środa, 16 kwietnia 2014

Czemu nie warto mieć stu masek?

Witajcie!


Dzisiaj przychodzę zgodnie z zapowiedzią z postem, w którym spróbuję Was jak najmocniej przekonać do tworzenia sobie masek samemu, w domu:) Spotkałam się z wieloma opiniami, że lepiej jest kupić już gotowca, ale wynika to przeważnie z tego, że nie zastanawiamy się jak proste a jednocześnie efektowne może być stworzenie własnego kosmetyku.


Co dają nam domowe maseczki?
  • całkowite nawilżenie
  • brak silikonów (chyba, że świadomie z nich skorzystamy)
  • wspaniały blask
  • stosowane regularnie znacznie poprawiają kondycję włosów
i mogłabym wymieniać jeszcze i jezcze i jeszcze... tylko jest jedno "ALE"

TRZEBA EKSPERYMENTOWAĆ!

Wiadomo, że u każdej z nas może się sprawdzić co innego, ale nie będziemy wiedzieć co włosy lubią, a czego nie, jeśli będziemy je karmić zawsze tym samym:)

Jak robić domowe maseczki?

I. BAZA

Tu powinnam wyjaśnić mój sens domownictwa w tym poście. Mam na myśli tworzenie masek na jak najprostszych bazach, gdzie większość albo nawet wszystkie składniki mamy w swoim domu. Niekoniecznie muszą być to bazy niekosmetyczne. Gdy mówimy, że zrobiliśmy domowe ciasteczka maślane to również mało kto korzysta z masła zrobionego przez siebie i wszystkie inne składniki również są kupne. Na tej również zasadzie się opieram, z tym, że jak najbardziej chcę zakupy ograniczyć:)

Moje propozycje:

- produkty z kuchni np. jogurt naturalny (jako baza jest genialny!), drożdże (maseczki z ich udziałem polecam szczególnie na skalp, bo na długości efekty nie są jakoś spektakularne), roztarte owoce np. banany

- żel lniany (1 łyżka nasion lnu gotowana w szklance wody/2 łyżki nasion w szklance wody jeśli chcecie aby maseczka była baaardzo gęsta - ciężko wtedy wybrać nasionka, ale bez problemu wypłuczecie je z włosów)

dla leniuszków:

- bezsilikonowe odżywki np. Isana Professional Oil Care (jest rzadka,bardzo tania i pół litrowa, więc starcza na całe miesiące!)

- odżywki nawilżające np. Garnier Awokado i Karite, Isana nawilżająca (niebieska), DEBA, Artiste

- maski z lekkimi silikonami np. Ziaja oliwkowa, do włosów farbowanych (maseczki ziajowskie są bardzo tanie i za cenę ok.5-6zł mamy opakowanie, które starczy na wiele użyć:))

II. Dodatki

Przykładowa lista produktów, które możemy dodać i ich wpływ na włosy (nie u każdego sprawdzą się tak samo):

z kuchni:

- kakao - niesamowicie nawilża

- skrobia - nabłyszcza i rozprostowuje włosy

- żółtko - posiada proteiny, które mogą poprawić szczególnie wygląd włosów zniszczonych

- miód - działa nawilżająca i nabłyszczające (w połączeniu z drożdżami sprawia, że maseczka jest strasznie rzadka)

- płatki owsiane - działają zmiękczająco 

- owoce np. banany - nawilżają, nadają nieziemskiego blasku

- oleje - nawet kilka kropelek może poprawić działanie niejednej maski. stosowane na dłuższą metę wygładzą, nawilżą i poprawią kondycję włosów

przykładowe półprodukty:

- gliceryna - pomoże utrzymać wodę we włosach

- żel hialuronowy - działa bardzo podobnie do gliceryny

- aloes zatężony - znacznie nawilży włosy 

- spirulina - nada blasku, poprawi stan i zabarwi maskę na piękny kolor:)

- wit. E - mocno odżywi i nada zdrowego wyglądu po same końcówki (ostatnio jest moim faworytem:))

Wystarczy, że znajdziemy małą miseczkę, zmieszamy wszystkie składniki wybrane przez siebie i maseczka gotowa!

