piątek, 29 listopada 2013

Jak zapuścić włosy?

Witajcie!

Jak wiecie, moje włosy nie należą do całkiem krótkich, jednak dla mnie ciągle nie są wystarczająco długie:D Ciągle szukam idealnego sposobu, który pomoże mi osiągnąć wymarzoną długość. Postanowiłam stworzyć listę rzeczy, które mogą nam pomóc w tym, aby nabyć piękne, długie i zdrowe włosy:

1. Regularne obcinanie

To ten najbardziej nielubiany punkt, ponieważ wiąże się z jakąś utratą długości, jednak nie zapominajmy, rozdwojenia nigdy się nie scalą, a jedynie będą się wyłamywać lub iść w górę co w efekcie nigdy nie pozwoli nam zauważyć znacznego przyrostu, bo to co urośnie wyłamie się. Po obcinaniu obowiązkowo zabezpieczajmy włosy! Ważne też aby nie były one wiecznie rozpuszczone. Przynajmniej w domu możemy je związywać jeżeli już nie lubimy siebie ze spiętymi włosami.

2. Dbajmy o nasze końcówki

Szczególnie w tej kwestii pomoże nam olejowanie włosów, nawilżanie i karmienie proteinami, które wzmocnią końce:) Ograniczając ich kontakt z prostownicą, suszarką czy innymi stylizatorami również możemy znacznie przedłużyć ich nierozdwojony żywot:D Najlepszym podsumowaniem tego punktu będzie ten post.

3.Przyspieszanie porostu

Tu oczywiście mamy wiele metod. Szczególnie skuteczne są wcierki oraz maski (np. drożdżowa). Przy stosowaniu tego typu metod bardzo ważna jest regularność i odpowiednia technika:D O tym jak ja aplikuję wcierki pisałam kiedyś w tym poście. Jeżeli natomiast nie chcemy stosować żadnych środków ani tracić czasu na zabawy z maskami, możemy skorzystać z najprostszej metody czyli masażu skalpu:) Bardzo często osoby, które często się drapią, mają większy przyrost włosów. Jednak masaż nie powinien trwać zbyt długo i nie powinien być zbyt mocny, bądźmy delikatne:)

Jednak najlepsze efekty dziewczyny osiągają po suplementacji od wewnątrz. Bardzo chwalone są kuracje drożdżowe czy nasionami lnu, jednak osobiście nie mogę się do nich przekonać.

4. Cierpliwość

Wiadomo, że każda z nas chciałaby od razu mieć wymarzoną długość włosów, ale niestety musimy czekać. Ważne jest aby wszystko robić regularnie, a wtedy efekty są gwarantowane.

Życzę Wam osiągnięcia wymarzonych długości i chętnie dowiem się jakie to liczby:))

20 komentarzy:

  1. Ja przeważnie stawiam na wcierki i łykanie skrzypokrzywy i można zauważyć 2 cm przyrost ma miesiąc. Bardzo kusi mnie picie drożdży, ale boję się wysypu, więc to chyba nie dla mnie ;( A z tym obcinaniem i zabezpieczaniem końców, to szczera prawda. Niedawno troszkę skróciłam tak przed zimą, po zimie pewnie zrobię to jeszcze raz. Zapuszczajmy!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wciąż walczę w pierwszym punktem, ale wiem, że jest konieczny :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz rozdwojone końcówki i czujesz, że są szorstkie to naprawdę skrócenie ich będzie dla Ciebie niesamowite:D Powinnyśmy myśleć o tym jak jedwabiste mogą być włosy po podcięciu a nie, że stracimy długość, bo ona wteedy szybciej do nas wróci niż zapuszczana bez obcinania:))

      Usuń
  3. Niektóre dziewczyny zbyt często podcinają końcówki i ich przyrost w sumie stoi w miejscu... Ja całe szczęście teraz nie mam z nimi większego problemu. Są w dość dobrej kondycji i nie potrzebują częstych spotkań z nożyczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też fakt. Moje jeszcze te pozostałości po cieniowaniu sprzed iluś lat są jeszcze mocno podniszczone i nie mam cierpliwości ich wycinać:D

      Usuń
  4. Zgadzam się z każdym punktem :) jeśli nie możesz się przekonać do drożdży i niezbyt zachęcającej konsystencji siemienia lnianego to próbuj z gotowymi suplementami.
    Moja wymarzona długość to mniej więcej do talii (jak chyba dla większości dziewczyn ;)), niestety trochę mi jeszcze do niej brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) właśnie próbuję ale słabo wychodzi:D Trzymam kciuki, napewno Ci się uda:)))

      Usuń
  5. Z tą cierpliwością jest najgorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama prawda! Punkt 4 tak prosty, że aż trudny :))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym najbardziej podkreśliła cierpliwość, bo bez tego nie wiele można :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładnie to ujęłaś. Ja największe problemy mam z podcinaniem, zawsze mi strasznie szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) Mi również. Jakieś podcięcie końcówek o kilka centymetrów, to dla mnie jak zgolenie włosów...:D

      Usuń
  9. Ja mam dość długie włosy, ale czasami przychodzi mi ochota na obcięcie ich do ramion albo krócej :D Na szczęście te chciejstwa mijają, bo wiem że później bym żałowała. Teraz niestety mimo długich włosów, wypadają mi, ale z tym ciągle walczę i mam nadzieję, że nie skończy się na obcięciu dość radykalnym :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kobieto, dalas mi nadzieje, ze moze moje drapanie nie pojdzie na marne ;D! Tak na serio, chyba jednak zbyt intensywnie sie czochram w nocy, wiec co najwyzej moge skalpowi zaszkodzic ;/ Co do proteinek, moje wlosy nadal buntuja sie po ich aplikacji, ciekawe czy kiedys im przejdzie ;) Tak z ciekawosci pytam, ile mniej wiecej lat zapuszczalas wlosy do obecnego stanu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm 2 lata temu miałam włosy lekko za ramiona. Za kilka dni będzie taki etapowy wpis jeśli się uda, więc zapraszam:)))

      Usuń
  11. Pierwszy rok włosomaniactwa był etapem poprawienia stanu włosów, ścięłam ok 20 cm. W tym roku zapuszczam, całkiem dobrze mi idzie (wcierki, drożdże, pokrzywa), ale nadal nie masuje skóry głowy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, ja też nie mogę się zmobilizować by codziennie masować skalp:(

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)