poniedziałek, 24 listopada 2014

DIY maseczka z AWOKADO - Niedziela dla włosów

Witajcie!

Wczoraj miałam trochę czasu żeby szczegółowo opracować recepturę maski, więc w końcu włosy dostały porządną dawkę nawilżenia! Choć czy słusznie zobaczycie niżej.. Zapraszam!


Co zrobiłam?

mycie: szampon Green Pharmacy

maska: 1/4 awokado, ok. 1 łyżeczka oleju kokosowego, 1 łyżka jogurtu i 1 łyżka Biovaxa do włosó suchych i zniszczonych




Efekty:



Nie była to moja pierwsza maseczka z awokado, więc wiedziałam czego mniej więcej mogę się spodziewać. Ogólnie jestem zadowolona, bo włosy są wyraźnie odżywione i pięknie lśnią dzięki tej zielonej papce. Jedyny problem to moja nadgorliwość w kwestii udziału oleju w maskach i mimo, że wiedziałam że awokado jest bardzo tłuste to i tak dodałam trochę oleju kokosowego:D Okazało się, że moje trochę było ilością, która zdecydowała o tym, że mam włosy na wysokości uszu baardzo obciążone, ale na długości niżej zero śladów przeciążenia, może z wyjątkiem "grzywki".

A jak Wasza niedziela dla włosów?:))


5 lat minęło a cała płyta nadal robi takie samo wrażenie

środa, 19 listopada 2014

DIY Krzyk kamieni czyli jak DOMYŁAM włosy MĄKĄ!

Witajcie!



Ostatnio stan zdrowia zmusza mnie do ciągłego zagłębiania się w dietetyczne teorie spiskowe. Przekopując internet trafiłam na bloga HERBINESS.COM, z którego jakiś czas temu czerpałam również informacje przy poście o kwasie mlekowym. Tym razem jednak trafiłam na TEGO posta i przepadłam. O ile przed moim naturalnym tygodniem bez kosmetyków naprawdę bardzo wierzyłam w naturalne sposoby mycia włosów, tak tutaj pomysł mycia włosów mąką mimo zaufania do autorki traktowałam z rezerwą. No bo jak to tak... Mleczny krochmal sobie nie radził a sama mąka ma tego dokonać?

Co zrobiłam?

Ze względu na to, że nie miałam okazji by kupić mąkę z ciecierzycy zrobiłam ją sama przy pomocy blendera. Trwało to może ok. 7 minut, ale hałas był koszmarny (koncert metalowy w zamkniętym pomieszczeniu to naprawdę przy tym nic:D) i uznałam, że jeśli mąka się sprawdzi, to najzwyczajniej w świecie kupię duże opakowanie oszczędzając przy tym mój słuch:D

Gotowa, przesiana mąka wyglądała tak:


Zgodnie z zaleceniami dodałam do mąki na początku tyle wody by powstała nie za rzadka pasta. Niestety mąka, którą otrzymałam była naprawdę śmiesznej ilości, a nie miałam już warunków i siły, żeby męczyć uszy kolejne 10 minut, więc wykorzystałam po prostu to co miałam, ale dodając wody tak, że powstała rzadka mikstura, do której dodałam 5 kropli olejku lawendowego dla zapachu i wzmocnienia oczyszczającego działania:


Potem jak zawsze zmoczyłam włosy letnią wodą i wmasowałam "szampon" w skórę głowy. Odczekałam 5 minut i wszystko spłukałam. Trochę to trwało, ale ewentualna mąka na włosach gdy wyschną była i tak dużo bardziej komfortową wizją niż suszki owocowe. Ogólnie nie zagłębiałam się jakoś specjalnie w zawartość ciecierzycy, ale przy spłukiwaniu zauważyłam naprawdę dużą jak na naturalny kosmetyk ilość piany, co potem sprawdziłam i potwierdziło się, że ciecierzyca jest świetnym źródłem saponin. Po szamponie nie nakładałam żadnej odżywki ani maski.

