środa, 7 maja 2014

PROSTY sposób na 2,8 cm w pół miesiąca!

Witajcie!

pyszna kakaowa wersja


Dzisiaj zgodnie z obietnicą, przychodzę do Was z małymi przemyśleniami na temat maseczki, której używałam przez ostatni czas. Mowa o domowej masce drożdżowej, której wykonanie jest tak banalne, że nie wiem jak mogłam robić ją tak rzadko:)

podstawowy przepis

- kostka drożdży
- jogurt naturalny

Łyżkę jogurtu naturalnego wrzucamy do kostki drożdży i mieszamy, aż powstanie gładka pasta.


Czym możemy ją przykładowo wzbogacić?

- kakao

- sok z cytryny ( w wypadku włosów przetłuszczających się)

- olejek rycynowy (jeśli nakładamy przed myciem a chcemy dodatkowo polepszyć jej działanie)


Co jeśli zrobimy za rzadką?

Dodajemy do niej np. skrobii ziemniaczanej albo kakao.


Co jeśli zrobimy za gęsta?

Dodajemy jogurt naturalny/olejek.


Co jeśli zrobimy jej za dużo?

Możemy ją nałożyć również na długość. Ja zauważyłam, że sama wersja podstawowa nie robi z włosami nic, oprócz delikatnego pogrubienia ich, dlatego też do pozostałej porcji dodaję odżywkę i wtedy nakładam na włosy poniżej ucha.

Super wyjściem jest również nałożenie podstawowej wersji na twarz jako maseczkę. 
Przyspiesza gojenie i zapobiega powstawaniu nowych nieprzyjemności.

działanie

Kiedyś ta maska powodowała odbicie moich włosów od nasady i opóźniała przetłuszczanie. Obecnie nie zauważam tego, a wręcz czasem powoduje na moich włosach lekki przyklap, gdy wzbogacę ją aż zanadto. Jeśli uda mi się powstrzymać przed dodatkami to obciążenie włosów zdarza się dużo rzadziej.
Zmywam ją samą wodą i nie jest potrzebny do tego szampon, mimo że skorupa, która powstaje potem w formie hełmu na naszej głowie, nie wygląda przyjaźnie:D

Maska również wygładza moje włosy i sprawia, że są bardzo miękkie

Najważniejszym jednak punktem w jej działaniu, jest to, że realnie przyspiesza wzrost moich włosów. I to dzięki nakładaniu jej ostatnio co mycie, moje włosy osiągnęły rekordową długość 76 cm. Zamierzam stosować ją dalej.

A teraz troszkę teoretycznego humoru:D

Jeżeli założymy, że każdy 1 miesiąc to ok.4 tygodnie, a moje włosy w przeciągu połowy miesiąca, czyli tutaj dwóch tygodni urosły 2,8cm, to za rok o tej porze, stosując maskę ciągle co mycie i licząc, że przyrost będzie równie obfity jak teraz, moje włosy powinny mieć 143,2 cm:D

Fajnie by było:D

Ważne!

Ta maseczka bardzo lubi spływać po czole, policzkach, uszach, dlatego lepiej zrobić gęstszą niż zbyt rzadką.


A jakie Wy macie sposoby na przyspieszenie porostu? Robicie w tym celu domowe maseczki?:)

PS: Ten post to jeden z najpopularniejszych na moim blogu. Wcześniej pisałam również o tej masce, ale efekty były o połowę mniejsze. Z perspektywy czasu i częstego stosowania tej receptury chcę żebyście wiedziały, ze tamten wynik był dotychczas moim najlepszym i mimo stosowania maski nadal, włosy rosną dużo wolniej. Totez nie zakładajcie, ze przyrost będzie identyczny, bo składa się na to tyle czynników, że nawet mi nie udało się tego jeszcze raz osiągnąć. Mimo to jednak dalej walczę! Dopóki jestem!





