sobota, 14 grudnia 2013

Naturalne prostowanie cieniowanych włosów+kilka starych zdjęć...

Witajcie!

Dziś chciałabym się z Wami podzielić kilkoma drastycznymi zdjęciami z przeszłości:D Głównym problemem, który chcę poruszyć w tym wpisie jest to, co możemy zrobić, aby nasze cieniowane włosy były proste.

Schemat zabawy jest dość znany:

- idziemy do fryzjera

- ścinamy włosy i dajemy się namówić na "lekkie" cieniowanie

- fryzjer prostuje nam włosy, zachwala, cieniuje

- wychodzimy zachwycone efektami

- męczymy się prostownicą resztę życia.

NIEEEEEEEEE!

W mojej historii dość powiedzmy spektakularna wizyta u fryzjera odbyła się dwa lata temu. Wiedziałam wtedy jedno- nie dam cieniować włosów na długości, a jedynie chcę by moje końcówki miały jakiś ciekawszy kształt niż linia. 

Efekty?

 Po lewej stronie widać mój fioletowy, ówczesny kikut:))

Efektem byłam zadowolona, na tym mi zależało. Włosy miały fajny kształt. Pomińmy temat naturalnego ombre, które łatwo można zauważyć... Wybaczcie również jakość, zdjęcie miało na celu wtedy samo pokazanie mi jak wyglądają włosy po wizycie.

Żyło mi się bardzo dobrze, do pierwszego mycia....

Włosy po każdym wyglądały mniej więcej tak:

Bałam się tego momentu. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osobą bez twarzy, którą znacie...

Co robiłam aby były w miarę proste po myciu?

1. Czesanie na mokro

Myślę, że to dla moich włosów jedna z najskuteczniej działających metod. Do dziś ją stosuję, gdy zechcą się wywinąć. Na mokro rozczesywałam tylko końce włosów, teraz teżsą to tylko końcówki. Zresztą więcej nie dałabym rady rozczesać:D

2. Dociskanie włosów

To metoda typowo chłopsko rozumowa:D Gdy akurat włosy wysychały, a ja siedziałam na krześle, to starałam się jak najbardziej oprzeć się o nie i docisnąć rozprostowane, tak, aby nie miały możliwości się skręcać. Wiele razy sięudało:)

3. Chodzenie spać z suchymi włosami

Niestety, ale każde mycie włosów tuż przed snem i niesuszenie jest dla mnie loterią i nigdy nie wiem czym skończy się rano:D Za to gdy myję włosy tak aby spokojnie zdążyły wyschnąć, prawdopodobieństwo wykręcania się jest dużo mniejsze.

4. Mokry grzebień

Również prosty sposób, który wówczas dobrze się spisywał gdy już obudziłam się z powykręcanymi włosami, podpatrzony od mojej cioci. Moczyłam grzebień i czesałam pasma, które się wykręciły. Dodatkowo naciągałam je lekko i znów powtarzałam czesanie.

5. Suszenie

Gdy miałam mieć proste włosy, to korzystałam po prostu z suszarki. Po takim suszeniu z głową w dół, włosy również nie wykręcały mi się już tak bardzo jak bez niego:)

Co dopisałabym do tej listy dziś?

6.Płukanki

Ja nieszczególnie jestem z nimi związana i jedyna, którą mogę tu polecić to płukanka z octu jabłkowego, która wygładza moje włosy i delikatnie je rozprostowuje. 
Czytałam również o płukankach z szałwii, siemienia czy innych wspaniałości, jednak nie widziałam po nich efektu prostowania:)

7.Odżywka bez spłukiwania

To po prostu ideał. Jeśli tylko znajdziemy odpowiednią odżywkę, nałożymy a potem przeczeszemy włosy:) U mnie za nic nie sprawdzają się typowe odżywki niesprayowe, które zamiast poprawić choć na chwilę wygląd włosów, po prostu je wysuszają. Jednak ostatnio znalazłam odżywkę w sprayu, dzięki której wieczorem nie martwię się, czy rano będę miała włosy powykręcany we wszystkie strony. Niedługo napewno o niej napiszę:)

Byłoby hipokryzją z mojej strony mówić, że inne niż prosto cięte końcówki są be. Myślę po prostu, że najlepiej nadać im kształt gdy są odrobinę dłuższe niż później męczyć się z wywijasami:)) 

A Wy macie jakieś sposoby na wykręcające się pasma?:)


27 komentarzy:

  1. Też miałam problemy z cieniowanymi włosami, ale nawet nie starałam się wymyślać na nie sposobów - zwyczajnie starałam się je jak najszybciej zapuścić ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety nie sprawdziła się metoda "zapuszczę je siłą woli" i była walka:D

      Usuń
  2. Już teraz wiem, że cieniowanie to zło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krótkich włosów tak, tzn takich jak miałam, bo często są klasyfikowane do długich..