Efekty:




Włosy były naprawdę czyste! Eksperyment przeprowadziłam na włosach dwudniowych, więc możecie mi wierzyć, że poważnie brałam pod uwagę możliwość niedomycia. Mąka nie dość, że zmyła brud to odbiła włosy od nasady! Od dawna moje włosy nie były po myciu tak uniesione. Dodatkowo pasma na długości nabrały sztywności i mimo niespecjalnej miękkości, czułam się z nimi naprawdę dobrze, bo były proste mimo kontaktu z grzebieniem dopiero po nocy wysychania. Jedyny minus to dla mnie zapach włosów po umyciu, ale myślę, że jest on wynikiem po prostu nietrafnego wyboru olejku eterycznego, więc przy kolejnej próbie gdyby nadal tak rzucało mi się to w nos, zostanie zamieniony na jakiś bliższy memu sercu.

Podsumowując...

Jestem bardzo zadowolona, bo nareszcie udało mi się domyć włosy czymś całkowicie naturalnym i mimo protein zawartym w mące z ciecierzycy włosy nie były w żaden sposób na mnie obrażone. Autorka bloga zaznaczała, że u niej ten domowy szampon spokojnie radzi sobie ze zmywaniem oleju, ale po moich doświadczeniach z naturalnym odtłuszczaniem włosów wolałam wykonać pierwsza próbę bez ryzyka poolejowego przyklapu. Teraz jednak planuję skorzystać z tej metody i jeśli się sprawdzi na pewno Wam o niej wspomnę. Drugi cel, który sobie wyznaczyłam to ustalenie takich proporcji wody i mąki, żeby potem nie spłukiwać szamponu tak długo jak za pierwszym razem.

Mąka nie tylko do pielęgnacji włosów

Oprócz zastosowania w roli szamponu, użyłam proszku rozrobionego z wodą jako pasty do mycia twarzy. Efekty były równie dobre jak przy myciu włosów - twarz idealnie czysta! 

A Wy co myślicie o tym sposobie? Wypróbowałybyście mąkę w roli szamponu?:)


poniedziałek, 17 listopada 2014

Niedziela dla włosów

Witajcie!

Przybywam z krainy wiedzy z kolejną niedzielą dla włosów! Czasu jest tak mało, a dni wypchane po framugi, ale ale... Ale ostatnio przydarzył mi się super eksperyment, który na nowo napełnił mnie optymizmem i chęciami do pseudonaukowego życia. Serdecznie zapraszam Was już w środę na cały wpis poświęcony czemuś co zwróciło mi wiarę w naturalną pielęgnacją! Tymczasem skupmy się na niedzieli:))

Co zrobiłam?

mycie: Babydream

maska: Garnier Oleo Repair + olej kokosowy + olej makadamia 

Efekty:


Wybaczcie mi to zdjęcie, ale nadal ciągle nosze warkocze, a moje włosy zaraz po ich rozpleceniu muszą mieć czas na rekonwalescencję, którego ja im nie mogę dać. Po masce włosy są nawilżone (olejki), jednak jak widać podatne na latanie i nawilżone tylko do pewnego stopnia, bo po warkoczu czy koku w ogóle nie współpracują. Szczerze mówiąc wzięłam Oleo Repair na bazę maski, bo zużywam zalegające odżywki, a ta na moich włosach działa bardzo słabo, więc padło na nią. Dzięki niej potwierdziło się moje przypuszczenie, że moje włosy po kosmetykach z alkoholem izopropylowym wyglądają gorzej niż bez nich. W tym wszystkiem potwierdzeniem był plus z posiadania leniwego Tarzana (wpycham mu zawsze jakieś odżywki, które mogły by mu pomóc okiełznać loki. Jakiś rok temu (!) dałam mu Garnier AiK jeszcze ze starym składem, bez tego alkoholu i ostatnio jak użyłam sama nienaruszonego kosmetyku (:D) to czułam na włosach pozytywny efekt, co przy nowej wersji AiK czy innych odżywkach z tym alkoholem nigdy nie występuje).