54 komentarze:

  1. ja stosowałam olej łopianowy i naftę kosmetyczną i też ładnie rosły. miałam kiedyś pić drożdże, ale nie dałam rady. wypróbuję tę maseczkę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też obawiam się picia. Myślę, że maska to fajna alternatywa, szczególnie jeśli widać efekty:)

      Usuń
    2. To dziwne, ale ja lubię pić drożdże, bo wg mnie są smaczne o.O ;3

      Usuń
  2. Ja narazie drożdze używałam na twarz. Ale zachęciałaś mnie do wypróbowania na włosach :) Na razie jednak skupiam się na olejowaniu :3

    OdpowiedzUsuń
  3. ja pije pokrzywę na porost , a z pielęgnacji jestem na etapie olejowania olejem sezamowym z imbirem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno wypróbuję ! Przed myciem, też można ją stosować ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka razy zmywałam ją babydream a efekty i tak później były, więc myślę, że tak:)

      Usuń
  5. Oj chyba wypróbuję!:) rzadko stosuję typowe przyspieszacze, używałam olejku z chilli Green Pharmacy, ale przyspieszył wzrost tylko o 1 cm ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyrost od samej maski czy stosowałaś coś jeszcze? :D
    no i oczywiście, jak długo ją trzymałaś na włosach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od samej maski:) trzymałam pod czepkiem i ręcznikiem 45min-godzinę

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź. w takim razie od kolejnego mycia zaczynam drożdżową kurację, a Tobie życzę powodzenia aby tak duży przyrost się utrzymywał przez cały czas. :D

      Usuń
    3. a nasunęło mi się jeszcze pytanie, na które nie znalazłam odpowiedzi. najpierw myłaś włosy normalnie, a dopiero potem nakładałaś tę maskę, tak? no i tu pojawia się moje pytanie czy używałaś szamponu z SLS czy takiego do codziennego mycia? ;)

      Usuń
    4. Najlepiej jest oczywiście nałożyć ją po mocniejszym oczyszczeniu skóry głowy lub peelingu. Jednak nie chcę co mycie męczyć skalpu silnymi szamponami, dlatego używam jej również po zwykłym szamponie i jak widać działa też w tym wypadku:)

      Usuń
  7. Nie położyłabym żywych drożdży na skórę głowy, dziwię się, że nie skończyło się to u Ciebie zakłóceniem równowagi mikrobiologicznej skóry głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiałabym... Ale dobrze, że tak się nie stało! :-)

      Usuń
    2. Spróbuję ją nakładać, ale z zabitymi drożdżami :D

      Usuń
    3. Czemu zakłóceniem równowagi? Drożdże na włosach nie robią nic złego. Nie można ich JEŚĆ ŻYWYCH, mogą zacząć rosnąć w żołądku lub powodować różne bolesne zakłócenia.
      "Nie wolno konsumować żywych drożdży, gdyż kosztem treści pokarmowej przeprowadzają w jelitach fermentację, co objawia się wzdęciami, odbijaniem, bólem brzucha, nudnościami, wymiotami i bardzo złym samopoczuciem." ~ http://rozanski.li/?p=238
      Dlatego do jedzenia trzeba je zabić. Jednak do masek na włosy lub twarz nie trzeba, a nawet nie powinno się zabijać, ponieważ tracą dużo wartości i w efekcie taka maska nie daje nam NIC. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Właśnie zainteresowałam się tematem I poczytałam na kilku blogach o takiej maseczce (w tym u Anwen). Zalewa ona je odrobiną gorącej wody, ale tylko po to, żeby się dobrze rozpuściły.
      Wiele dziewczyn nakłada podobne papki na głowy I nie pojawiają się u nich żadne skutki uboczne :)

      Usuń
    5. również uważam tak jak Ty, dlatego nie widzę sensu zmiany przekonań innych. Każdy niech robi wedle uznania, ja nie zalewam i żyję, babcia nie zalewa i żyje, a stosuje taką maskę od wieeelu lat. Więc widocznie można tak i tak:)

      Usuń
  8. Nie "pachnie" Ci później skóra głowy/włosy drożdżami? Ja maseczkę stosowałam raz w tygodniu to było ok, a jeśli co mycie to czuć było drożdże. Zwłaszcza jak lekko się spociła skóra. Nakładałam maskę przed myciem i zmywałam szamponem, potem pachnąca maska :) Jedynie zmniejszona częstotliwość pomogła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziwo nie:) kiedyś zapach utrzymywał się długo i wizja jego powrotu mnie przerażała, ale teraz w żaden sposób nie jest on wyczuwalny. Szczególnie jeśli (tylko przed nałożeniem na długość) dodaję do mieszanki odżywkę. Gorzej z zapachem miałam z wcierką cebulową:D

