sobota, 8 lutego 2014

Woda brzozowa BARWA - czemu TAK?

Witajcie!

W styczniowej aktualizacji wspominałam o recenzji wody brzozowej, której używam od grudnia:)

Woda brzozowa BARWA


Cena

Waha się między 4-5 złotych w małych drogeriach.

Wydajność

90 ml starczyło mi aż do teraz, ponieważ nie używałam jej regularnie. Były to okresy ok.dwutygodniowe, kiedy aplikowałam ją dzień w dzień, a potem miałam przerwę ze względu na wyjazd. Teraz znów do niej wróciłam na okres dwóch tygodni, które się skończyły. Jest naprawdę bardzo wydajna (zużywam na jedną aplikację średnio 1,5 łyżeczki).

Zapach

Typowo alkoholowy, o dziwo spodobał mi się:D

Działanie:

To była moja pierwsza wcierka od wakacji, bo jak już kilka razy wspominałam, bardzo uważam na skalp:) 
Pod względem podrażnienia, nie zawiodłam się ani trochę. Wcierka działała kojąco i w czasie jej stosowania nie wystąpił ani razu łupież (co zdarza mi się czasami). Jej aplikacja dawała mi dużo przyjemności dzięki efektowi odświeżenia oraz odkryciu jak cudownym narzędziem jest TT! Dotychczas skalp masowałam tym śmiesznym urządzeniem z rączką, ale pewnego dnia przy aplikacji wcierki, spróbowałam użyć w tym celu Tangle Teezer i naprawdę się zakochałam...

Wracając do wody, to przez 2 tygodnie stosowania jej w grudniu, włosy urosły o dodatkowe 0,5cm:)
Jedyny najbardziej przeszkadzający mi mankament to przyspieszenie przetłuszczania, ale przy wzroście moich starszych baby hair i wysypie nowych maluszków, naprawdę jest to do przeżycia:)


 Podsumowując...

...ta woda brzozowa to fajny produkt, jednak nadal będę szukać swojego ideału, który wpłynie i na porost i na przetłuszczanie:)

A Wy używałyście tego produktu? Jakie efekty uzyskałyście po wodzie brzozowej?:))

PS: Wybaczcie, że nie pokaże Wam efektów używania tej wody na głowie - baby hair, ale padł mi aparat, którym zawsze robię zdjęcia, a jego zastępca nie chcę współpracować:D

16 komentarzy:

  1. Używałam jej jakiś czas, ale się nie polubiłyśmy. Nic nie robiła z moimi włosami, a potrzebowałam czegoś, co pomogłoby z wypadaniem i wtedy przyszedł z odsieczą Seboradin. Może kiedyś do niej wrócę, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że znalazłaś coś co pomogło:))

      Usuń
  2. stałam wczoraj przed nią w sklepie i jednak nie wziełam. łupieżu nie mam i to mnie chyba przekonało, żeby narazie nie kupować. ale jak widać ma tej inne fajne właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam na nią ochotę, ale jak przeczytałam, że przyspiesza przetłuszczanie...
    Ech, możliwe, że kiedyś się mimo wszystko skuszę. Niestety walczę z nadmiernym wydzielaniem się sebum :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego próbowałam ją nakładać i zaraz po umyciu włosów i wieczorami. Ale wtedy nałożona wieczorem sprawiała, że włosy były odrobinę bardziej brudne niż bez niej, natomiast nakładana po myciu nie robiła różnicy:)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze wody brzozowej, ale jak przyspiesza przetłuszczanie to mnie nie kusi :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używałam wody brzozowej z Glori, nie mam jakiś złych wrażeń, ale pięknie też nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety każdy ma inaczej. Ja myślałam też o wypróbowaniu tej wody:)

      Usuń
  6. Nie mialam tej wody, ale podejrzewam, ze jest na alkoholu, wiec i tak pewnie nic by z tego nie wyszlo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Rzeczywiście rpzy wrażliwym skalpie trzeba uważać

      Usuń
    2. Niestety ;( Ilez przyjemnosci mnie omija ;)

      Usuń
  7. Ostatnio chciałam ją kupić ale wolałam Kulpol, a w końcu nie miałam ani jednej ani drugiej. :c

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety wizja szybszego przetłuszczania (czy też najmniejsza szansa na to) skutecznie mnie odwodzi od zakupu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. może bym się skusiła gdyby nie to szybsze przetłuszczanie się :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś, kiedyś, za czasów szkoły podstawowej (boooże, kiedy to było...) używałam szamponu brzozowego w takim wielkich, szklanych butlach. Miałam wtedy piękne, długie włosy... Pielęgnacja naturalna sprawdzała się u mnie dotąd, dopóki (mądrzejsza od mamy i babci) zaczęłam eksperymentować z szamponami i odżywkami ze zwykłych drogerii :P Z przyjemnością wróciłabym do czegokolwiek, co ma w sobie brzozę :P
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)