A jak Wasza niedziela dla włosów?:))

piątek, 14 listopada 2014

Tag Liebster Blog Award - m.in. jak zaczęło się moje włosomaniactwo!

Witajcie!

Jakiś czas temu zostałam kolejny raz nominowana - tym razem przez Luthien z TEGO bloga. Serdecznie dziękuję za nominację, a że zawsze chętnie biorę udział w próżnych wywiadach ze mną...:)

1. Lubisz czytać? Jeśli tak, to jakie książki?

Szczerze bardzo lubiłam czytać, ale traktowanie książek w liceum jedynie jako narzucanych lektur i z nakazanym terminem mnie skutecznie zniechęciło i niestety już nie czytam. Planuję czytanie, mam wiele książek, które chce przeczytać, ale kończy się tylko na wierszach czasem w nocy.

2. Studiujesz, uczysz się, pracujesz?

 Uczę się i mam nadzieję, że tak będzie zawsze:)

3. Od czego zaczęło się Twoje włosomaniactwo?

Od tego jak 3 lata temu poprosiłam mamę o kupno mi mojego ulubionego szamponu z jakimiś tam cudami do brązowych włosów, a ona niechcący kupiła mi odżywkę:D Wtedy pierwszy raz użyłam odżywki na długość (wcześniej miałam może dwie jakieś na rozdwajające się końcówki, ale był ziołowe i cieszę się, że nawet ich nie pamiętam) i mnie jakoś olśniło, więc potem trafiłam na bloga Anwen.

4. Masz rodzeństwo? Ile?

 Mam, ale też sama sobie jestem najważniejszym rodzeństwem, zawsze bliskim:D

5. Jaka była Twoja najgorsza kosmetyczna wpadka?

Hmmm chyba wazelina na włosy. To był koszmar...

6. Malujesz się na co dzień?

 Kilka razy w roku używam tuszu do rzęs, a ogólnie tylko puder/korektor jak już.

7. Książki papierowe czy ebooki?

 Wyłącznie papierowe.

8.Góry czy morze? A może jeszcze coś innego?

 Góry!!!! Mieszkam nad morzem i co roku nie rozumiem co jest fajnego w leżeniu na plaży w pełnym słońcu i tylko jedzeniu i piciu. Morze jest fajne jesienią, zimą, ale lato to kompletna porażka. Mimo niby tylu atrakcji nic tam nie ma, a ludzie przyjeżdżają tylko po to żeby leżeć jakby nie mogli tego robić w domu albo ogrodzie:D Jeszcze jakby chociaż wszyscy pływali, a pływa niewielka część. Nie jestem tam latem codziennie, więc nie jest to wynikiem znudzenia, bo w wakacje jestem gościem na plaży może 3 razy. Wszystkie atrakcje wszędzie są takie same jeśli chodzi o stoiska czyli nawet te okropne oscypki są na każdej imprezie w moich okolicach, więc patrząc na takie pseudo lokalne atrakcje to nic takiego nie istnieje, więc morze przegrywa brakiem pięknych widoków, a góry mają ich nieskończenie wiele:))

9. Jakie masz podejście do polityki?

 Po płycie Dezertera Undeground Out of Poland polityka mnie śmieszy tym, że płyta była nagrana prawie 30 lat temu, a każdy tekst jest tam nadal aktualny. Nic się nie zmieniło. Podobną tematykę fajnie poruszyło Pięć Dwa na nowej płycie np. w utworze "Księstwo Moonako". Nie wspominając o Marii i Sorry Polsko... Staram się jednak nikogo nie skreślać ani nie krytykować. Przynajmniej jeśli nie daje powodu... Mimo wielu pomyłek uważam, że bez własnego planu na Polskę nie powinnam komentować działań innych. Szczególnie jeśli ta krytyka wynika z tego, że słusznych decyzji jest zbyt mało, a nie z tego, że pieniądze są kradzione. Mimo wszystko nawet jeśli ktoś logicznie myślący przejąłby władzę w naszym kraju to i tak dostałby takie wiadro pomyj, że wszystkie chęci by w nim moim zdaniem zniknęły. Jesteśmy przyzwyczajeni do narzekania i krytyki i po prostu mamy potrzebę bycia męczennikami. Nawet jeśli można byłoby z tego wyjść to i tak wygodniej nam będzie nadal narzekać. Póki to się nie zmieni to nie widzę szans dla polityki.

