poniedziałek, 12 maja 2014

Moje traumatyczne włosowe historie...

Witajcie!


Jest tak wiele postów o tym, co i w jaki sposób nakładać na włosy. A czemu nie podejść do tego tematu odwrotnie?:)

Włosomaniactwo w praktyce to wiele eksperymentów, które jak wszystko mogą zarówno wyjść jak i nie. Oczywiście mniej chętnie chwalimy się tymi nieudanymi (szczególnie jeśli nasze włosy wyglądały po nich jak stóg siana albo gniazdo:D). Osobiście nie zdarza mi się zbyt często pisać postów na temat nieudanych prób i na szczęście jest ich w moim eksperymentowaniu niewiele. Jednak nie zaprzeczam temu, że się zdarzają i dziś chciałabym się z Wami nimi podzielić listą najgorszych póki co:)


4. ŹLE ROZDROBNIONY BANAN

Jeżeli zabieracie się za maseczkę bananową, to naprawdę maksymalnie rozdrobnijcie banana:D Ja myślałam, że zrobiłam to dokładnie, ale przy zmywaniu okazało się, że na włosach szczególnie z tyłu głowy mam jego szczątki, które za żadne skarby nie chcą stamtąd uciec przy pomocy wody. Zaczęłam więc wyczesywać, ale na TT osadzało się tego niewiele, dlatego poczekałam aż będę miała suche włosy a potem zaczęłam wybierać. Niekoniecznie się to udawało, więc z utęsknieniem czekałam na najbliższe mycie:D


3. WAZELINA JAKO MASECZKA

Na szczęście nałożyłam ją tylko na końcówki:D Przy zmywaniu czułam, że się trochę lepią, dlatego walczyłam szamponem kilkukrotnie. Gdy włosy wyschły, ukazały się moje cudownie zlepione końcówki.
Najgorsze było to co zrobiłam potem:D Chcąc ratować włosy, gdy jest przyklap, zawsze używam pudru. Tu spróbowałam minimalną ilością (bo po tyyylu sytuacjach wiem, że on tylko pogarsza sprawę) a później spryskałam włosy odżywką z silikonami. Wyglądały nieziemsko... sucho i były pozlepiane do granic możliwości. Nawet rozczesać się tego nie dało... Jedynym wyjściem było ponowne mycie a właściwie mycia końcówek:D


2. SILIKONOWE PRODUKTY OD SKALPU PO KOŃCÓWKI

Raczej nie jestem zwolenniczką nakładania odżywek na całe włosy. Nawet maski nakładam zawsze od ucha w dół, a skalp zostawiam wolny lub używam tam całkowicie naturalnych maseczek. Jednak zdarzyło mi się raz nakładać na włosy i skórę głowy odżywkę baardzo silikonową i przyklap był tak straszny, że cieszę się, iż nie mam z tego dnia zdjęcia:D Moje włosy nagle po umyciu zniknęły. Wisiały tylko trzy smętne kosmyki, tak przylizane do skóry głowy jakbym nie myła ich kilka miesięcy. A co najbardziej zawsze mnie drażni w takich przeciążeniach, to to, że włosy na wysokości ucha są ohydnie ciężkie. Nienawidzę tego, bo to właśnie na tej wysokości przeważnie dotykam włosy w dzień - grzywka za ucho, a gdy ich tam nie ma to czuję się łysaa.


1. MYCIE WŁOSÓW BEZ SZAMPONU

To mój całkowity HIT!:D Mycie włosów naturalnymi sposobami. Pomysł pierwszy: żel lniany. Polecam to każdej osobie, która chce mieć nawilżone, miękkie i jeszcze tłustsze wizualnie niż przed myciem włosy:D Nałożyłam, odczekałam ok. 20 minut (wiadomo, brak detergentów czyni mnie bardziej wyrozumiałą), a potem spokojnie spłukałam. Włosy wysychały wyjątkowo długo, ale kto by pomyślał, że już dawno nie są mokre, tylko po prostu niedomyte... Naprawdę, OKROPNEEEE! Czułam się obrzydliwie i milion razy gorzej niż z włosami nieumytymi. Siemię sprawiło, że na głowie miałam coś, czego nie odratowałam (znowu w histerii wpadłam na suchy szampon i znowu efekt był taki jak myślicie:D) nawet pudrem i skończyło się na czymś na podobieństwo tłustego, brązowego spaghetti z mąką...

To moje nieudolne eksperymenty, a jakimi możecie pochwalić się Wy?:D

PS: Kolejny post tak jak zapowiadałam będzie o czekoladowym szamponie, a w piątek zapraszam Was serdecznie na nową serię wpisów:))


22 komentarze:

  1. Na szczeście!mnie te historie nie spotkały :) Za to mnie raz na jakiś czas spotyka nie domycie oleju z głowy - widomo, przyklap i mega tłuste włosy murowane

    OdpowiedzUsuń
  2. Z nieudanych rzeczy mam dwie historie z czego jak pomyślę o drugiej to mnie słabi. ..

    1.pierwsze podejście do orzechów pioracych zamiast szamponu, zapach mało przyjemny podczas gotowania ale to przeżyłam i próbowałam nimi zmyć olej tak jak zwykłym szamponem w ciągu 3 minut.nie muszę mówić, że na zmycie ciężkiego oleju trzeba poczekać 2x 15 min? Myję wieczorem rano muszę wychodzić no i wyszłam...z dwoma strączkami.

