czwartek, 21 sierpnia 2014

IV. dzień akcji BEZ KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW - SODA jako domowy szampon

Witajcie!

Według moich planów, na dzisiejszy dzień przypadało mycie. Wykonałam je znowu eksperymentalnie przy użyciu całkiem nowej receptury "szamponu".

Jeśli kiedykolwiek interesowałyście się dawnymi sposobami na mycie włosów, to na pewno spotkałyście się z metodami mycia włosów żółtkiem, sokiem z cytryny, jogurtem itd. Jedną z najczęściej polecanych (i chyba najszerzej sprawdzanych na własnej skórze przez internautów) jest użycie w tym celu sody oczyszczonej, a następnie zakwaszenie skóry głowy i włosów płukanką z octu jabłkowego. Soda dzięki swojemu zasadowemu pH rozchyla łuski włosów, dzięki czemu łatwiej jest jej oczyścić nasze włosy i skórę. 

Czemu nie wypróbowałam tego wcześniej?

Zwyczajnie obawiałam się sody. Mimo tak wielu opinii na temat używania jej w pielęgnacji cery czy włosów ja czułam niepokój. Zresztą nieraz pisałam już na blogu, że na długości włosów mogę testować wszystko, jednak na skalp wybieram produkty bardzo ostrożnie. No ale ile można żyć w strachu przed białym proszkiem, jeśli jest masa naturalnych blogów, gdzie ogromna liczba kobiet używa tej metody i uważa, że nie ma lepszej, a na dodatek pokazuje na zdjęciach efekty i wcale nie jest łysa?:)

Jak używać sody?

Przepisów była masa. Począwszy od dwóch łyżek sody na szklankę wody, a skończywszy na łyżeczce sody na szklankę wody (wiele osób wspomina, że po detoksie skalpu i myciu go tylko i wyłącznie coraz mniejszymi z czasem porcjami sody, włosy przetłuszczają się tak wolno i delikatnie, że do ich umycia wystarcza sama woda. Myślę, że to fajna ciekawostka:)). Niektórzy polecają zrobić pastę sodową - np. 2 łyżki sody i 1/2-1 łyżka wody, jednak nie zapominajmy, że soda może podrażniać skórę.

Jak bezpiecznie użyć sody?

Myślę, że najbezpieczniej jest zrobić sobie próbę uczuleniową, a później maseczkę na twarz. Nadaje się ona szczególnie cery mieszanej, tłustej i ma właściwości absorbujące nadmiar sebum oraz głęboko oczyszczające pory. Często też wspomina się o lekkim rozjaśnieniu przebarwień. Maseczkę przygotowujemy z wodą/hydrolatem w proporcjach 1:1 i nakładamy na twarz, a gdy minie 15-20 minut zmywamy. Wspominam o tym, bo w razie gdybyśmy miały na nią jakieś uczulenie, albo nasza skóra byłaby podatna na podrażnienia, już po maseczce zapewne byłyby tego jakieś ślady. U mnie po maseczce nie było żadnych podrażnień, jednak mimo to zrobiłam małą próbę uczuleniową przed nałożeniem na skalp szamponu - wtarłam w miejsce, gdzie skóra jest delikatniejsza malutką porcję szamponu i odczekałam ok.10 minut. Czas był krótki, bo wcześniej byłam już po maseczce więc miałam ogólne rozeznanie, a jeśli szampon nakładam na skalp na kilka minut, to myślę, że jakakolwiek reakcja alergiczna skóry już w przeciągu tego czasu byłaby zauważalna. Wam również polecam próby uczuleniowe, jeśli chciałybyście używać sody:)

Jakie mogą być minusy używania sody?

Stosowana zbyt często lub w zbyt dużych ilościach może przesuszać skórę oraz włosy. Wiele osób narzeka również na rozjaśnienie koloru włosów właśnie przez zbyt duże porcje sody.

Co zrobiłam?

