środa, 19 lutego 2014

Alternatywa dla cienkiego warkocza

Witajcie!

Kilka lat temu koleżanka opowiedziała mi dowcip o kobiecie z trzema włosami. Jeśli nie znacie, to myślę, że jest to dobry wstęp do dzisiejszego posta:D Tak więc była sobie kobieta z trzema włosami, która wybrała się do fryzjera. Poprosiła eleganta o zrobienie warkocza. W czasie zaplatania jeden włos wypadł. Poinformowana o tym, zaproponowała w takim razie dwie kitki. Gdy wypadł kolejny włos stwierdziła "Trudno, dzisiaj pójdę w rozpuszczonych"...

Przechodząc do tematu,moje włosy nie należą do gęstych. Wedle skali 0-5 rzadkie, 5-10 normalne, powyżej 10 gęste, moje włosy należą do tej drugiej grupy ze swoim 8 centymetrowym kucykiem. Moim zdaniem nie jest to zły wynik ,cieszę się z tego co mam, ale rzecz jasna fajnie byłoby zwiększyć ich ilość. Często "po domu" robię sobie dwa warkocze. O ile długość jest fajna, to za nic nie jestem w stanie patrzeć na to jakie są cieniutkie... Świetną alternatywą jest według mnie zrobienie dwóch kłosów, których grubość z łatwością możemy modyfikować i nie jest to tak smutne w skutkach, jak często trzy partie włosów w warkoczu z wielkimi prześwitami między sobą, które powstały przez nasze "poluzowanie". 

Zapraszam do przejrzenia kilku inspiracji:






Tu dokładnie pokazane to o czym mówimy:)


I na koniec moje włosy: 

warkocz zrobiony z połowy włosów:


i kłos zrobiony z tej samej ilości włosów:


Krzywy, ale same widzicie, że w grubości wizualnej jest ogromna różnica, a został on poluzowany bardzo lekko. Gdybym powalczyła dłużej, efekty mogłyby być jeszcze lepsze.

Podsumowując jeżeli chciałybyśmy nosić dwa warkocze, ale wyglądające odrobinę grubiej niż ogonki, to myślę, że kłos jest dobrą alternatywą. Jedyny jego minus to fakt, że trudniej go zrobić, ale jeżeli efekt jest tego wart, to warto. BARDZO TO WARTO!:)

A Wy jakie macie sposoby na zwiększenie objętości włosów we fryzurach?:)
 

13 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze Cię rozumiem! Sama mam okropnie cienkie włosy, więc nie zaplatam ich w warkoczyk - bo to żałośnie wygląda ;) Myslałam nad tym, by zrobić kłosa, ale umiem tylko na kimś, a samej sobie wygląda strasznie krzywo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uczę się robić kłosa. :D Chociaż na moich pocieniowanych włosach raczej kiepsko to wyjdzie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam żadnych ;)
    ale zmobilizowałaś mnie i dzisiaj zmierzę obwód kucyka i długość włosów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiscie, sama czesto robie klosa, zeby optycznie wlosow wydawalo sie byc wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bardzo podobnego warkocza do Twojego i również nie przepadam za jego objętością :)
    Kłosy są zdecydowanie lepszą alternatywą!

    OdpowiedzUsuń
  6. o, mój kłos :D jeszcze w podpisie stary adres bloga :) a miałam pisać właśnie, że kocham kłosy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobają mi się właśnie kłosy,ale niestety nie potafie sobie sama takiego zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam kłosy! i co najlepsze, taki rozczochrany ma ogromny urok... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie umiem zrobić nic więcej niż najprostszy warkocz :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też mam 8 cm w kucyku i o ile rozpuszczonych włosów mam "burzę" z okazji falowania/kręcenia/puszenia, to kiedy robie warkocz, żal na to patrzec. Właśnie zauważyłam, że kłos wygląda nieco lepiej niż zwykły warkocz, ale i tak chodzę w takiej fryzurze najrzadziej jak się da... Teraz po 2óch latach chyba znalazłam coś na moje wypadanie i trzymam kciuki, żeby dobic kiedyś do 9 cm :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie warkocz z całych włosów wygląda jak twój z połowy. :P Więc ani się waż narzekać. :) Takie kłosy bardzo mi się podobają, jednak zajmują mi zbyt wiele czasu i nie da się ich szybko poprawić. Niestety.

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)