niedziela, 29 marca 2015

Niedziela dla włosów - jak brak czasu zmieniam w korzyść dla włosów:)

Witajcie!

Może dziś zacznę inaczej niż znowu mówiąc, że mam obowiązki:) Mam tyle wspaniałych pomysłów na koszulki i... ok, miałam nie mówić o czasie... W każdym razie ten weekend przyniósł mi kolejny powód do naukowej dumy i mam nadzieję, że każdy kolejny będzie równie dobry i w końcu obejmę władzę nad światem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Co zrobiłam?

odżywianie: olej kokosowy

mycie: Babydream

Efekty:


Zdjęcie było robione, gdy włosy powiedziałabym były już "znoszone", bo przeżyły spotkanie z dzisiejszym wiatrem. Nie splątały się, ale latały na wszystkie strony, co sprawiło, że są lekko spuszone i grzebyk tylko to nasilił. ALE wracając do niedzieli, ostatnio nie mogłam się nadziwić czemu wcześniej nie olejowałam włosów, gdy miałam pewność, że po kąpieli nie będę już miała siły nakładać na nie żadnych kosmetyków. Teraz od dwóch czy trzech myć, wracam do domu, nakładam olej i znikam w chemicznym światku, a włosy można powiedzieć, że same dbają o siebie:)

Szczerze mówiąc cieszę się na zbliżającą się aktualizację, bo nareszcie zmierzę włosy,

Zostawiam Was z czymś co mnie ostatnio uspokaja. 
W końcu ze smętów powstałeś i w smęt się obrócisz...



A co słychać u Was? Jak niedziela dla włosów?:))


poniedziałek, 23 marca 2015

Niedziela dla włosów - z bólem serca...

Witajcie!

Na wstępie proszę o włączenie TEJ MUZYKI. Zadbajmy o klimat tego posta razem... Nie wyłączajcie do końca...

Zniknęły senne włosy w okolicznościach dziwnych
W towarzystwie zawzięcia i myśli nienaiwnych.
Nowością żadną nie jest - lepiej ma ten kto szuka
Więc sprawdzałam jaki wpływ na włosy ma nauka...


Co zrobiłam?


mycie: Isana Urea

odżywianie: maska Alterra Granat & Aloes + pół łyżeczki oleju kokosowego (podgrzałam suszarką i trzymałam ok. 1,5 h)

Efekty:



Kupiłam tę maskę już baardzo dawno temu, ale dopiero wczoraj zdecydowałam się wypróbować. Zawsze to przekładałam, bo obawiałam się alkoholu w składzie, mimo, że sama znam jego różne zastosowania i wiem, że jego obecność nie jest wcale jednoznaczna z przesuszeniem. Szczególnie po jednym użyciu... Jednak i tak zapobiegawczo dodałam oleju kokosowego, bo moje włosy przez ostatni tydzień miały maraton i jedyna pielęgnacja, którą stosowałam to uzupełnianie energii pokarmem. Ogólnie jestem zadowolona z efektu, włosy naprawdę genialnie lśnią teraz w słońcu, choć udawało mi się już uzyskiwać lepsze nawilżenie. Są też wyraźnie wygładzone, choć stopień miękkości również bywał lepszy. Jedyny poważniejszy minus to  zapach, który przy mojej obecnej diecie i minimalizmie w każdej kwestii był aż zbyt złożony:D


No tak, przepraszam. Post miał być smutny... 

W obawie zapomnienia, na swe miejsce wróciły
Przykurzone, zapomniane, ale komentarze tam były
Pomijając uwagi o nagłym ich odejściu
Czuły nową energię, marzyły o wielkim wejściu
I tak powrócić chciały i żyją w swoich planach
Lecz kto wie co to będzie gdy same rosną w ranach?


A jak Wam minęła niedziela dla włosów?



Z całą powagą POZDRAWIAM...

poniedziałek, 9 marca 2015

Niedziela dla włosów - sam szampon...

Witajcie!

Ten weekend był koszmarny i nie miałam ochoty na złożoną pielęgnację, poświęcając się na rzecz nauki. Z obecnym trybem życia jak najbardziej odnalazłabym się w życiu zakonnym:D Jeśli macie ochotę poczytać wyznania leniucha, zapraszam!


Co zrobiłam?

mycie: Babydream (nowy!)


Efekt:



Włosy po tym szamponie są przeważnie bardziej nawilżone - dziś trochę latały, bo dawno nie nakładałam na nie maseczki z olejem. Jutro planuję dokonać zadośćuczynienia, bo szczególnie końcówki ostatnio są moim powodem do dumy (mam na myśli te najdłuższe i to jak ładnie się układają razem, bo mimo wszystko mam jeszcze wiele zniszczeń na długość odrobinę wyżej).
Żeby je opanować użyłam jedwabiu Marion i ok.3 psików Gliss Kura.