Stwierdziłam, że mimo wszystko wybiorę najłagodniejszą opcję użycia sody - 1 łyżeczka sody oczyszczonej na szklankę płynu. Niebezpieczeństwem większym niż ewentualne podrażnienie stało się wówczas niedomycie, ale myślę, że lepiej umyć włosy dwa razy niż narazić się na nieprzyjemności. Co ciekawe moje włosy tuż przed dzisiejszym myciem były w takim samym stanie jak wczoraj, czy nawet przedwczoraj - domowe mikstury naprawdę potrafią ograniczyć przetłuszczanie:)

Szampon nr. 3 

SKALP:

Składniki:

- 1 łyżeczka sody

- 1 szklanka żelu lnianego

Najpierw cały skalp i włosy na długości, gdzie przeciążenie najbardziej dawało się we znaki oprószyłam mąką ziemniaczaną. Potem zmieszałam oba składniki i jeszcze ciepłe wmasowałam w skalp i włosy blisko niego. Po ok. 5 minutach spłukałam.

DŁUGOŚĆ:

kolejny raz zrobiłam krochmal mleczny:) Czyli mleko i mąka ziemniaczana w proporcjach ok. 2:1. Tak mi się to spodobało, że zamierzam włączyć go do mojej zwyczajnej, kosmetycznej pielęgnacji:D


MASECZKA PO MYCIU:

- pół szklanki żelu lnianego

- żółtko

- 5 kropli olejku z kiełków pszenicy

- 1 duża kropla kwasu hialuronowego

- 1 łyżeczka kakao

Wszystko zmieszałam i nałożyłam na długość na ok. 20-30 minut. Potem wszystko spłukałam wodą, a skórę głowy i włosy na długości polałam domową płukanką z octem jabłkowym.

Efekty:


DŁUGOŚĆ:

Włosy naprawdę nie wyglądają źle. Zastrzeżenia mogę mieć tylko do lekkiego przeciążenia, ale z tego co zauważyłam od mycia (czyli od rana), przeciążenie mija z każdą godziną i włosy ciągle nadmiar nawilżaczy wchłaniają. Ostatnie problemy z brakiem lekkości powodowane są moim ograniczeniem - przy normalnej pielęgnacji mycie opierało się na szamponie, który lekko przesuszał długość, a później maseczce, która ją nawilżała, ale dzięki szamponowi nie było efektu przeciążenia. A teraz szampon nie przesusza mi długości (jednak problem w tym, że nie umiem przed użyciem określić czy przesuszy, czy nie), a ja jeszcze potem ładuję na włosy potężne maseczki (dzisiejsza była i tak lekka, bo ostatnio dwie jogurtowe pod rząd to chyba już była przesada...:D). Ostatecznie włosy i tak są w duużo lepszym stanie pod względem przeciążenia niż we wtorek. Uważam, że nawet nie ma co porównywać, bo wtedy byłam prawdziwą królową ALLLE MACARONY.

Po maseczce są bardzo miłe w dotyku, miękkie, puszyste, solidnie wygładzone i dodatkowo nawilżone.

SKÓRA GŁOWY:

Skalp umyty żelem lnianym z sodą z przodu wygląda bardzo dobrze - włosy blisko czoła są odbite od nasady i wyglądają czysto. Niestety tył głowy już nie tak bardzo. Myślę, że to wina tego, że przed zmieszaniem sody i żelu lnianego nie rozpuściłam proszku w małej porcji wody, a od razu dodałam proszek do żelu. Przez to powstały grudki, które uniemożliwiły mi trafienie sody w każde miejsce skalpu, a że przedziałek jest najważniejszy to tam nieświadomie kładłam porcje żelu z największą ilością sody. 

Ogólnie włosy na długości są dziś idealne. Zero spuszenia czy elektryzowania, a jedyny mankament to jakieś malutkie, pojedyncze zbyt obciążone pasma, z którymi niestety nie poradził sobie mleczny krochmal, choć patrząc na włosy ciężko jest je wychwycić:)

Jak oceniam próbę z sodą?

Nie zauważyłam żadnych minusów jej zastosowania jako szamponu, więc chętnie skorzystam z tej receptury przy kolejnym myciu - jednak wtedy dodam podwójną porcję proszku.

Jak moje samopoczucie w związku z bliskim końcem akcji?

