilka rzeczy o swojej babci, która bardzo o włosy dba! Przede wszystkim jej babcia bardzo lubi płukanki. Swietłana powiedziała, że ulubioną jest płukanka z rumianku, bo wierzy w jej ogromną moc wzmacniającą włosy. Kolejną była płukanka z łupin cebuli, która stosowana jest przez kobietę również głównie ze względów odżywczych, a nie chęci delikatnej zmiany zabarwienia włosów. Oprócz płynnych mikstur jej babcia stosuje też od wielu lat kefir w formie maseczki na skalp i długość. Nakłada go na godzinę przed myciem włosów i bardzo sobie chwali taką formę pielęgnacji. Najbardziej rozbawił mnie stosunek Swietłany do tych wszystkich szaleństw, których dopuszcza się babcia, ponieważ dziewczyna powiedziała mi, że nie potrafi zrozumieć tej kobiety, która ma naprawdę długie włosy i bardzo o nie dba, a wciąż ukrywa je pod chustką:D Na bank jej babcia ma duszę włosomaniaczki!

3. Słowacja



Po Rosji przyszedł czas na jeszcze bliższą mi sąsiadkę czyli bardzo zabawną Sonię, pochodzącą ze Słowacji. W pierwszych minutach rozmowy okazało się, że ona też szaleje za włosami, jednak później doszłyśmy do punktu, że ona uwielbia zajmować się stylizacją włosów, a pielęgnacja nie jest jej hobby. To była bardzo miła rozmowa i po konsultacji z Sonią, zdecydowałyśmy się, że wstawię Wam tu dwa zdjęcia fryzur, które wykonała i wysłała mi w czasie rozmowy, żebym miała lepszy obraz tego co ją pasjonuje:



To była bardzo sympatyczna rozmowa, bo pierwszy raz spotkałam kogoś kto chętnie mówił o włosach:D Sonia prawdopodobnie to czyta, więc serdecznie pozdrawiam!:)

4. Dania


Kolejną ofiarą mojego ataku była Mette. Zdecydowałam się do niej napisać, ponieważ w nicku miała informację o kolorze swoich włosów, więc uznałam to za dobry odnośnik! Nie była to specjalnie absorbująca rozmowa i na odpowiedzi czekałam bardzo długo, bo temat ewidentnie jej "nie leżał" mimo, że oczywiście nikogo nigdy nie zmuszam do wyznań!:D Ostatecznie jednak dowiedziałam się, że jej ulubionym sposobem na pielęgnację włosów jest używanie oleju kokosowego, który nakłada przed myciem na ok. godzinę i zmywa. Polecała mi również awokado i sok z aloesu, którego również używa do pielęgnacji twarzy, tworząc z nim różne maseczki. Pod koniec rozmowy dodała jeszcze, że bardzo lubi też w pielęgnacji olej z pestek moreli, więc nie można powiedzieć, że ta pozornie ciężka wymiana zdań była bezowocna!:)

5. Bułgaria


Rozmowa z Mariją była absolutnie najbardziej satysfakcjonująca! Dziewczyna odpowiedziała mi, że ona z natury ma ładne włosy i w Bułgarii wszystkie kobiety takie włosy już po prostu mają, więc nie muszą o nie specjalnie dbać, a jedyny sposób, który mi poleca, jeżeli chciałabym mieć ładne włosy, to ingerencja w mój genotyp!:D

Wydaje mi się, że ta druga część będzie już ostatnią. O ile pisanie tych postów i samo ćwiczenie angielskiego jak i również poznawanie ludzi z całego świata było dla mnie bardzo ciekawe, to żeby zebrać informacje do tego posta, straciłam naprawdę ogrom czasu na czacie. Jest to oczywiście zrozumiałe, ponieważ nie był to jakiś czat tematyczny, ale póki co ja mam już dość wyciągania informacji z obcokrajowców, którzy w przypadku 1 na 10 są w stanie mi coś opowiedzieć:D Mimo wszystko jednak uważam to za fajne doświadczenie, mój angielski zyskał duuużo na swobodzie, nie wspominając jak bardzo pomogło mi to w przygotowaniach do matury ustnej! Największy plus tego "cyklu" to moim zdaniem to, że pokazałam, że na całym świecie używam już praktycznie tych samych metod i możemy się czuć bardziej globalnie współtworząc włosowy świat!:)


 Jakie macie odczucia po tych postach? 
Czujecie się bardziej globalne?:)


PS: Zamiast tego posta powinnam pomyśleć o wpisie na temat ludzi, którzy byli najdziwiniejsi:D Pierwsze miejsce zajmie para z Brazylii, która całą rozmowę namawiała mnie do wejścia na ich facebooka, żebym zobaczyła ich dzieci, całą rodzinę, dom, zdjęcia z wakacji... Nie wspominając o całych rzeszach HORNY BOYS, którzy absolutnie wzmocnili moją psychikę, a niektórzy z nich byli prawdziwymi poetami!:D
 

poniedziałek, 6 lipca 2015

10 włosowych postanowień na lato wedlug mnie

Witajcie!