10. Co cię najbardziej wkurza?

 Jakie cudowne pytanie! Nienawidzę wprost gdy ktoś mi coś narzuca w kwestii sztuki albo pseudo sztuki. Okropnie nie lubię gdy ktoś narzuca mi temat moich wierszy, wazeliniarstwo (jak niestety ostatnio, ale wybrnęłam), czy nawet gdy mówi zrób coś skoro umiesz! Uważam, że wszystko co umiem ma prawo wyjść ze mnie tylko jeśli ja sama tego zechcę, a nie gdy ktoś mówi tak jakbym miała mu coś udowadniać. Jedyna osoba, które mogę coś udowodnić to ja. Tylko to jest szczere.

A czasem najbardziej mnie wkurza to, że ja we wszystkim co robię chcę odnaleźć jakiś kompromis między tą czynnością a prawdą wobec swoich przekonań i przede wszystkim logikę a osiąganie tego jest bardzo męczące. Ale za to jaka satysfakcja!

11. Brunetki czy blondynki?

Ogólnie moja pierwsza dziewczyna była brunetką, ale blondynki są przeważnie bardziej sexy. Kolor włosów dodatkowo uwydatnia ich walory w mojej opinii. Tak na serio to włosy u kobiet całkiem mnie nie interesują:D Staram się o nich nie myśleć, wole męskie. Kolory są bez różnicy, bo każdy ma inną urodę, a to do niej powinny przede wszystkim pasować włosy. Raz zachwycam się blondem, a raz czymś ciemniejszy, a najbardziej doceniam zawsze niemodyfikowane, długie naturalne włosy!

Kolejną nominację dostałam sto lat temu od Neferetty z TEGO BLOGA (oczywiście dziękuję!)

1. Twoja poranna rutyna to?

 Włosowa to rozczesanie a potem serum:))

2. Bez jakiego produktu nie wyobrażasz sobie codziennego makijażu?

 Nie maluję się:)

3. Co sądzisz o naturalnej pielęgnacji i metodach naszych babć?

 Niekończąca się inspiracja do eksperymentów:D Kosmetyki to taka śmieszna sfera naszego ludzkiego życia, że nawet jeśli jesteśmy super zbuntowani i nie wiadomo jak obojętni na makijaże itp, to kosmetyki jako ogół zawsze występują w nim występują. Więc mówienie, że kogoś nie dotyczą jest śmieszne, bo wątpię by do kąpieli używał samej wody, twarz nawilżał śluzami roślinnymi, a zęby mył kredą:D To daje wtedy ogromne pole możliwości jakie możemy wprowadzić zmieniając swoją pielęgnację nawet minimalną na naturalną. Dla mnie to jest najlepszy sposób do wykazania kreatywności, bo wprowadzając naturalne sposoby możemy zmieniać nawyki również innych ludzi, którzy tak jak podałam przykład, mogą wcale nie przywiązywać do nich wagi a i nam i im wyjdzie to na plus. A wracając już do pytania to oczywiście metody naturalne są dla mnie kopalnią mam nadzieję, że bez dna!

4. Fastfood- jak często temu ulegasz?

Jakoś nie mam okazji i jak już to zdarza mi się zaledwie kilka razy w roku, ale ogólnie jak okazja jest to raczej staram się jej nie dostrzegać.

