poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jak zrobić dreada na chwilę?

Witajcie!

Przed każdym dreadem wahałam się i najchętniej to doczepiłabym go na kilka dni, a jeśli życie z nim nie okazałoby się dostatecznie fajne, to bym go zdjęła. To zainspirowało mnie do napisania posta, w którym mogłabym przedstawić Wam sposoby, z których korzystałam aby przyzwyczaić się do dreadów:)

1. Doczepienie dreada syntetycznego jak dreadlocka

(polecam, świetny sklep. Moje pierwsze syntetyki - identyczne jak na zdjęciu, zanim zaczęłam produkować własne, były kupowane właśnie tam i wytrzymały ze mną dość długo nauki:))

Tu powołam się na mój ulubiony, dreadlockowy blog Baglady,  gdzie jego właścicielka pokazuje jak doczepić dreadlocki. Nie chcę kopiować zdjęć, dlatego jeśli jesteście ciekawe, to wejdźcie w link powyżej:) W każdym razie, punktem najważniejszym jest zaplecenie wokół dreadlocka warkoczyka, który zwiążemy gumeczką. Ten sam element wykorzystamy w doczepieniu syntetyka, jednak musimy inaczej rozpocząć doczepianie:

I. Wybieramy pasmo naszych włosów, które chcemy na niego "poświęcić".

II. Przekładamy pasemko przez dziurkę zrobioną w dreadzie np. grubszym szydełkiem, wsuwką.

III. Podciągamy dreada jak najbliżej głowy, a z włosów przełożonych przez niego robimy warkoczyka wokół jego osi i zawiązujemy gumeczką, tak jak w dreadlockach:)

 2. Metoda kołtunkowa

To już poważniejsza sprawa, bo teoretycznie naraża nasze włosy na uszczerbek.
 Anna April przedstawiła ją fajnie na filmiku poniżej:


Wszystko polega na tym by ściągać mocno włosy na boki, tak by kołtunek który tworzą, ciągle przesuwał się w górę. Po takim ruchu lekko skręcamy całe pasmo i robimy to samo, łapiąc inne dwa końce. Najskuteczniejsze jest to gdy wcześniej lekko podtapirujemy włosy.

Gdy kilka lat temu próbowałam zrobić sobie dreada tą metodą, nie wyszło z tego nic. Jednak ostatnio, siedząc w szkole powstał w celu odstresowania się i wypróbowania jej jeszcze raz, mój malutki przyjaciel:


 Wyszedł szczuplutki, a włosy praktycznie z niego nie odstawały, mimo że przy jego tworzeniu nie korzystałam z szydełka. Zrobiłam go wcale nie najluźniej, a włosy po rozplątaniu były jak zwykle gładkie, błyszczące i ani trochę połamane (jedynie troszkę się pofalowały). Gdybyśmy zostawili takiego dreada na dłuższy czas, to nie byłoby go łatwo rozplątać, bo zaczynałby się zbijać.

Polecam ten jeżeli chciałybyście sprawdzić czy jesteście stworzone do życia z dreadami, a jednocześnie nie chcecie sobie bardzo zniszczyć włosów. Im lżej będziemy zaciskać nasze kołtunki, tym mniej narażamy włosy na zniszczenia.

Macie jakieś sposoby na oswojenie się z dreadem czy to całkowicie nie Wasza bajka?:)

  
PS: Na górze powstała nowa strona DREADY, którą zamierzam co jakiś czas uzupełniać postami o tym typie fryzury:)

31 komentarzy:

  1. 2 lata temu byłam posiadaczką dreda! :D Żył półtora roku. Robiłam go z pomocą tego filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=udVVqabkzSA :) Czasami zastanawiam się co by było, gdybym nagle sobie zrobiła dredy, ale, boję się, że będę tego żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka dni temu widziałam ten filmik:D Zazdroszczę, że tak trafiłaś, bo jak ja robiłam takiego pierwszego pierwszego to nie było o tym zbyt wielu filmików z szydełkiem i po jakiś opisach dochodziłam do tego jak robić dready na włosach moich biednych koleżanek...:D Dready na całej głowie to fajna sprawa,ale też nie wiem czy bym miała teraz tyle odwagi. Szczególnie że wolałabym jak już długie, a nawet z moich włosów dość długich, wyszły by krótsze, a niezbyt chcę ingerencji syntetykami. Więc jak zapuszczę do kolan to może będę przekonana by je zrobić i Ciebie też będę namawiać:D

      Usuń
    2. Ja jak zaczynałam go robić, to wyszedł dosyć dziwnie, ale po kilku miesiącach wyglądał lepiej. Teraz, jedyne co po nim zostało to krótsze, niż reszta włosów, pasemko. Pamiętam jak koleżanka mi mówiła, abym jej również zrobiła dreada! Zrobiłam jej, ale po niecałym tygodniu jej się znudził i go rozplątała. :( Ehh.. chyba zacznę zbierać włosy i zrobię doczepianego dreada! Wtedy, będę mogła go ściągać kiedy chcę i zakładać kiedy chcę! :DD

      Usuń
    3. ja robiłam 487384729 osób i jak ktoś mi następnego dnia mówił, że mama kazała mu ściąć albo coś to szlag mnie trafiał:D jak można kogoś słuchać jeśli to tylko i wyłącznie nasze włosy... z doczepianym dobry pomysł:D