Włosy na długości są tak strasznie nawilżone, że wysychają godzinami i gdy wychodzę z lekko mokrymi pasmami, to czuję się jak zmokła kurka i myślę, że to przeciążenie i znowu będę musiała pokazać się Wam w bluzce z reklamą makaronu, a potem to wszystko na długości mija, ja myślę, że nareszcie! Udało się! Włosy tuż przy skórze głowy też będą pewnie za kilka godzin w idealnym stanie, jednak nie zawsze się tak dzieje. Świeżo po umyciu ich moimi wywarami, marzę o szamponie, ale później przeważnie to mija. Póki co znikam powtórnie umyć skalp sodą zmieszaną tym razem z wodą, ze szczególnym uwzględnieniem tyłu głowy.


A jak Wam minął dzisiejszy dzień i co myślicie o używaniu sody do mycia włosów?:))

PS: Miło dla Was pisać codziennie!

17 komentarzy:

  1. Długość prezentuje się cudownie! :D Czekam niecierpliwie na kolejny post! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż kusi żeby samemu zrobić sobie taki tydzień bez drogeryjnych kosmetyków. Mi brak jednak przepisów na jakiekolwiek maseczki, bo moje włosy miodu nie lubią, jogurtu ie lubią, żelu lnianego nie lubią :C Lipa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie:) moje miodu też bardzo nie lubia a zel akceptuja,ale bez szału, dlatego zawsze go wzbogacm.hmm a może jako baza platki owsiane z mlekiem albo mleko z nich?

      Usuń
  3. Podziwiam Cię, że chce Ci się tak co kilka dni tworzyć nowe mikstury. Ja jestem zbyt leniwa, nawet domowe maseczki do twarzy to nie dla mnie. Może kiedyś to się zmieni.
    I gratuluję długości, sama dążę do podobnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę mi się bardzoo!:) nic na siłę. Może kiedyś spotkasz jakaś idealna recepturę i już będzie więcej chęci:) dziękuję za gratulacje i Życzę powodzenia:))

      Usuń
  4. Efekt fajny choc ja bym nie wytrzymala chyba na takim eksperymencie: )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj żeby tylko moje włosy były tak lśniące :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o co chodzi tym krochmalem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krochmal to woda + maka roslinna czyli np ziemniaczana.a ja idąc tropem ze mleko to emulgator, postanowiłam wymieszac je z czymś zageszczajacym -padlo na make ziemniaczana i powstał chcąc nie chcą krochmal:)

      Usuń
    2. AAAAAA a ja myslalam ,ze wymyslilas krochmal na wlosy hahah i tak sobie mysle what the fuck?:D

      Usuń
  7. Podziwiam twoje włosy i ciebie :) a co do sody, to muszę wypróbować! Jeszcze nigdy nie myłam włosów czymś domowym, mimo że domowe maseczki robię praktycznie co mycie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ale to nic wielkiego:) myślę że warto gdy będziesz chciała porządnie oczyścić skalp lub włosy. Fajna jest też podobno jako dodatek do szamponu więc wtedy ma się już mega oczyszczające combo:)

      Usuń
  8. Z jednej strony to świetnie, że włosy są tak nawilżone ale z drugiej... to wysychanie kilka godzin mnie przeraża. Ostatnio często muszę myć włosy niedługo przed wyjściem (głupie zbiegi okoliczności > . < ) i musiałabym w takim przypadku użyć suszarki, a o wiele lepiej wyglądają kiedy wysychają naturalnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, u mnie kilka godzin wynika z tego że nie znam umiaru i przed myciem olejuje włosy a potem po myciu kładę obowiązkowo maske:D z moich obserwacji ziołowe płukanki przyspieszają wysychanie,bo działają trochę wysuszajaco,ale przy uprzednim nawilżeniu raczej szkody by to nie zrobiło a od razu szybciej można wyjść:) dzisiaj tak długo mi schly, ze w rozpaczy z braku suszarki, suszylam je wiatrakiem na upaly..:D oczywiście uważajac żeby mi się jakimś cudem nie wkrecily

      Usuń
  9. jeszcze nie próbowałam i trochę się boję. ale myślę, że to kwestia czasu, aż się przekonam i w końcu zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że są meeega nawilżone :D
    Sody jeszcze nigdy nie używałam- boję się! :P

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)