      Usuń
  9. Nigdy nie robiłam takiej maseczki ale chyba w końcu się skuszę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, nie dość, że może przyspieszyć porost to jeszcze bardzo fajnie wygładza włosy:))

      Usuń
  10. Będę musiała wypróbować na sobie. Ostatnio coraz bardziej kusi mnie zapuszczanie ale jestem strasznie niecierpliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zawsze warto spróbować. Ja też nie jestem zbyt cierpliwa, ale jeśli ma mi to przyspieszyć wzrost włosów, to jestem w stanie przemęczyć się tę godzinę. Pamiętaj tylko by nie zrobić zbyt rzadkiej maski, bo wtedy Twoja cierpliwość skończy się po kilku minutach kapania:D

      Usuń
  11. Dużo czasu ci zajmuje rozpuszczenie drożdży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodaję do kostki łyżeczkę jogurtu i od razu rozgniatam wszystko. Zrobienie gładkiej papki zajmuje może 20 sekund:)

      Usuń
  12. Ja od dzis testuje :) Tylko dodalam troche odzywki Wax i olejku rycynowego . Jesli moje wlosy rusza to chyba postawie Ci flaszke hehe :D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Bleeee nie nienawidzę jak mi coś spływa zewsząd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teeż. najgorzej jak podgrzeję tę maskę suszarką na głowie, bo wtedy nieważne jak gęsta była i tak wędruje po mojej twarzy:D

      Usuń
  14. Witaj :)
    Zaglądam do Ciebie często i za każdym razem, gdy patrzę na Twoje piękne włosy, zastanawiam się czy je farbujesz :) I jeśli tak, to czym i jaki kolor? :)
    Do tej maski zbieram się już długi, długi czas i chyba w końcu trzeba wypróbować :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Aniu, miło, że piszesz:)) Nie farbuję, to naturalny kolor. Raczej staram się skupić na pogłębieniu ich koloru, ale gdy chcę się do tego zabrać poprzez płukanki to wysiada mi cierpliwość do przesuszania i rezygnuję;D Co do maski, serdecznie polecam. Jak ją przetestujesz to daj znać ja poszło:)) Również pozdrawiam! Bez senność

      Usuń
    2. Wiele dałabym za taki kolor :) Mój jest nijaki, mysi (i choć niektóre mysie są ładne, to mój jest straszny, byle jaki) :) Widziałam Twoje wcześniejsze zdjęcia, kiedyś miałaś trochę inny kolor- stąd moje pytanie :) a może znasz jakieś sposoby na pogłębienie koloru? Ja używałam szałwię, olejek rycynowy, ale nic nie zdziałały.. Chyba pójdę do jakiegoś specjalisty od henny, żeby coś namieszał, by uzyskać Twój kolor :P :) Świetny jest, naprawdę, mało który mi się podoba, zawsze brakuje mi "tego czegoś" :) A chemią nie chcę niszczyć włosów.
      Masce zarezerwowałam poniedziałek :)
      Gratuluję pięknych włosów!
      Ania

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo:) Może to kwestia tego, że przez jesień i zimę mam ograniczony kontakt ze słońcem, a to ono mi zapewnia rudobrąz zamiast ciemniejszego brązu. Co do przyciemniania to ja używałam np. płukanki z kory dębu, do której dodawałam dodatkowo czarną herbatę i kawę:D Ale kilka kropli gliceryny nie zapewniło mi nawilżenia, więc póki co szukam innych sposobów. Wiele dziewczyn mówi o płukance kawowej zmieszanej właśnie z czarną herbatą i przy regularnym stosowaniu powinno się widzieć efekty. Ja przez przesusz regularna nie byłam. Przyciemniają również płukanki z orzechów włoskich, szczególnie gdy są jeszcze zielone. Tak sobie myślę, że może kakao stosowane we wszystkim co tylko można nałożyć na włosy tak pogłębiło kolor, że wydaje się ciemniejszy? Bo z tego co mi wiadomo, samo kakao jako tako nie przyciemnia. Takie właściwości ma bardziej kawa. Pokombinuj z płukankami albo henną:)) Pozdrawiam! Bez senność