      Usuń
    4. Nigdy tego nie rozumiałam... Jak można komuś kazać ściąć coś na włosach, albo ogólnie włosy? :( Aż się smutno robi, jak się o tym pomyśli... Jak uda mi się uzbierać te włosy na dreada, to będę mogła ponownie robić koraliki z modeliny. :D

      Usuń
    5. noo,masakra. Co do koralików to robiłam jakiś jeden ostatnio z modeliny ale cieniutki i mi nie wyszedł:C:C

      Usuń
    6. Na tym filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=u6FI9sBqC8c dziewczyna fajnie pokazuje jak łatwo zrobić takie koraliki z modeliny. :)

      Usuń
    7. ale czad:D:D dzięki za link, nie pomyślałabym żeby sprawdzić na yt:)

      Usuń
    8. kosmiczne robi te koraliki. ten z drzewem czy jakieś takie plecione. teraz tylko muszę obudzić w sobie dusz estetyka a z tym akurat u mnie ciężko:D

      Usuń
    9. Haha :DD To jest chyba największa frajda w dreadach, można je wspaniale ozdobić koralikami, wstążkami itd. :D

      Usuń
    10. No naprawdę:D Dzięki wielkie za ten link. Teraz siedzę i robię koraliki:D Jeden już gotowy i zajął zasłużone miejsce, mimo że przypomina trochę kolorem kupę...:D Mam nadzieję, że inne wyjdą lepsze:D

      Usuń
    11. Jak zrobisz, to podeślij mi link na blogu, jak ci wyszły! :DD

      Usuń
    12. okk,napewno wyślę. Tylko najpierw muszę zrobić całą armię i pomyśleć nad postami żeby ciągle nie były o dreadach:D długiego miałaś tego dreada? bo włosy masz mega długiee

      Usuń
    13. Nie są długie. :DD Miałam go półtora roku, a w 2012 go ścięłam. Był on zrobiony po lewej stronie karku od środka, także na zdjęciu nie widać, że brakuje mi tego pasma. Ale straciłam na gęstości, bo wzięłam grube pasmo.

      PS. Aż sama nabrałam chęci na te koraliki! :)

      Usuń
    14. * Dread sięgał tak do zapięcia stanika. :D

      Usuń
    15. okk, śmiesznie:D a koraliki naprawdę, świetna sprawa. zrobiłam już aż 4 z czego jeden rozwaliłam bawiąc się nim potem... dread zadowolony:))

      Usuń
  2. Fajnie, że idziesz w tą "dziedzinę" i nie ograniczasz się tylko do tego, że włosomaniaczka powinna mieć taflę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło. Już chyba jest wystarczająca ilość taflowych blogów:)

      Usuń
  3. nie moja bajka to raz, a dwa...bałabym się o swoje włosy strasznie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze to kompletnie nie moja bajka, ale mimo wszystko kiedyś chciałabym sobie jakiegoś doczepić na warkoczyka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś dreda. Wytrzymałam z nim dwa miesiące :D. Nie znałam tej metody, bardzo mi się podoba. Niestety jakiś czas temu porządnie ścięłam włosy i na razie nie mam jak zrobić nawet takiego tymczasowego :(.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe :D chętnie coś takiego bym zobaczyła na swojej głowie :p Szkoda że zestaw na głowę kosztuję 3 stówki, to trochę drogi interes :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli mówisz o dredlokach (dready też, ale chyba mówisz o tym pierwszym) to umiem robić takie zestawy i wychodzą dużo mniejsze kwoty, dlatego w razie czego służę pomocą jakbyś się zdecydowała:)

      Usuń
  7. Chciałam mieć kiedyś (ok. 2 lata temu) syntetyczne warkoczyki, ale dredy? Nigdy w życiu. Po pierwsze strach o włosy i o to, CO POTEM? Czy bedę musiała je ściąć na łyso czy jak? Potem przeraził mnie widok kołtunów, zmechaconych włosów i higiena tego wszystkiego. Potem przeraziła mnie wygoda, a raczej jej brak przy dłuższym noszeniu (ból skóry głowy mam nawet po kucyku). No i finalnie doszlam do wniosku, że mi się to po prostu nie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem za dredowymi postami, temat jak dla mnie całkiem obcy ale bardzo chetnie czytam te dredowe posty, cos nowego w sferze włosów jak dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. wracam na bloggera (który to już raz) i wita mnie Twój post o dreadach, miło! :) co do drugiej metody, to wcale nie musi ona być na chwilę :) u mnie się trzyma 4 rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego wspomniałam, że się zbijają po jakimś czasie:)) ostatnio myślałam gdzie zniknęłaś, bo od tamtego posta o dreadach jakoś Cię zapamiętałam i nie przypominałam sobie żeby były jakieś Twoje nowe posty. chętnie poczytam:))

      Usuń
  10. jak miałam 17- 18 lat chciałam sobie zrobić dreadloki, ale się rozmyśliłam. a teraz już za późno, poza tym już doprowadziłam włosy do zdrowego i ładnego wyglądu także żal mi to popsuć. czas metamorfoz zniknął bezpowrotnie :P ale kusi mnie nadal walniecie sobie niebieskiego na mój zimny brąz, jestem ciekawa jak by to wyglądało :-) może kiedyś :P

    OdpowiedzUsuń
  11. o ja miałam takie cuda! jednego robiłam sama, ze swoich naturalnych włosów, szydełkiem robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nice blog.

    Would you like to follow? Just let me know!

    Kiss
    www.shoeaholicandmore.com

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)