wtorek, 12 sierpnia 2014

Loki na DREADA - DIY - romantyczne fale

Witajcie!

Ostatnio w ogóle nie mogę znaleźć odpowiedniej dla mojej głowy fryzury. Kucyki strasznie nadwyrężają skalp przy czym narażają włosy praktycznie na to samo, co w czasie gdy są rozpuszczone, a koki fakt, chronią, ale i tu towarzystwo bolącej głowy jest wieczorem nieuniknione. Ciągle plotę więc warkocze a co za tym idzie, moje włosy praktycznie większość czasu są pofalowane. W końcu wymysliłam sobie, że chcę loki, fale to już nie TO. Toteż wpadłam na pomysł wykorzystania w ich zrobieniu czegoś innego niż chustki, czegoś bliżej i czegoś naturalnego - DREADA!


  Co zrobiłam?


 Tak, to mój TATUAŻ.

Włosy podzieliłam przedziałkiem z tyłu na dwie części, tak jakbym miała robić dwa warkocze. Każdą część podzieliłam na ok.4 mniejsze pasma. Dreada mam po lewej stronie, więc najpierw nawinęłam na niego (robiąc spiralkę i zawiązując końcówkę pasma gumką) pasmo najbliżej, z lewej strony głowy. Potem kolejne bliżej twarzy i tak nawijałam aż doszłam do "grzywki":) Potem nawijałam włosy z drugiej strony, jednak dread od wszystkich lewych pasemek był tak sztywny i mało pomocny w nawijaniu prawej części, że brak efektów po tej stronie był PEWNY.

Potem zrobiłam z dreada koka, żeby jakoś funkcjonować, choć i tak po kilku minutach poszłam spać i go rozplątałam bo był jak druga poduszka. 

Efekty:

Rano rozplątałam nawijankę i tak jak się spodziewałam, po prawej stronie efektów zero, dlatego dodatkowo ją jako tako rozprostowałam, żeby podkreślić efekt skrętu po lewej.



przed przeczesaniem palcami:


po przeczesaniu:




Czy warto?

Chyba nie warto, raczej nie warto, nie, nie, nie warto! Z jednym dreadem dużo nie osiągniemy, co możecie sami wywnioskować:D Wniosek z eksperymentu jeden: NALEŻY ZROBIĆ KOLEJNEGO DREADA PO PRAWEJ STRONIE tym razem! Ogólnie skręt jest w miarę ładny, ale spanie z tak sztywnym kikutem nie było ani trochę wygodne, a podobny efekt uzyskuję po warkoczu na noc, więc raczej nie będę już tego powtarzać. 

Oczywiście eksperyment był zrobiony w celu namówienia Was na szybkie zdreadowanie lewej strony i skazanie producentów papilotów, opasek i innych takich na bankructwo!


A Wy w wakacje też zaliczyłyście jakieś interesujące eksperymenty?:)


PS: 1,5 miesiąca i znów Luxtorpeda! Może któraś z Was się wybiera?

12 komentarzy:

  1. Strasznie mi się podobają Twoje wnioski z tego eksperymentu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie pofalowały się tak samo po obu stronach, bo fale wyszły ci ślicznie! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekty bardzo fajne. Moje najładniej falują po warkoczu francuskim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się takie delikatne fale. :)
    Z eksperymentów włosowych tylko koczek bez gumek i spinek, ale i tak wciąż nie umiem go idealnie zrobić. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Efekt bardzo fajny, ja czasem zawijam włosy w grubsze ślimaczki i wtedy efekt też jest całkiem fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialnie wyszło, szkoda że nie mam dreada bo chętnie bym nosiła takie fale ;) a po warkoczu moje włosy wyglądają hm.. źle :D
    Ja chcę na Luxtorpedę :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładne te fale po lewej stronie :D
    Pamiętam jak kiedyś nawijałam włosy na chusteczki nawilżonie. Miałam na głowie prawdziwego barana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygooglowalam, faktycznieć:D u mnie podobnie bylo go gazecianych papilotach i piwie

      Usuń
  8. Średni efekt końcowy, chyba nie warto zachodu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No patrz, jak mam mocniejszy efekt po spaniu w warkoczu. ;) Ale to chyba kwestia włosów.

    OdpowiedzUsuń
  10. no, to teraz szybciutko rob sobie dreda po prawej stronie! :D a tak wgl to po raz pierwszy natykam sie na wlosomaniaczke z dreadem :D

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)