poniedziałek, 18 sierpnia 2014

TYDZIEŃ BEZ KOSMETYKÓW - relacja dzień I.- szampon i mgiełka DIY

Witajcie!

Tak jak zapowiedziałam, w tym tygodniu posty będą codziennie i będę w nich relacjonowała jak żyje mi się po porzuceniu wszystkich drogeryjnych kosmetyków do włosów:) Zatem do sedna!

Włosy dzisiaj: 

są jeszcze trochę mokre po lewej stronie szczególnie

i ok. pół godziny wcześniej:


Cały dzień przechodziłam w warkoczu. Włosy najbliżej skóry głowy są już zmęczone i czekają na jutrzejsze mycie. Myślałam, że to tylko moje wrażenie po wczorajszym myciu szamponem DIY, ale dziś nadal przy skórze głowy były takie same - wyglądały na nawilżone i mimo braku odbicia od nasady prezentowały się dobrze. Gdy przetłuszczają się po myciu drogeryjnym szamponem, mam wrażenie że jest to przetłuszczanie bardziej agresywne - od razu robią się smętne i brudne, a po wczorajszym myciu dzieje się to o wiele delikatniej:)

Po rozpuszczeniu ich z warkocza i rozczesaniu, fale były tylko po lewej stronie, tak jak widzicie powyżej, dlatego postanowiłam je rozprostować i zrobić w tym celu mgiełkę, żeby zyskały dodatkowe nawilżenie.

Ze względu na całkowity brak silikonów w diecie, zabezpieczyłam je dziś jedynie olejkiem, ugniatając fale, żeby je wzmocnić.

Jedna z Was prosiła mnie wczoraj o przepis na szampon, którego wczoraj używałam, dlatego zaraz się nim z Wami podzielę. Jednak wcześniej chcę zaznaczyć, że musicie być ostrożne przy myciu włosów produktami naturalnymi. Nie wolno zbyt dużo oczekiwać, bo łatwo się przeliczyć. Niestety. Jutrzejsze mycie wykonam już szamponem, ale z innego przepisu, który sobie wymyśliłam, więc będę mogła w jutrzejszej relacji porównać oba.

Domowy szampon (bez senność)

Składniki: 

- 1 łyżeczka korzenia mydlnicy (korzystałam z wcześniej zmielonego)

- pół łyżeczki kozieradki (znane jest jej działanie lekko nawilżające, ale ja dodałam ją głównie w celu zwiększenia ilości saponin.)

- ok.1,5 łyżki nasion lnu (żeby szampon miał żelową konsystencję i właściwości nawilżające, dodatkowo oczyszcza skórę)

- 1 torebka szałwii (również źródło saponin)

- ok. 1/2 łyżeczki glinki (w moim przypadku zielonej. Ważne żeby był to produkt, który nie podrażnia Waszej skóry - przyda się tu doświadczenie z maseczkami) 

- 3/4 szklanki wody


dodatki (nie musicie ich dodawać. Wszystko zależy czy ich działanie jest przez Was pożądane) :


- 1 torebka pokrzywy (mój skalp łatwo się przetłuszcza, a pokrzywa tonizuje skórę)

- 1/4 łyżeczki nasion czarnuszki (działają antybakteryjnie)

- 1 łyżka kwiatostanów lipy (działanie nawilżające i oczyszczające)

- mąka ziemniaczana (ok. łyżki, dwóch)

Wszystkie zioła wrzuciłam do miseczki i zalałam gorącą wodą i ok. 5 minut gotowałam na średnim ogniu. Później przecedziłam je przez sitko i dodałam do płynu porcję glinki. Eksperymentalnie dodałam też mąkę ziemniaczaną w celu uzyskania bardziej gęstej papki, przez co z założenia miała nie spływać, a trzymać się skalpu. W praktyce wyszły ziemniaczane kluchy osadzające się na dnie mojego płynu, więc jeszcze trzeba z tym pokombinować i połączyć w dobrej kolejności. Co ciekawe, miejsca, które myłam tymi kluchami połączonymi z żelowym szamponem, zdawały mi się po wyschnięciu włosów najbardziej czystymi i świeżymi.

BARDZO WAŻNE! Przed myciem uznałam, że łatwiej będzie mi zmyć brud, gdy wcześniej nałożę na skalp porcję mąki kukurydzianej jako coś a'la suchy szampon. Myślę, że to w dużej mierze przyczyniło się do tego, że po umyciu ziołowym specyfikiem włosy były naprawdę czyste.

Mgiełka nawilżająca (bez senność)

Składniki:

- 1 łyżka nasion lnu (działają na moje włosy nawilżająco)
- 4 krople olejku lawendowego (sprawia, że włosy ładnie lśnią)
- 10 kropli olejku arganowego

Mgiełka miała być bardzo nawilżająca, więc użyłam olejków, które moje włosy bardzo lubią i to w ilości dość dużej, więc jeśli zamierzacie stworzyć coś podobnego to uważajcie na proporcje. Włosy jak widzicie są nawilżone i gładkie. Z przeciążenia ucierpiało tylko jedno pasmo, więc sukces!


To chyba na tyle. Póki co zbieram produkty na jutrzejszy eksperyment szamponowy - zamierzam stworzyć coś, co pomoże mi zmyć olejki z włosów, bo w innym razie mimo wszystko stanę się twarzą sosów spaghetti.

A jak Waszym włosom minął dzisiejszy dzień?:)


8 komentarzy:

  1. Czekam na kolejne naturalne przepisy! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się napatrzeć na twoje włosy :) A przepis na mgiełkę na pewno spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:) a przepis na mgielkd az wstyd mi nazwać przepisem:D

      Usuń
  3. Świetny post, czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żeby zrobić szampon z Twojego przepisu musiałabym najpierw iść na porządne zakupy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przepych bo używam często ziół w celach innych niż włosy:D myślę że gdybyś tylko miała mydlnice,siemie i glinke to już by było ok tyle że zwiększyłabym ilość glinki:)) moim zdaniem rzecz tkwi najbardziej w tej mace przed myciem. Jednak łatwiej jest usunąć tłuszcz który już został w większości wchloniety niż go rozmazywac. sama mydlnica nie polecam,chyba że jako plukanka po myciu by odbic włosy od nasady

      Usuń
  5. Reklama sosów spaghetti, dobre! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba skuszę się na tą nawilżającą mgiełkę! :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)