Co zrobić gdy maska wyszła na gęsta?
Możemy dolać np.olejku, odżywki albo mleka.

Co zrobić gdy wyjdzie za rzadka?

Wtedy najlepiej zagęścić ją skrobią ziemniaczaną.

Warto po takich domowych maseczkach , jeśli to nasze pierwsze podejście do takiej mieszanki, zapisać sobie efekty, które zauważymy na podstawie zdjęcia i "zachowania" włosów po jej zmyciu. To pozwoli nam na dużo szybsze znalezienie ulubionych składników i zredukuje do minimum szanse na przesuszenie czy przeciążenie włosów następnym razem.

Nigdy nie widzę sensu żeby powtarzać składnik w składnik maskę kogoś, u kogo dała fajne efekty. Wymyślajmy same i traktujmy miseczki jak kociołki, w których powstają magiczne, uzdrawiające włosy mikstury:)

Ostatecznie plusy domowych maseczek:

- są tanie

- do ich wykonania nie potrzebujemy wcale wielu trudno dostępnych produktów 

- efekty są często dużo lepsze niż po kupnych maskach używanych solo

- mamy pewność, co dokładnie nakładamy na włosy

- ich przygotowanie nie trwa długo - wystarczą 3 minuty, żeby wrzucić do miseczki i zmieszać ulubione składniki

- po ich zastosowaniu (bez silikonów) widać prawdziwy stan włosów i prawdziwe efekty:)

- ogromna satysfakcja, że możecie same kombinować nad składem i dojść do ideału.

Ja uwielbiam tworzyć różne miksturki, a Wy?:))
Macie jakieś ulubione receptury?


PS: ja wzbogacam nawet moje ulubione Biovaxowe maseczki co dodatkowo zwiększa ich działanie na włosach




12 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy nie zrobiłam sama żadnej maseczki na włosy. Bardzo mi się spodobał Twój post. Myślę, że w okresie przedwakacyjnym postaram się jakąś zrobić choć nie wiem czy dobrze bo się czuła z rozgniecionymi bananami lub kakaem na włosach :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, polecam domowe jak najbardziej:) A co do bananów to się nie dziwię, mnie samą po niedokładnie rozgniecionym wizja powtórki odpycha. Ale jeśli byś użyła jogurtu naturalnego to nie będzie żadnych problemów ze zmyciem, a kakao ani nie przyciemnia, ani nie jest trudne do wypłukania, a nawilżenie po nim naprawdę genialneeee. Pozdrawiam:)))

      Usuń
  2. Chcę włosy pani ze zdjęcia *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Żel lniany mam zamiar niebawem wypróbować. Ostatnio zaciekawiła mnie też maska z miodem i bananem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Eksperymentowanie z domowymi maskami daje niezłą frajdę! Moje ulubione są na bazie z jogurtu, połączone z olejkiem i kakao. (nieziemski efekt!) Ostatnio zrobiłam olejek kakaowy i sprawdza się po prostu wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, jak zrobiłaś olejek?:)

      Usuń
    2. 1 łyżka kakao + 2-3 łyżki oliwy z oliwek. Nałożyłam to na włosy i zostawiłam na godzinkę. Były bardzo lśniące i się super układały! :)

      Usuń
  5. nakładałam kiedyś na włosy maseczkę z żołtka i efekty były całkiem niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. JA TEŻ TO UWIELBIAM......jestem zaaaaaa!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Swego czasu każdą maskę tuningowałam miodem. Moje włosy nie miały go dość.
    Mam ochotę na dodanie kakao!

    OdpowiedzUsuń
  8. ze spirulliną trzeba uważać bo mozę wysuszać włosy w nadmiernej ilosci. kocham dodawać miód do maski:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje włosy 879875498670983456983246239478632847623 razy lepsze!

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)