czwartek, 19 grudnia 2013

Jak włosomaniakować i nie marnować czasu?

Witajcie!

Dużo osób posądza włosomaniaczki o marnowanie czasu. Przyjął się stereotyp, że czas, na który nakładamy jakiś produkt na włosy, jest przez nas marnowany. Nic bardziej mylnego. Czy którakolwiek z Was nakładając olej na kilka godzin, siedzi z założonymi rękami i patrzy się cały ten czas w ścianę?:D

Co robić aby pielęgnacja nie zmuszała nas do tracenia doby?

1. Planowanie

Nie chodzi o rozpisywanie sobie włosowych planów co do minuty. Wystarczy, że zaplanujemy sobie w czasie np. gdy mamy olej na włosach, naukę, pracę, cokolwiek co i tak musimy zrobić a w czym ten zabieg nam nie przeszkodzi.

2. Korzystajmy z nocy

Niestety nie jest to opcja dla osób, które nie mogą myć włosów rano. Wystarczy, że nałożymy coś na nie na całą noc. Powinno to być bardziej skuteczne niż olejowanie zaledwie kilkugodzinne, choć oczywiście to kwestia indywidualna:)

3. Łączmy

Nakładanie maski na włosy to bardzo dobra okazja, by skorzystała również nasza twarz:) Często nawet nie musimy dodatkowo się "bawić". Robiąc żel lniany czy kakaową maseczkę, możemy w minutkę mieć na twarzy również mieszankę tych produktów. Ja nakładam żel lniany solo, a kakao z wodą w proporcjach 2:1:)

4. Idźmy na skróty

Jeśli nie mamy czasu na nakładanie oleju standardowymi metodami, zróbmy olejowe serum, a jeżeli nasze włosy nie akceptują takiej mieszanki, połączmy olej z samą wodą. To napewno włosom nie zaszkodzi, a dużo łatwi aplikację dzięki atomizerowi:) To samo możemy zrobić, gdy nie mamy czasu nałożyć odżywki, a nasze włosy lubią te bez spłukiwania.

5.Carpe diem

A właściwie każdy wolny dzień, kiedy pewne jest, że nie musimy nigdzie wychodzić i cały czas spędzimy w domu oraz będzie można go przeznaczyć dla naszych włosów, oczywiście nie kosztem swoich planów:D

6. Możliwości lata

Lato dla włosomaniaczek według mnie mogłoby być ulubioną porą. Ze względu na wysokie temperatury i wszędzie obecne słońce można sobie spokojnie pozolić na naolejowanie włosów olejkim w filtrem i ukryć to chustką, kapeluszem, czym tylko zechcemy. Dodatkowo świętną możliwością są wyjścia na basen czy saunę, kiedy również możemy nałożyć jakiś produkt na włosy a dzięki temperaturze w przypadku sauny może zdziałać cuda:) Ja w te wakacje miałam na włosach olej częściej niż przed nimi, w żadnym razie nie rezygnując z jakichkolwiek planów:)

Myślę, że podstawowa zasada to pamięć o tym, że to włosy są dla nas a nie my dla nich i jeżeli coś jest nam naprawdę nie na rękę, to zrezygnujmy i zróbmy to kiedy indziej, nie namawiam oczywiście do lenistwa!:D

A Wy macie jakieś sposoby, by jeszcze mniej czasu poświęcać włosom otrzymując dobre rezultaty?:)

14 komentarzy:

  1. Haha, zawsze mnie śmieszyło to, że ludzie uważają, że siedzimy trzy godziny w łazience przyglądając się (bo ja wiem? reakcji swoich włosów ? :D:D ) w każdym razie, ja przez ten czas oglądam filmy, czytam książki, uczę się, gotuję, no wszystko co bym robiła normalnie, tylko mam no.. maskę na włosach bądź olej czy inne serum. Nakładam po powrocie, a później po prostu biorę jak co dzień prysznic myjąc przy okazji włosy - a to przecież też i nie codziennie.
    Strasznie to wszystko śmieszne :D
    Fakt, czasami spędzamy godziny oglądając blogi, ale no kto co lubi - niektórzy więcej czytają, niektórzy oglądają telewizję i seriale a niektórzy jeszcze coś innego. Zainteresowania zainteresowaniami. Wszystko w umiarze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nakładając olej na włosy przez kilka godzin leżę i nic nie robię. :D Bo śpię (z przerwami na Zosiową rozrywkę).

    Na samym początku rzeczywiście cackanie się z włosami zajmowało mi sporo czasu. Teraz mniej niż przed włosomaniactwem, bo udało mi się ograniczyć częstotliwość mycia. Im włosy zdrowsze, tym łatwiej o nie dbać (ależ to odkrywcze :P) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym zarzutem? Przecież mając coś na włosach nie siedzi się, właśnie z założonymi rekami, tylko normalnie funkcjonuje... z czymś na włosach.... No, przynajmniej ja tak czynię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie rozumiem jak można tak myśleć:D

      Usuń
  4. Zgadzam się z twoimi punktami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre rady ;) Ja zawsze nakładam coś na włosy na noc - maseczkę czy olej. Gdy podczas mycia mam na głowie odżywkę na której producent uparl się, by trzymać ją jakiś czas na łbie, myję zęby i takie inne pierdołki. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też robię tysiąc rzeczy, a dopiero potem zmywam "to coś" z włosów:D

      Usuń
  6. Bardzo dobrze piszesz, dokładnie! A co do lata, nie wpadłam na to :( będę musiała zastosować, ale na razie "winter is coming"...
    Ja mam tak samo - ludzie myślą, że, po pierwsze, nakładam wszystko ciurkiem (oleje, maski, odżywki, płukanki kupne, naturalne, ziołowe, wcierki, balsamy), najlepiej wszyściutko co mam za jednym zamachem, a po drugie że w tym czasie jestem unieruchomiona. I że zajmuje mi to długie godziny. Smutne to podejście ludzi, bo nigdy, nigdy nie dopasowywałam swoich planów do włosów, wręcz odwrotnie - i chyba to o to chodzi, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że tak. super, że o tym piszesz:)))

      Usuń
  7. ja bardzo często nakłądam coś na włosy i np sprzatam, ucze się czytam itp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkie punkty się zgadzają ;) zawsze nakładam olej gdy mam naukę albo kiedy wiem ,że nigdzie nie wychodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w wakacje miałam bardzo często olej przy okazji wyjść gdzie miałam mieć kapelusz i mogłam sobie pozwolić na olejowy warkocz, po którym i tak nikt nie rozpozna czy to olej czy mokre włosy:D

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)