5. Ulubiony produkt do stylizacji brwi- kredka, żel, puder, a może cień w kremie?

 Brzytwa:D

6. Wspomnienie z dzieciństwa- które jest Twoim ulubionym?

 Hmm mam dużo takich, ale ostatnio przypomnianym jest taka scena, że oglądam jakieś gazetki sklepów z meblami i ogólnie z wyposażeniem np. do ogrodu i jestem taka zafascynowana stronami gdzie są zdjęcia jakiegoś ogrodu z super domkiem na drzewie albo jakimś super pokojem, gdzie jest łóżko i wszystko jest tak świetnie zrobione, że jest bardzo dużo miejsca na zabawę i tak się w tych myślach pogrążam i one mnie tak strasznie cieszą, mimo że tylko sobie wyobrażam, że tam jestem:D

7. Czy działasz w jakichś organizacjach/akcjach charytatywnych? Jeśli tak, to jakich?

 Nie, ale działałam. Ogólnie cele są szczytne, ale przynajmniej ja się spotkałam z tym, że ludzie którzy do nich dążą, robią to raczej po COŚ dla nich korzystnego niż dla innych i bardziej jest to pokaz "dobroci i wrażliwości" niż prawdziwe dobro. Ale czasem moje zimne serce znów zadrży i chętnie się zgłaszam.

8. Wysokie szpilki czy płaskie balerinki? Jakie obuwie najczęściej zakładasz?

 Trampeczki

9. Kuchnia polska czy zagraniczna (jaka?). Uzasadnij odpowiedź.

Czasem polska jest dla mnie trudna w odbiorze, więc przypuszczam, że gdybym miała więcej środków i czas na jakieś eksperymenty kulinarne to może jakieś zagraniczne potrawy by bardziej podbiły moje serce, choć myśląc realnie - wątpię.

10. Twoje ulubione lakiery to... Opisz trwałość, jakość pędzelek itp.

Nie maluję paznokci:)

11. Diety- tak czy nie? Odpowiedź uzasadnij! 

Jeśli mamy na myśli diety jako wprowadzanie nowych, zdrowych nawyków to jasne, że tak. Jeśli diety odchudzające racjonalnie to pewnie też jestem na tak, ale nigdy nie były mi potrzebne i raczej nie mam dużo do powiedzenia. Za to oczyszczanie przydaje się każdemu i nawet jeśli nie wprowadzamy diety to warto zmienić chociaż jakieś złe nawyki, które sobie wyrobiliśmy i powoli żyć coraz zdrowiej realnie i przestać się łudzić, że leki załatwią wszystko:)

Nareszcie mogłam dodać posta! Wybaczcie mi nieobecność, ale miałam tak intensywny ten długi weekend, że włosy w czasie jego trwania myłam w trzech niesąsiednich województwach, a trzy dni w szkole również były zaplanowane w taki sposób, abyśmy się przypadkiem nie nudzili. Postaram się o więcej postów, nareszcie mam w głowie jakieś plany, ale z realizacją zapewne będzie różnie. No cóż, na pewno jednak będziemy się spotykać co tydzień w niedzieli dla włosów i myślę, że ciężko byłoby mi przeżyć na jednym poście tygodniowo więc mimo wszystko będę szukać okazji by jakoś siebie przemycić:))


A jak Wy się miewacie?:)


piątek, 7 listopada 2014

Aktualizacja włosów - październik

Witajcie!

W końcu mam chwilę, żeby napisać tę aktualizację!:)

Produkty, których używałam w październiku:


szampony: Babydream, YEGO, Garnier Fructis, Mrs. Potters z melisą

odżywki: Mrs. Potters, Isana

maski: Biovax do włosów suchych i zniszczonych, WAX (raz użyta i nareszcie wykończona! Rok mi to zajęło...)

płukanki: ----

półprodukty: kwas hialuronowy 1,5%, olej z kiełków pszenicy, olej makadamia, olej kokosowy przede wszystkim, olej ze słodkich migdałów, spirulina, kolagen i elastyna, skrobia ziemniaczana, kakao

Włosy dziś:


Chciałam wstawić też jakieś zdjęcie z tego miesiąca kiedy były proste, ale to jest bardziej prawdziwe, bo październik był kolejnym miesiącem latania wszędzie w warkoczu:) Jest to tak wygodne przy moim plecaku i braku czasu na wyrywanie włosów, że chyba będę to kontynuować do końca życia:D

Włosy nie sprawiały większych problemów oprócz jakiś powarkoczowych epizodów, kiedy końce były lekko przesuszone. Ogólnie stan włosów oceniam jako bardzo dobry, końcówki są w stanie prawie idealnym, a największym mankamentem ostatnich miesięcy było jedynie wzmożone wypadanie. Nie walcżę z tym wcierkami ani niczym takim, bo nie miałabym siły codziennie ich aplikować, dlatego też zmieniając jeszcze bardziej dietę i wracając już powiedzmy do zdrowia wszystko się unormowało z czego jestem bardzo zadowolona. 

