czwartek, 21 listopada 2013

Dready- co i jak? - wiedza praktyczna


Witajcie!

Ostatnio przypomniałam sobie o dreadzie, którego zaczęłam robić na początku tego roku i w końcu zaprzestałam. Pomijając plany jego dokończenia, spadła na mnie cała lawina prowadząca do tego wpisu.
Od zawsze podobał mi się alternatywne fryzury i obecnie (mimo, że to pewnie nie pasuje do mojego obrazu z perspektywy Was, czytających posty i oglądających zdjęcia:D) widzę zawsze konserwatywnie tylko dwie odpowiedzi TAK albo NIE. To samo tyczy się włosów. Będę je zapuszczać do wymarzonej długości, ale jeśli zechcę ściąć to przypuszczam, że będzie to baardzo radykalna zmiana, nawet włączając ich całkowite zgolenie:)
Dziś chciałabym poruszyć temat właśnie dreadów, bo myślę, że nadal mimo tego ile osób o tym mówi, są one źle odbierane przez większość środowiska. Zbierałam się do tego wpisu od początku mojego bloga, gdy tylko Katsumi swoją serią dreadowych inspiracji przypomniała mi o tym co jest naprawdę piękne:)

Jak robi się dready?

Bardzo lubię ten temat, bo na swoim koncie mam zarówno syntetyczne jak i prawdziwe, doczepiane syntetyczne jak i naturalne.Dready robi się poprzez hmm skołtunienie. Metod tak naprawdę jest bardzo wiele. Mi najbliższa to szydełkowanie, które polega na robieniu jednego grubego podłużnego kołtuna za pomocą szydełka, którym wciągamy do środka dreada wystające włoski.
Wiele osób robi również dready np. pocierając włosy o filc, jednak ja z tej metody nigdy nie korzystałam:) Jednak z moich komentatorek jest np. właścicielką dreadów, które zrobiły się same, a nie jest to napewno powiązane z brakiem higieny:) Ciekawym sposobem, bez szydełka, samymi dłońmi, robi dready Anna April, TUTAJ LINK:)

Czy dready się myje?

Oczywiście:) Choć nie poleca się żadnej bogatszej pielęgnacji niż ziołowe najzwyklejsze szampony:D Dready to przede wszystkim skołtunione włosy i im bardziej będą suche, tym lepiej będą się trzymać i nie wychodzić ze środka, co zapewne spowodowałyby odżywki itp.

Sama również miałam trzy razy dready choć pojedyncze i co mogę dodać od siebie, to to, że myłam je gdy już podrosły praktycznie tylko przy skórze głowy. Bo przecież tam jest najwięcej brudu, reszta to kołtun, który można myć spokojnie rzadziej. Ponadto ciężko z dreada wypłukać nadmiar szamponu, dlatego polecałabym używanie racjonalnych ilości, by nie powstawały takie typowe suche białe kropeczki, jak po niedomyciu szamponu, przypominające łupież.

DREADY=WSZY

A każda kobieta umie gotować:) Odsyłam do tego wpisu, po nim nikt napewno nie będzie miał wątpliwości:)
Oczywiście dready zaniedbane mogą być domem wesz jeżeli ktoś się z nami nimi podzielił, ale wszy tak naprawdę lubują się we włosach czystych:)

Co zrobić gdy dready się znudzą?

Nie trzeba ich ścinać:) Możemy spróbować rozczesać, metod jest wiele, chyba najpopularniejsza- widelcem:D Włosy napewno będą w złym stanie, ale uważam że wiele można odratować. Nie liczmy na to, że odzyskamy długość włosów taką jak dreadów, bo końce napewno w znacznej części trzeba będzie skrócić, ale myślę, że przy odpowiedniej pielęgnacji można wyhodować sobie piękne włoski nawet po taki perturbacjach:)

Dready a odbiór środowiska

Tu już może być problem:D Myślę, że ludzie, którzy mają dready na całej głowie( mimo wszystko, ale pojedyncze nie działają aż tak mocno) mają misję przekonywania innych o tym, że nie tylko brudasy mają taką fryzurę:) To chyba jedyna rada by kogoś przekonać o tym - gdy będzie mógł dotknąć prawdziwego dreada i porozmawiać z właścicielem.

