piątek, 1 sierpnia 2014

Jak obcinam włosy nie tracąc długości?

Witajcie!

Wiem, że wiele z Was, w tym i ja, nie chce stracić jednorazowo długości hodowanej przez długi czas. Szczególnie jeśli końce nie są w bardzo złym stanie, a jedynie widzimy, że niektóre są rozdwojone. Na szczęście jest na to sposób, który znamy już pewnie wszystkie - pojedyncze podcinanie zniszczeń i rozdwojeń! Jak to robić? Czym? Kiedy? By nie zajęło kilku dni, spisałam dla Was podstawowe zasady.

1. Rozpoznanie końcówki

Myślę, że to najważniejsza kwestia, którą ja bardzo długo pomijałam. Chodzi o rozróżnienie rozdwojenia, a końcówki podciętej zbyt mało ostrymi nożyczkami. 

Rozdwojenie, jak sama nazwa wskazuje, jest rozszczepieniem włosa na kilka części. Przy złym traktowaniu włosów lub ubogiej diecie, możemy zauważyć nawet rozośmiorenie:D

Źle podcięta końcówka, zakończona białą kulką, to po prostu znak, że obcięta była zbyt tępymi nożyczkami, które zmiażdżyły strukturę włosa, zamiast szybko odciąć. Po wizycie u fryzjera i jakimś czasie od niej nie zauważamy białych kulek, ale już po czasem dwóch tygodniach widać, że włosy były źle podcięte i zataczamy błędne koło idąc jeszcze raz pod te same nożyce.

2. Nożyczki

Warto kupić bardzo ostre nożyczki, które nie będą powodem "białych kulek". Nie jestem w tej kwestii specjalistą, dlatego odeślę Was do bardzo fajnego posta tej tematyki, napisanego przez Blond regenerację TUTAJ. Ja osobiście mogę jedynie powiedzieć, że od roku używam nożyczek zakupionych na HAIRSTORE firmy Henbor za 35zł. Od tamtego czasu nie zauważyłam białych końcówek, a jeśli jakieś są, to pozostałości po cięciach sprzed lat. 

Wiem również, że wiele osób chwali sobie nawet rossmannowskie nożyczki za 15zł i myślę, że to optymalne wyjście, jeśli nie mamy zbyt dużych środków, a zakup Jaguara odkładamy na kiedyś:)

3. Przygotowanie włosów 

Myślę, że najlepiej jest podcinać włosy po oczyszczeniu ich z silikonów. W innym wypadku możemy dokonać mniej dokładnej eliminacji zniszczeń, bo będą ukryte. 
Poleca się również zmoczenie włosów przed obcinaniem. Mokry włos będzie bardziej śliską powierzchnią dla nożyczek, co zapobiega szybszemu rozdwajaniu. Jednak myślę, że ciężko byłoby w mokrych włosach wybierać zniszczenia, dlatego sama korzystam z tego tylko wtedy, gdy podcinam wszystkie końcówki jednorazowo, a nie w nich przebieram.

4. Jak szybko znajdować zniszczenia?

To największy problem tego sposobu. Żeby nie tracić czasu na poszukiwaniu końcówek do wyeliminowania, korzystam z kilku prostych punktów:

I. Dzielę włosy na 3 kucyki (jeśli macie bardzo gęste włosy zróbcie ich więcej). Pozwoli to na dokładniejsze oczyszczenie włosów ze zniszczeń.

II. Kładę na stół czarny materiał. Na tle takiego dużo łatwiej dostrzec zniszczone włosy. Ewentualnie później może posłużyć nam jako ołtarz w czasie czarnej mszy:D

III. Stosuję przeplatania między palcami:


 Wtedy końcówki bardziej odstają, a ja wybieram te, które należy podciąć. Często też podcinam wszystkie odstające w ten sposób, jeśli widzę, że i tak są słabe.

5. Planuję zabezpieczanie

Warto przełożyć po obcięciu plany na praktykę, czyli faktycznie stosować regularnie serum i jak najczęściej raczyć końcówki olejami i maskami, które je wzmocnią. 

Jeżeli szybko niszczą Wam się końce, polecam też szerzej spojrzeć na swoje codzienne czynności, bo to może w nich, a nie tylko diecie i pielęgnacji jest problem. Szczególnie uważajmy na zamki błyskawiczne, paski od toreb, wiatr, gumki i spinki z metalowymi elementami oraz nierzadko szczotki.

A jeżeli martwicie się tym, że nie macie idealnych włosów i ciągle są rozdwojenia, to zobaczcie co ja znalazłam przy ostatnim cięciu:


Co jakiś czas znajduję takie potwory i nazywam je irokezami. W sumie, skoro nie mogę mieć irokeza pełnowymiarowego, bo boję się zgolić boki, to chociaż malutki...


A Wy jak obcinacie swoje włosy?:))


12 komentarzy:

  1. Używam dokładnie tej samej metody co ty. Włosy dzielę na części i kładę na czarny materiał, po czym znajduję łatwiej rozdwojone końcówki. :)

    Jaki słodki ten irokez! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że mówisz, bo już myślałam, że tylko ja odprawiam ten rytuał przy czarnym obrusie:D Słodki jak już jest wycięty:D

      Usuń
  2. Bardzo przydatny post :) Ja na razie nie mam jeszcze tyle odwagi żeby samej podcinać sobie kręcone włosy :D Ale może kiedyś, przede wszystkim muszę zakupić dobre nożyczki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Jak będziesz kupować to polecam posta Blondhaircare:))

      Usuń
  3. Bardzo praktyczne porady :) Podcinam końcówki w podobny sposób, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zazwyczaj podcinam je całe regularnie, bo podczas takie wycinania końcówek mam wrażenie, że przerzedzam włosy i później nie są równe :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Również czasami znajduję w swoich włosach taki irokez, ale szybko się go pozbywam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli ma się kilka pojedynczych rozdwojeń to dobry sposób, ale przy mocno zniszczonych włosach można skończyć z "prześwitami":/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Nic niestety nie zastąpi ogólnego podcięcia końcówek jeśli są w tak złym stanie

      Usuń
  7. zabijesz mnie czasem swoim humorem :D uroczy irokez !

    OdpowiedzUsuń
  8. Z autopsji wiem, że nie jest to zbyt dobry sposób na podcinanie u mnie. Moje końcówki są teraz meega postrzępione i żeby dojść do równej długości musiałabym pozbyć się około 20 cm o.O

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)