Włosy w zeszłym miesiącu praktycznie w ogóle nie urosły i bałam się, że sytuacja się powtórzy, ale na szczęście odstawienie leków i powrót do normalności pozwoliły im na kolejny cały centymetr!

Obecna długość włosów: 77, 7 cm
Obecna długość dreada: 67 cm

A jak Wam minął październik?:)


Od razu zaznaczam, że usłyszymy czy może przeczytamy się dopiero ok. środy. Trzymajcie się!

niedziela, 2 listopada 2014

Niedziela dla włosów - maseczka jajeczna DIY

Witajcie!

Powoli wracam na prostą z postami albo chociaż tak mi się wydaje... Dzisiejsza niedziela była powrotem do moich pierwszych włosomaniackich eksperymentów i sprawdzeniem jak sprawdzałaby się dalej taka pielęgnacja gdybym stała w miejscu. Ogólnie zrobiłam sobie spa całkowite, ale skupię się na włosach. Zapraszam:)

Co zrobiłam?


mycie: Garnier Fructis (jakiś przypadkowy, bo wciąż nie kupiłam YEGO. PS: miał tak obłędny zapach, że aż zatęskniłam za pachnącymi szamponami)

odżywianie - SKALP: Biovax dla włosów suchych i zniszczonych

odżywianie - DŁUGOŚĆ: Biovax dla włosów suchych i zniszczonych (albo jakakolwiek ulubiona lub wydajna maska) + ŻÓŁTKO + 8 kropli oleju ze słodkich migdałów + pół łyżeczki oleju kokosowego + ok. 1 łyżka skrobi ziemniaczanej

KONIEC: odżywka Isana Professional Color Spulung (wszystkie z serii Professional są dla mnie świetne, więc to jaką mam zależy tylko od nieuwagi osób, które proszę o kupno:))


Efekty:


To było ciekawe doświadczenie i szczerze mówiąc trochę się bałam efektów, bo dwa mycia wcześniej włosy już dostały proteiny, ale z drugiej strony wiem, że nie są na to specjalnie wrażliwe, więc najgorsze mogłam wykluczyć:) Włosy są po maseczce bardzo gładkie, mięsiste (chyba pierwszy raz używam tego określenia na blogu i uwierzcie, że gdybym miała tak po innych kombinacjach, to na pewno nie robiłabym z tego tajemnicy), lśniące, ale przez pierwsze godziny po myciu brakowało im dociążenia (na zdjęciu są dopiero co przeczesane i widać, że końcówki trochę latają). Kolejna sprawa to następstwo u mnie tych niedoborów czyli częstsze plątanie się końcówek. Jednak po nałożeniu silikonowego serum trochę się to uspokoiło i nawet przeżyłam wyjście z całkiem rozpuszczonymi włosami ciągle stykającymi się z tyłu z szalikiem i nadal nie jestem łysa, więc mimo wszystko między nami dobrze jest!

Żółtko pozwoliło mi się cofnąć w czasie o prawie dwa lata, gdy robiłam eksperymenty z nim, odżywką i olejem rycynowym, a potem miałam włosy jak wodospad lub po prostu 1/50 włosów, które mam...

Z ciekawszych rzeczy to teraz ze względów zdrowotnych będę w miarę regularnie piła siemię lniane i tak po cichu mam nadzieję, że w aktualizacji grudniowej będę miała już włosy do kolan:D


A jak Wasza niedzielna pielęgnacja?:))


W tym tygodniu zapraszam na aktualizację październikową!