      Usuń
    4. Dziękuję!! :) będę próbować wszystko po kolei :) A maska SUPER :) Niedawno spłukałam i wiem już, że przynajmniej raz w tygodniu będę nakładać :) Może mi też tak szybko urosną ;) Naprawdę wspaniałe włosy masz! :) Ania

      Usuń
    5. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobała. Trzymam kciuki za Twoje włosy i dziękuję za komplement, ale moim i tak daleko do ideału chociażby pod względem zdrowia końcówek:)) Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Robiłam sobie kilka razy taką maskę drożdżową, ale nie mogłam znieść jej zapachu. Efektów spektakularnych też nie widziałam, więc postanowiłam się już więcej z nią nie męczyć. ;)

    Ps. W wolnej chwili zapraszam także do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja po maseczce drożdżowej miałam strasznie poplątane i suche włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, niestety nie każdemu służy to samo. Może w takim razie warto pokombinować z dodaniem czegoś nawilżającego? Ja gdy mam nakładać maskę drożdżową na włosy na długości to staram się nigdy nie nakładać solo, bo włosy są potem grubsze, ale tak jak u Ciebie lekko poplątane i nienawilżone. U mnie sprawę załatwia dodanie odżywki/kakao:)

      Usuń
  17. Cześć ! Wczoraj natknęłam się na ten wpis i czym prędzej pobiegłam do sklepu po drożdże. Zawsze gdzieś to za mną chodziło ale odkładałam "na jutro". Zrobiłam sobie maskę na włosy z połowy kostki w połączeniu z jogurtem naturalnym. Jestem pod dużym wrażeniem efektów już po pierwszym użyciu. Moje włosy zachowują się jak po użyciu naprawdę dobrej maski! Są bardzo miłe w dotyku i wygładzone. A muszę podkreślić że moje włosy są bardzo wybredne i rzadko widuję taki efekt, chyba tylko po wizycie u fryzjera ;) Będę stosować regularnie i zobaczymy czy równie dobre efekty będą w przyroście włosów.
    Dziękuję i pozdrawiam ! Asia

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej! Bardzo się cieszę, że uzyskałaś takie efekty:) Ja ostatnio dodaje zamiast jogurtu mleka, bo zauważyłam, że po jogurcie szybciej przetłuszczają mi się włosy. Drożdże u niektórych lekko przesuszają jeśli stosuje się bardzo często, więc jedynie na to uważaj. Trzymam kciuki za prezent i również pozdrawiam! Bez senność:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Efekty u Ciebie naprawdę świetne, właśnie zmotywowałam się i zaczęłam kurację na swoich włosach. Tylko pytanie, nakładałaś maskę na włosy zaraz po umyciu czy czekałaś aż będą wilgotne/suche? Mam dość grube włosy i przy mokrych mam wrażenie, że maska "traci" się w ich nadmiarze i nie jest wtedy rozprowadzona na całym skalpie. No chyba, że tylko mi się wydaję, przekonam się po kilku stosowaniach pewnie. Pozdrawiam, B. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakladalam zaraz po myciu, na lekko osuszone recznikiem, bo jak zbyt mokre sa to moze potem sciekac wszystko. Zycze powodzenia i trzymam kciuki, napisz koniecznie jaki wynik po kilku zastosowaniach:)))
      bez sennosc