    2. Teraz mój ulubiony eksperyment, który nie doszedł do skutku przez zapach.Plukanka z fermentujacej wody ryżowej pachnie jeszcze gorzej niż sobie wyobrażacie, podniosłam przykrywke po odstawieniu na kilka dni i obawiam się, że wytrulam pół osiedla.Kibelek w każdym bądź razie trzeba było mocno myć żeby pozbyć się tego smrodu chińska naturalna pielęgnacja nie jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeny, to rzeczywiście ciekawe przypadki:D Ale chociaż masz teraz co wspominać i zawsze to jakaś nauka:D

      Usuń
  3. Ja niedokładnie rozdrobniłam awokado. Nie dość, że zostało we włosach to jeszcze zapchałam sobie odpływ pod prysznicem... Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie zapomniałam o awokado, ale miałam podobnie. Na szczęście odpływ przeżył:D

      Usuń
  4. Ojej, co za pomysły. Mnie jeszcze nigdy podobna do tych, historia się nie przydarzyła. Maseczka z bananem mnie powaliła :D.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieudane... hmmm to może pianka, którą kręciłam włosy na 100dn? Dobrze, że je odratowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Straszne historie opowiedziałaś :/ Mi z tych Twoich przydarzył się przyklap włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też co jakiś czas on ciągle się zdarza:C

      Usuń
  7. Zdarza mi się nakładać silikonową maskę na skalp (maskę tajską PO), ale że zawsze robię to przed myciem, włosy są po niej świeże, takie zak zawsze.

    Mój największy "hit" to próbo rozjaśnienia henny do bardzo jasnego blondu. Straciłam wtedy 2/3 włosów w kilka miesięcy (5 kąpieli rozjaśniających, pasemka + poporodowe wypadanie włosów).

    Przeżyłam podobnie opłakane próby mycia włosów żelem lnianym i orzechami piorącymi, a także maską nakładaną po myciu, kiedy zamieniłam glinkę ghasooul na białą i przy takich samych proporcjach jak zawsze zyskałam paskudny smalec.

    Poza tym moje włosy stają się coraz bardziej odporne na cokolwiek, więc o wpadkę będzie coraz trudniej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym rozjaśnianiem to rzeczywiście nieciekawie. Sam ten zabieg zawsze mi się kojarzy z utratą włosów, dlatego jak tylko od kogoś słyszę, że ma to w planach zrobić pierwszy raz to aż się boję:D

      Usuń
  8. Moje pierwsze podejście do olejowania= tragedia! :D Na całą długość włosów, nałożyłam olejek rycynowy. Delikatnie spłukiwałam go zimną wodą, chciałam mieć jak najlepsze efekty... Następnego dnia, wyglądałam jakbym nie myła włosów z miesiąc! :D

    Kiedy po raz pierwszy zrobiłam płukankę cynamonową (na 500 ml wody, dałam 6-7 łyżek cynamonu!), miałam oczywiście na włosach hełm! :D Na szczęście, drugim razem wyszło już dobrze.

    PS. miałam to samo z żelem lnianym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do olejowania to to chyba najczęstszy błąd myślenie, że im więcej tym lepiej:D Ja do dzisiaj czasem go popełniam, bo przecież włosy muszą w każdym miejscu być pokryte olejem..:D

      Usuń
    2. Jak się już popełni ten błąd, to na następny dzień, istnieje tylko jedna opcja... związać włosy. :D

      Usuń
  9. moje włosy KOCHAJĄ miód jako nawilżacz. poszperałam w szafce i znalazłam miodzik - trochę skrystalizowany, uznałam jednak że po rozmieszaniu z maską, schowany pod czepek i ręcznik, pod wpływem ciepła na pewno się rozpuści i nie będzie grudek. po nocy ładnie umyłam skalp delikatnym szamponem, długość zabezpieczając odżywką i nie myjąc jej niczym. włosy odsączyłam w ręcznik, na końcówki nałożyłam silikonowe serum. już podczas schnięcia wydawały mi się za bardzo postrączkowane i takie lepkie w dotyku, ale nigdy bym nie wpadła na to, że po prostu... nie domyłam miodu! :D cały dzień musiałam chodzić w szorstkich i wizualnie suchych włosach, które po dotknięciu zostawiały na dłoniach lepką warstewkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście nieźle:D Ja tak miałam po "stawianiu" włosów na cukier.. Klejące pasma laika:D

      Usuń
  10. Ojejku to z bananami musiało być straszne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napewno gorsze od kawowych peelingów, dzięki którym przywykłam do tego, że to co zostanie na włosach, samo z nich spadnie. Tu akurat się ta zasada nie sprawdziła:D

      Usuń
  11. Szczątki banana, brzmi fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. włosowy cmentarz jeszcze mroczniej:D

      Usuń
  12. Pamiętam, jak dawno temu, kiedy jeszcze nie interesowałam się pielęgnacją włosów (miałam z 13 lat) to przeczytałam w internecie o oleju rycynowym na włosy;) Poleciałam do apteki (a właściwie to wysłałam mamę,bo byłam dzikusem i wstydziłam się chodzić sama do sklepu:D) i zaopatrzyłam się w olej. Szczęśliwa wylałam z 1/3 butelki i nałożyłam na włosy. Ładnie je umyłam i...czekałam dobre 3h i zastanawiałam się co też te włosy tak długo schną...ale było już późno więc położyłam się spać. Rano wstałam i włosy jak były "mokre" wieczorem tak samo mokre były rano. Dopiero wtedy GENIALNIE się zorientowałam, że są chyba tak tłuste:P to były jeszcze czasy gimnazjum, więc na lekcje się nie spóźniało,dlatego cały dzień chodziłam z taką głową po szkole:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam osobę, która wylała jeszcze więcej niż Ty przy jednorazowym "seansie' jeśli Cię to pocieszy:D Rycynowy tak ciężki że do teraz mam stracha, gdy myślę czy go nakładać:D

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)