Okres wakacji to jak zawsze czas postów o tym jak będzie wyglądała "wyjątkowa" pielęgnacja włosów i długo zastanawiałam się czy warto taki wpis stworzyć ponownie skoro kiedyś już podobny zaistniał z przepisem na mgiełkę z filtrem UV, ale uznałam, że produkty, których używam trochę się zmieniły i warto! Zapraszam do czytania:)

 www.tapeteos.pl

Jak będzie wyglądała moja pielęgnacja w wakacje?


1. Mycie włosów w warkoczu

Kompletnie nie wyobrażam sobie teraz, żeby na najgorszy dla moich włosów czas upałów, powrócić do mycia całych włosów co dwa dni. Nie dość, że słońce łatwo je przesusza, to jeszcze katowanie ich na długości tak często szamponami sprawiłoby mi tylko więcej kłopotu. Dzięki zmianie metody mycia moje włosy są baardzo długo nawilżone i jeśli już widzę, że potrzebują czegoś więcej to wystarcza im porcja olejku. Co ciekawe przed wprowadzeniem tej zmiany, od może jakiegoś roku, moje włosy nie przyjmowały zbyt dobrze olejków. Używałam bardzo różnych i mało który dawał fajny efekt, nawet gdy zmywałam go odżywką, a nie Babydream. Myślę, że włosy potrzebowały w tamtym czasie jeszcze solidniejszego nawilżenia niż byłam w stanie im dać. Teraz wystarczy odrobina oleju kokosowego, który również był w tym roku na czarnej liście jeśli chodzi o stosowanie solo i włosy wyglądają na znacznie odżywione!

2. Kapelusz

To według mnie najważniejszy punkt. Choćbyśmy nie wiem jak chroniły włosy na długości musimy pamiętać skąd wyrastają. U mnie dochodzi jeszcze kwestia tego, że ciężko mi sobie poradzić gdy mój skalp stanie się już przesuszony, więc kapelusz jak najbardziej mi w tym pomaga, a przy okazji chroni mnie przed następstwami spędzania na słońcu zbyt długiego czasu:)

3. Ochrona długości czyli olej + serum

W ostatnim czasie testowałam połączenie dwóch kosmetyków i wiem, że to właśnie one będą moimi niezbędnikami przez najbliższe miesiące. Codziennie wcieram we włosy dużą kroplę oleju kokosowego, uwzględniając przede wszystkim końcówki). A potem do akcji wkracza silikonowe serum i włosy uzyskują można powiedzieć kolejną warstwę, która je chroni. Nie dość, że olej kokosowy słynie z tego, że ma naturalny filtr, to cały ten efekt wzmacniam silikonami, które dodatkowo blokują destrukcyjny wpływ słońca! Staram się, żeby porcje nie były zbyt duże, bo włosy mają po takim zabezpieczeniu przede wszystkim wyglądać dobrze.

4. Koki, warkocze

Przeważnie gdy już jestem poza domem i mam kapelusz, a wiem, że spędzę dużo czasu na polu bitwy z gorącą falą, zaplatam warkocz i chowam go z tyłu pod bluzkę jeżeli nie muszę wtedy martwić się o to by wyglądać normalnie:D Czuje wtedy, że włosy są troszkę bezpieczniejsze, bo w moim przypadku sam warkocz już je puszy, więc co dopiero połączenie WARKOCZ + SŁOŃCE. Wolę nie myśleć:D Ale czasem się to zdarza i też żyję, więc można! Jednak 90% lata włosy spędzają w koku. Jest to w moim przypadku dużo wygodniejsze niż warkocz i daje zawsze możliwość szybkiego przywrócenia włosów do opcji ROZPUSZCZONE. Jedyny minus koka to to, że nie mieści mi się w kapeluszu w zupełnie żaden sposób, nawet jeśli jest bardzo duży i maksymalnie płaski... Zresztą z warkoczem mam ten sam problem - kiedyś włożenie w kapelusz warkocza nie było problemem, teraz znaczna końcówka warkocza i tak by wystawała, więc nie ma to zbyt dużego sensu...

