niedziela, 22 grudnia 2013

Maczanka - kora dębu

Witajcie!
PIEKIELNY WYWAR


Ten post powinien ukazać się już bardzo dawno. W październiku kupiłam dwa opakowania kory dębu, aby zacząć aktywne przyciemnianie moich włosów. Miałam dwa podejścia:

1. Przesusz AAAAA!

Gdy pierwszy raz robiłam tą płukankę, wiedziałam oczywiście, że włosy mogą się trochę przesuszyć, NO ALE. Korę gotowałam kilka minut w garnku wraz z dwiema torebkami czarnej herbaty oraz dużą łyżką kawy. Po ugotowaniu zostawiałam to na jakiś czas. Potem umyłam włosy i polałam je tą miksturą, później znów i tak kilka minut. Gdy wyschły były okropne w dotyku. Już będąc mokre takie były, ale myślałam, że to chwilowe. Później na szczęście suchość się zminimalizowała, a ja myślałam co tu zrobić, żeby już więcej się to tak nie kończyło. I wpadłam na..

2. kora dębu + COŚ

Pierwszy pomysł inspirowany Waszymi postami i dodawaniem lnianego gluta do mogących wysuszyć włosy produktów, skończył się okropnie. Wszystko zrobiłam tak jak wcześniej a na koniec dodałam trochę lnianego żelu. Sam wygląd mnie nie zniechęcił, więc polałam włosy. Po wyschnięciu nie były tak suche jak wcześniej, ale posklejały się przez siemię w wielu miejscach i stwierdziłam, że to znowu nie to:( Szukałam dalej aż w końcu...

3. kora dębu + określone COŚ

Dodałam do mojej mikstury łyżkę olejku GP z czerwoną papryką. Nie przypominam sobie żeby robił z moimi włosami na długości coś specjalnego, ale zawsze to jakaś ochrona przed przesuszeniem. Całość wymieszałam i tu skończyło się życie płukanek, a zaczęły MACZANKI.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie np. moja babcia zawsze używała tego terminu robiąc różne sosy, w których każdy sobie coś po prostu moczył i jadł:D

Włożyłam całe włosy do miski z miksturką, zostawiałam na chwilę i wyjmowałam. Jeśli coś w misce zostało, to robiłam to kolejny raz, aż włosy trochę nasiąkną.

To był najlepszy sposób jaki znalazłam na korę dębu. Niestety wykonałam to tylko 7 razy, ze względu na to, że przed każdym nałożeniem mieszkankę trzeba zagotować.

Chętnie bym do niej wróciła, bo chciałabym zobaczyć czy zmieni coś w kolorze moich włosów. 
Póki co nie zauważyłam żadnych nawet delikatnych zmian:(

A Wy używacie płukanek przyciemniających albo rozjaśniających? Widzicie efekty?

17 komentarzy:

  1. ja używam tylko płukanki z rumianku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezły patent :) Ja czytałam o takim moczeniu w przypadku niebieskich płukanek dla blondynek. Osobiście nigdy nie zaobserwowałam większych zmian w kolorze po płukance, ale na włosach farbowanych ciężko efekt uzyskać, naturalne są bardziej podatne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy blog, pozdrawiam i obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, wygląda piekielnie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak:D jeszcze mam skojarzenie "gniew bogów":D

      Usuń
  5. Kora dębu stoi smutna na półce.
    Muszę jeszcze wypróbować jej w przypadku polewania skalpu na ograniczanie przetłuszczania.

    Na długości po płukance był oczywiście mega puch...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, a ja nawet o czymś takim nie słyszałam... Cóż, akceptuję mój kolor włosów, nie zamierzam nic z nimi robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam tej płukanki, ale zauważyłam że zrudziały mi po niej włosy. Albo sobie to wmówiłam? Nie wiem, w każdym razie nie wrócę do tego sposobu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy odzyskam moje naturalki to mam zamiar je przyciemniać czymś, ale nie wiem jeszcze czym:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kory debu nigdy nie probowalam ;) Nie robilam tez jeszcze zadnych przyciemniajacych plukanek, choc czesto mnie kusilo po przeczytaniu jakiegos posta, mam nadzieje, ze kiedys to nadrobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, staram się rozjaśnić moje włosy (blond) ale coś mi nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja bym z chęcią użyła czegoś na rozjaśnianie... muszę o tym pomyśleć!

    OdpowiedzUsuń
  12. o czymś takim to jeszcze nie słyszałam ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie stosowałam takich płukanek... Ale czytałam o tym co nie co :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja swego czasu robiłam tylko płukanki z kory dębu z myślą o przyciemnieniu koloru, bo byłam wtedy bardziej blondynką. W moim wypadku to zupełnie nie działa. To już chyba bardziej ten suchy szampon Batiste (który niedawno kupiłam) by przyciemnił włosy :D Kora jedyne wysuszyła moje włosy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. brrr jak ja bym się bala tak kombinować xD dla mnie bezbarwna henna to był już zawał!

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)