środa, 11 grudnia 2013

AFRO stylizacja żelem lnianym!

Witajcie!

Jakiś czas temu w TYM poście pokazywałam Wam moje włosy po jakiś warkoczowych nocnych perypetiach, które miały na celu powyginanie ich:D Dziś wracam z kolejnymi zdjęciami, tym razem jednak sposób różnił się od tamtego.

Zamiast odżywki użyłam tym razem żelu lnianego, znanego z właściwości wpływających u niektórych na lepszy skręt i wydobywający go.

Co zrobiłam?


1. Pokryłam suche włosy dość dużą ilością żelu, by były mniej więcej wszedzie wilgotne.

2. Związałam w ciasny warkocz.

3. Rano po rozpleceniu, chwilkę bawiłam się w ugniatanie włosów znów przy pomocy lnianego gluta. 

Jaki był efekt?


czyli skręt straszliwie sztuczny, wymuszony, co jest normalne po warkoczu. Dla mnie dość prostowłosej, taka zmiana jest odczuwana niczym nagłe afro:D

Po ok. 7 godzinach wyglądało to tak:


Skręt poluzował się, stał się delikatny i według mnie tak wygląda najlepiej.

Ogólnie nie uważam, żeby różnica w stylizacji na żel lniany a na odżywkę bardzo się różniła. Skręt wytrzymał podobny czas, tym razem odrobinę "porządniejszy" być może ze względu na to, że dokładniej zaplatałam warkocz. Mimo tego, gdy będę chciała znów poczuć, że mam włosy, napewno skorzystam z opcji żelu lnianego, bo jest naturalniejszy niż odżywka a nawilża równie dobrze:)

Jeśli czytałyście ten TAG na moim blogu, to wiecie, że bardzo chciałam mieć bębenek. Udało się:D Teraz boję się, że rzucę blogowanie, bo ciągle go męczę i męczę... Może obudzę w sobie czysto afrykańską duszę do końca i wpłynie to na bujność moich fryzur?:D

A Wy jakie macie doświadczenia z żelem lnianym?:)


14 komentarzy:

  1. Ależ Ty masz piękne te włosy! ;-)
    ja z żelem nie eksperymentowałam, jedynie z płukanką ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję:)) płukanka u mnie była na włosach tylko raz i nie wspominam tego niestety zbyt dobrze:C

      Usuń
  2. Z zelem lnianym mam bardzo pozytywne doswiadczenia, wlasnie sie pisze "na zapas" post na ten temat ;) Rzeczywiscie po 7 godz. wlosy wygladaja lepiej, naturalniej (przepiekne, jak zawsze :)!). Z bebenkiem hit, fajnie, ze masz nowe zajecie, ale blogowac absolutnie nie zapominaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napewno chętnie przeczytam:) A wszystko postaram się połączyć:D Najwyżej będę męczyć czytelników filmikami jak niszczę słuch sobie i sąsiadom:D

      Usuń
    2. Takie filmiki bylyby bardzo, ale to bardzo ciekawe :D

      Usuń
    3. No to jest pokusa:D Jak się czegoś nauczę, to może stworzę jakąś pieśń o włosach i się tu podzielę:D

      Usuń
  3. Woow, wiele o nim slyszalam, ale nigdy jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obudź afrykańską duszę!

    Ps. Bardzo się cieszę, że nie jesteś moją sąsiadką ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam patrzeć na Twoje włosy :D
    Moje nie przepadają za żelem. Zawsze pomimo ugniatania są po nim suche i szorstkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, bardzo mi miło:D Fajnie poznać różne opinie o jakimś sposobie, bo przed pisaniem bloga, miałam problem, że wpadałam w fale "wszystko na mnie działa" i nie umiałam sama określić czy coś jest słabsze niż inne w efekcie albo znowu twierdziłam, że coś źle zrobiłam skoro nie działa na mnie a na "wszystkich" tak...Pozdrawiam:)))

      Usuń
  6. Masz przepiękne włosy! :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż wstyd się przyznać, bo nigdy żelu lnianego do stylizacji nie próbowałam, ana moich włosach to wręcz nie możliwe!! ;D A jednak! Chyba jestem zbyt wygodna, bo nie lubię przygotowywać masek itd. :) A u Ciebie żel lniany przyniósł bardzo fajne efekty! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz wspaniałe włosy!!! Pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)