5. WODA!

To najważniejszy punkt. Gdy nie piję wystarczającej ilości wody, moje włosy potrafią być oklapnięte już po jednym dniu od mycia. Dzieje się tak nie tylko latem, bo zauważam to w czasie każdej pory roku, ale latem wszystko się nasila ze względu na ilości wody jakie tracimy przez samą temperaturę. Woda to mój ulubiony kosmetyk w kwestii walki z przyspieszonym przetłuszczaniem!

6. Mąka żytnia

Próbowałam kiedyś używać mąki kukurydzianej, ziemniaczanej, pszennej jako suchego szamponu, ale żytnia absolutnie wygrywa. Odkąd zaczęły się upały jest to także mój ulubiony naturalny produkt do mycia twarzy. Świetnie oczyszcza i w żaden sposób nie przesusza mojej skóry. 
Co do włosów, mój ulubiony patent na mąkę żytnią latem to po prostu wtarcie jej gdy włosy wyschną po umyciu. Wsypuję do miseczki łyżeczkę albo pół i wcieram w całą skórę głowy, szczególnie uwzględniając miejsca gdzie włosy przetłuszczają mi się najszybciej. Jest to metoda przetestowana na mnie i śmiało mogę Wam ją polecić!
Ogólnie zastanawiam się też nad powrotem do mycia włosów tą mąką. Był to dla mnie świetny sposób i może udałoby mi się w końcu odciąć od wielkich kosmetycznych koncernów?:D

7. Mycie włosów wieczorem

Ile by nie mówić o wadach mycia włosów o tej porze, ja na pewno latem nie przestawię się na inny. Czas wysychania włosów tak bardzo mnie przeraża, że jeśli miałabym gdzieś wyjść w dzień i planować pod to cały grafik, żeby włosy zdążyły wyschnąć to po prostu bym zwariowała!:D Należę do grupy osób, które śpią praktycznie bez ruchu, więc moje włosy w czasie nocy leżą przełożone przez łóżko i rano mogę się cieszyć ich świeżością bez marnowania czasu!

8. Sprawdzone kosmetyki, po które na pewno sięgnę

Myślę, że na pewno będzie to spray Gliss Kur. W razie opcji spędzenia na słońcu dłuugiego czasu na pewno mi on nie zaszkodzi, a dodatkowo włosy zyskają ładny zapach i będę pewna, że łatwiej je potem rozczeszę!

Kolejny kosmetyk to odżywka w tubie Isana Oil Care Spullung. To co czuje do tej odżywki to po prostu szaleństwo. Była jednym z pierwszy produktów, których używałam zaczynając przygodę z włosomaniactwem i nigdy mnie nie zawodzi. Nie są to odżywki wybitnie nawilżające, ale u mnie najważniejsza jest kwestia tego, aby mieć fajną bazę (Placenta mnie zabija intensywnością zapachu) do prostej maseczki, która odżywi włosy w lekkim stopniu, bo przez zmianę metody mycia po prostu więcej teraz nie potrzebują. Dodatkowo świetnie wygładza włosy przez co są mega lśniące i za to chyba ją kocham najbardziej!

9. Słona woda

Gdyby moje włosy miały okazję spotkać się z morzem, na pewno będę pamiętała o tym by je po tym całe umyć i nałożyć coś nawilżającego, ale jednocześnie nie myśleć o nich zbyt wiele, tracąc przez to radość z życia!

10. NNKT i witaminy 

Jak wiecie absolutnie nie jestem zwolenniczką suplementów. Kilka razy próbowałam je w siebie wmuszać, żeby sprawdzić ich działanie na porost włosów, ale mam tak ogromną blokadę w kwestii farmaceutycznych spraw, że po prostu jest to na dzień dzisiejszy niemożliwe i nie przez kwestię lenistwa, a przekonań. Wynagradzam to włosom w sposób naturalny, jedząc produkty, które mogą im i mi przynieść więcej korzyści niż tabletki. W moim codziennym jadłospisie występuje przeważnie kilka produktów spośród spośród włosowej listy, którą mam głowie i przede wszystkim są to płatki owsiane, orzechy, jajka, kawa zbożowa, słonecznik, gorzkie kakao. Te są moimi ulubieńcami i widzę naprawdę różnice od czasu, gdy zwracam uwagę na ich spożycie, a czasami gdy moja dieta wyglądała inaczej:)