      Usuń
    2. Maska faktycznie bardzo lubi ściekać po twarzy, nawet na osuszonych włosach. Moje domowe rozwiązanie, które mi z tym pomogło to w okolicach uszu przyłożenie gazy/kawałka pieluchy tetrowej, idealnie wchłania to, co próbuje spłynąć :) Co do efektów, o których miałam napisać to są całkiem pozytywne. Włosy nabrały blasku i są bardziej miękkie, jeszcze nie ma efektu wow ale wytrwale do niego dążę. Jedyny minus to fakt, że walczę z przesuszem na długości, już wcześniej przez szampony ziołowe trochę przesuszyłam włosy i teraz nadal staram się z tym uporać, dając drożdże na włosy poniżej ucha dodawałam maskę nawilżającą więc jest nieco lepiej, ale to jeszcze nie to. Swoją drogą, może polecasz jakiś skuteczny szampon do włosów suchych? ;) Z samego działania maski jestem zadowolona i mam zamiar stosować ją nadal, aż do upragnionych efektów. Pozdrawiam, B. ;)

      Usuń
    3. Ja owijam pol glowy wzdluz brwi recznikami papierowymi zlozonymi w pol:)) cieszę się ze zdecydowałas się wypróbować maske i życzę jak najlepszych efektów:) niestety co do szamponu to nie pomogę bo używam ciągle jednego i szczerze nie wierzę że szampon który jest na włosach może max 2 minuty może je nawilżyc. Szczególnie długość. Ja bym próbowała dodawać do szamponu żel lniany a dodatkowo myc metoda OMO. Na pewno inne dziewczyny mają w tym temacie większe doświadczenie, bo ja od kilku lat używam tych samych produktow wiec mogę powiedzieć tylko tyle. Również pozdrawiam, bez sennosc:)

      Usuń
    4. W taki razie pozostaje mi poszukiwanie kolejnych inspiracji co do walki z przesuszeniem, ale nie dam za wygraną i uparcie będę włosy 'męczyć' aż w końcu będą odpowiednio nawilżone :) o, o ręcznikach nie pomyślałam, też dobry sposób. Żel lniany? Kolejna nowość dla mnie. Jestem kompletnym laikiem we wszelkich specyfikach do włosów, bo nigdy aż tak bardzo na nie nie zwracałam uwagi, ale skoro o nim wspomniałaś to mam lekturę na jutrzejszy wieczór ;) B.

      Usuń
    5. Wola walki Bardzo wskazana:D 2 lyzki siemienia lnianego gotujesz w szklance wody ok. 15 minut i powstaje glutek, ktory np mozesz dodac do szamponu, nalozyc na dlugosc jako maske, na twarz (po gotowaniu od razu odcedzamy przez sitko bo jak się zostawi glutka z nasionami to już nie przejdzie przez sitko np po kilku godzinach. Ale wyplukanie nasion z włosów nie jest jakoś trudne jeśli już by do tego doszło).na twarz działa oczyszczajaco, sciaga pory i nawilza. Jakbyś gotowala większą ilość to można też dac troche glutka mieszanego z woda do atomizera, wstrzasnac i masz mgielke nawilzajaca:)) a jeśli miałabym polecić kosmetyk który najbardziej nawilza mi włosy to na pewno maski biovax. Jak masz dostęp do ich probek to warto spróbować:) dobra kończę bo na słowo laik reaguje kilometrami tekstu i jak teraz nie pójdę to ten komentarz nie będzie miał końca:D życzę miłej lektury i w razie czego służę pomocą:) bez sennosc

      Usuń
  20. hahaha, myslalam po tytule ze chodzi o zrzucenie 2,8 cm z bioder (nie wiem dlaczego), a na zdjeciu czekolada :D logiczne :D chociaz ja zamierzam stosowac bardiej "tradycyjne" metody jak drozdze doustnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha:D na moim blogu raczej nigdy się wpisy o odchudzaniu nie pojawia, ale fakt, tytuł można tak zrozumieć:D

      Usuń
  21. Do maski z drożdży dodałam olejku rycynowego, miodu i drogeryjnej maski. Mieszanka była za rzadka, więc dałam jeszcze mąki ziemniaczanej. I maska zaczęła rosnąć xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, u mnie znając życie skończyłaby w takim wypadku jako jakieś ciastkobulki:D

      Usuń
  22. Muszę to u siebie przetestować! Koooniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzisiaj spróbowałam drożdży zewnętrznie i wewnętrznie - jednak katar czasem się przydaje ;) i... przez miesiąc na pewno będzie to mój stały punkt pielęgnacji włosów :) luty pod hasłem drożdże!!! :D

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)