Wczoraj napisałabym, że z okazji dnia kobiet życzę Wam WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, a sobie osobistego koncertu Dr. Misio, ale dziś już chyba za późno;)


Kto odważny, niech posłucha. Pozdrawiam Katsumi i wciąż liczę na Twój włosowy powrót!:)


A Wy sprawiłyście włosom coś specjalnego?:)

poniedziałek, 2 marca 2015

Aktualizacja - luty 2015

Witajcie!

Narzuciłam sobie już szybsze tempo i niezbyt mam czas na włosowe eksperymenty, ale w przerwie między nauką a smarkaniem, miło jest mi tu wracać:) Ze względu na to, że post z aktualizacją planowałam na ten tydzień, a włosy wyglądają dziś praktycznie tak samo jak na zdjęciu poniżej, zostawiam Was w jego towarzystwie!


Czego używałam w styczniu?


szampony: Isana Urea, Babydream

odżywki: Garnier Oleo Repair (nareszcie ją wykończyłam! Choć chyba bardziej ona mnie...), Farmona z żeń szeniem

maski: Serical Crema al Latte, Biovax dla włosów suchych i zniszczonych

oleje: kokosowy, z kiełków pszenicy, rzepakowy


Moje włosy na tę chwilę:

Biel przy skalpie to skutki przedawkowania mojego suchego szamponu

Wyglądają tu wyjątkowo bajecznie:) Szkoda, że nie prezentowały się tak każdego dnia lutego:D Ale przejdźmy do konkretów:

1. Aplikowałam maski prawie co mycie

Starałam się minimum co drugie mycie nakładać na włosy maseczkę. Dzięki temu wiele razy myłam włosy dużo wcześniej niż szłam spać, więc było mi wygodniej a włosy były bardziej bezpieczne:)

2. Próbowałam olejować skalp co mycie

Udało mi się to chyba cały tydzień, ale potem miałam takie skumulowanie pracy, którą sobie wyznaczyłam, że niemożliwością było pozwolenie sobie na dodatkowe nerwy związane z ewentualnym ześlizgiwaniem się spinek z mojego tłustego koczka, gdy włosy w oleju lądowałyby mi wszęęęęęędzie.

3. Podcięłam końcówki

Aż o 2,5 cm:D Musiałam to zrobić, bo nie podobał mi się ich wygląd, a stan był w miarę dobry, więc postanowiłam, że będzie to bardzo mało. Dla lepszego układania się:)

4. Nadal nie wymyśliłam podwyższenia do robienia zdjęć

Postanowiłam, że znajdę nowe mieszkanie. Szkoda czasu na zbędne gadżety!

5. Znalazłam ulubiony suchy szampon DIY

O mieszance, którą stworzyłam jeszcze nie słyszałam w blogosferze, więc w wolnej chwili podzielę się z Wami przepisem i przede wszystkim efektami, dzięki którym mogłam być spokojna o wygląd mój włosów na drugi dzień od mycia:)

6. Concha

Akcja związywania czy podpinania włosów trwa u mnie nadal, ale miałam tydzień przerwy i włosy mi wtedy jakoś specjalnie nie przeszkadzały, więc muszę chyba już powoli rzadziej je upinać, bo gdy po całej zimie w warkoczu rozpuszczę je wiosną to zwariuję przez ich długość!

7. Regularnie zabezpieczałam końcówki

Odkąd w sierpniu miałam podcinane włosy, regularnie używałam serum. Ostatnio skończył się mój ostatni ulubieniec - Bioelixire Argan Oil, więc teraz ponownie wróciłam do Mariona. Przez przypadek kupiłam wersję do włosów farbowanych, co pierwszy wyczuł mój nos, ale włosy reagują tak samo jak na wszystkie inne wersje:)


Włosy obecnie mają długość 80,5 cm mierzone od czubka głowy / 90,5 cm mierzone od linii włosów.
Co ciekawe, za miesiąc mój dread będzie świętował swoje przyczepiny! Na tę okazję planuję huczne obchody. Szykujcie się Wy i Wasze włosy:)


A jak Wam minął luty?:))


Mam tyle pomysłów na posty i takie zobowiązania wobec siebie, które mi blokują opcję ich pisania, że naprawdę szaleństwo. Jak tylko będzie wolna chwila to wszystko z siebie wypiszę!