Jak widzicie mój plan pielęgnacji opiera się na prostych zasadach i właściwie pielęgnacji w pielęgnacji jest tam stosunkowo niewiele, bo bardziej zależy mi w tym momencie na tym by nie szkodzić. Dużej uwagi z mojej strony w kwestii kosmetycznej włosy teraz nie potrzebują, więc ograniczam wszystko co może je niszczyć i liczę z niecierpliwością, że do końca wakacji uda mi się zdobyć 4 cm i nareszcie będę miała 100!

A jakie są Wasze sprawdzone metody na przetrwanie lata w dobrym stanie?:))


piątek, 3 lipca 2015

Aktualizacja włosów - czerwiec 2015

Witajcie!

Tyyyyyle czasu zajęło mi dojście do tego momentu, kiedy nareszcie mogę dodać posta! Ostatnimi czasy mam ogromne problemy z aparatem, który absolutnie odmówił posłuszeństwa, a jeśli mnie czytacie, to wiecie, że mam na głowie teraz masę innych, nowych wydatków, które są milion razy ważniejsze. Mimo wszystko jednak będę nadal jak lwica walczyć o to, żeby posty miały możliwość ukazywania się ze zdjęciami!!! Zapraszam do aktualizacji!

Włosy na dzień dzisiejszy prezentują się tak:



Czego używałam w tym miesiącu?


szampony: Babydream, YEGO
odżywki: Isana Professional Oil Care Spullung
maski: Placenta
serum: Marion
oleje: kokosowy 


Jak minął włosom czerwiec?


Czasami zdarzały się pierwsze upały, więc włosy związywałam w koczek i tak przetrwałam najgorsze chwile. Ogólnie miały się dobrze i końcówki tak jak widzicie na zdjęciu, układają się naprawdę fajnie i nie ma ani jednego powodu do tego, by myśleć o podcięciu. Problemu z potrzebującą nawilżenia długością prawie nie było, bo nadal praktykuję WARKOCZOWĄ METODĘ MYCIA WŁOSÓW. Mimo wszystko jednak czasem zdarzało się, że włosy potrzebowały większej porcji nawilżenia niż tylko wtarty w nie po umyciu olej kokosowy, więc może AŻ dwa razy nakładałam na nie maseczkę z Placenty zmieszanej ze spiruliną albo znowu olejem kokosowym:D Odkąd podcięłam włosy po maturze, olej kokosowy stał się moim niezbędnikiem i na tę chwilę nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez niego. Zresztą same widzicie jak wielu produktów używałam w czasie tego miesiąca, co jest ewidentnym dowodem na to, że ten jeden produkt potrafi zastąpić mi masę innych!

Może pamiętacie, że aktualizację włosów z maja dodałam 19. czerwca. W przeciągu tych dni, do dzisiaj, moje włosy z 94,5 cm urosły 1,7 cm! Poobserwuję nadal czego to zasługa, bo mam pewne podejrzenia odnośnie diety i jeśli to się potwierdzi, to bardzo chętnie Wam jeszcze o tym napiszę!

Zatem obecna długość włosów: 96,2 cm

Dzięki, że wpadliście na tego posta, mimo że trochę czasu miałam kolejny zastój. Brak sprawnego aparatu strasznie mnie męczy, bo praktycznie do każdego posta zdjęcia są u mnie niezbędne, więc jest to znaczny problem, ale skoro dzisiejszy post powstał, to mam nadzieję, że kolejne również poznają BÓL ZAISTNIENIA. I dzięki tym, którzy martwili się o mnie najbardziej pisząc w komentarzach, że pewnie nadal mam matury skoro nie ma nowych wpisów na blogu!;)


A Wam jak minął czerwiec?:))


PS: Zapraszam w przeciągu dwóch, trzech dni na kolejny, wakacyjny post, który jest już napisany i tylko czekał na impuls z aparatem!

PS 2: Mój malutki synek czeka żeby się Wam pokazać, ale aparat skutecznie to uniemożliwił. Czuje się dobrze, tak jak mama, więc mam nadzieję pokazać Wam go na dniach, bo nareszcie Słońce wróciło i będzie mi łatwiej zastąpić aparat.