      Usuń
  3. Hahah świetnie to określiłaś. :D Kłaść się spać z mokrymi włosami to prawdziwa loteria xD

    OdpowiedzUsuń
  4. matko.. ja strasznie niszczyłam włosy prostownicą.. nie potrafiłam pielęgnować moich 'zwykłych' włosów.. i pamiętam moją wizytę u fryzjera podczas zapuszczania włosów. były do połowy pleców, po wyjściu sięgały mi do ramion! w dodatku były wycieniowane :( to był ostatni raz kiedy 'podcinałam' włosy u fryzjera. jakieś 5 lat temu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj współczuję. Ja jedyne co pamiętam z tej ostatniej wizyty, to to jak ściągałam pod ten kaftanik, który zarzucają klientom, dreada, żeby go nie ciachnął:D

      Usuń
  5. Aktualnie Gloria i mleczko pszczele ;) Gdybym ja uzyla suszarki zeby "wyprostowac"wlosy, siana na lepetynie nie bylabym w stanie opanowac przez nastepne dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie myślę, że teraz też by tak było, ale boję się sprawdzać:D

      Usuń
  6. Oj na moje niestety by nie podziałało, bo kręcą się bardziej :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście nie mam takich problemów, a moje włosy są proste i nigdy ich nawet nie prostowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę, choć u mnie to tylko poszczególne pasma przeważnie:)

      Usuń
  8. Tak jak Ola wyżej... mam prostownice w domu bo... ma ją moja współlokatorka :D moje włosy to druty, i wiele osób ciągle się pyta co robię że prostuje i mam takie ładne. a ja im na to że nie prostuje i tutaj mamy szok :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie świetnie wygładza włosy płukanka z kwasem mlekowym.
    Szczerze ocet przy niej wysiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, to jak będę miała okazję wypróbować, to napewno to zrobię:)))

      Usuń
  10. Doskonale znam ten ból! Kilka ładnych lat temu dałam się namówić na cieniowanie. Efekt był dokładnie taki jak piszesz - do końca dnia po wyjściu od fryzjera dosłownie fruwałam z radości. Aż do następnego dnia - gdy po umyciu efekt był przerażający - burza okropnych loków, myślałam, że się popłaczę. Tym bardziej, że wówczas nie byłam jeszcze posiadaczką prostownicy. Dłuugo się męczyłam, zanim włosy odrosły mi do równej długości. Włosy niejednokrotnie nie chciały sie układać, nie raz miałam na głowie po prostu szopę.
    Teraz moje włosy są równej długości (co sprawia, że są ciężkie), do tego wynalazłam fajną odżywkę (bez spłukiwania), która wreszcie ujarzmiła moje włosy. Już nie zdarza im się kręcić, wreszcie są proste! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kiedyś cieniowane i nigdy więcej.... obecnie ścinam na prosto i bardzo mi to sprzyja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jak miałam prosto ścięte, końce bardzo się wywijały i dzieliły, ale fajnie, że u Ciebie się to sprawdza:))

      Usuń
  12. U mnie chyba nie da się rozprostować włosów.. tylko prostownica :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak patrzę, to Ty masz piękne włosy nawet jak nie są proste:))

      Usuń
  13. Mnie się jakoś specjalnie cieniowanie włosów się nie podoba. Wolę jak wszystkie są równe, a nie takie postrzępione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, każdy ma inny gust:) Mi też się bardzo podobają niektóre włosy równo ścięte u innych, ale sama nie czułam się w nich dobrze:)

      Usuń
  14. Mi wywijaski nie przeszkadzają :) Ale gdy już chce mieć naprawdę proste włosy to nakładam odżywkę w sprayu i rozczesuje (mokre włosy) lub suszę je suszarką ze specjalną prostującą nakładką :)

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)