Rodzaje dreadów:

  •  NATURALNE robimy z włosów kogoś, choć nie zawsze musi to być konkretnie na głowie. Zdarza się tak, jak u mnie, że włosy są np. zbyt rzadkie i ze wszystkich wyszłoby może z 9 dreadów:D Wtedy możemy się posłużyć np. jakimś starym warkoczem, który kiedyś nam ścięto albo włosami systematycznie zbieranymi ze szczotki (najlepiej czyścić ją co jakiś czas, aby włosy nie były całe w kurzu, bo potem wybranie go jest ciężkie). Również dready, które kiedyś obcięliśmy możemy spokojnie przyczepić do włosów kilkucentymetrowych (nie polecam samemu, mój doczepiany z tyłu przeze mnie baaardzo ciągnął i musiałam czekać, aż włosy odrosną troszkę by się poluzował:D) Wiele osób kupuje również czyjeś dready i potem ma je doczepiane:)

  • SYNTETYCZNE czyli dready z włosów syntetycznych. Takie dready służą w sytuacjach gdy np. nasze włosy są krótkie, a chcemy mieć bardzo długie dready. Wtedy dreadmaker robi dready z naszych włosów, a później doczepia do nich jak najbardziej zbliżone kolorem syntetyki. To ten efekt WOW gdy ktoś kto miał małą długość włosów ma nagle dready do pasa:)
Przykład dreadów naturalnych, przedłużanych syntetykami:

 źródło: www.photoblog.pl konkretnie konto AFROSTYL (polecam!:))


 Czy dready naturalne są lepsze od syntetycznych?

Moim zdaniem tak. Miałam kolorowe dready syntetyczne, które po czasie zaczęły się tak mechacić jeśli wiecie o czym mówię:) Kolor zaczął blaknąć, były szorstkie w dotyku i nieprzyjemne w porównaniu z naturalnymi. Jednak To bardzo fajna sprawa jeśli chcemy mieć kolorowe:)

Czy z każdej długości włosów można zrobić dready?


Jasne! To zależy tylko i wyłącznie od naszej fantazji i od tego czy lubimy antentki:D Dready zaraz po dokręceniu (czyli jak największemu przybliżeniu ich do skóry głowy) po prostu sterczą i jeżeli będą zrobione z krótkich włosów, mogą wyglądać jak fryzury domisiów:

źródło: www.tvp.pl

Jednak nie należy się tego obawiać, bo z czasem opadają:)

Co powinna zrobić osoba myśląca o sprawieniu sobie dreadów?

Moim zdaniem powinna się dobrze zastanowić. To dość poważna decyzja, szczególnie w wypadku długich włosów. Nie odzyskamy potem ich długośći całkowitej, a jedynie część jeśli dobrze pójdzie:) Na szczęście i dla wahających się wymyślono coś co mogłoby pomóc, mianowicie dreadloki:

źródło: www.photoblog.pl

Są ta sprasowane skręcone pasma włosów syntetycznych, bardzo długie, które dzielimye na pół a potem jedno zaplatamy z naszymi włosami jak warkoczyk a drugie zostawiamy luźno:) Dredloki można zrobić również samemu- jeśli ktoś jest ciekawy jak, chętnie opowiem:) Nosząc dredloki możemy przyzwyczaićsię do ciężaru, który sprawią dready oraz ogólne do tego jak czujemy się w takiej fryzurze:)

Ciekawostki:
  • są dwa rodzaje zakończeń dreadów : zwykłe czyli zaokrąglone oraz tzw. pędzelki, czy pasemko włosów
  • dready można a wręcz należy myć dużo rzadziej niż nasze włosy, chyba, że ktoś czuje się niekomfortowo:)
  • dready naturalne można farbować (słuszna uwaga od czytelniczki Moniki - przy kolorach mocno różniących się od naszego koloru włosów z których robilismy dreada, farbowanie da efekt pokrytych nowym kolorem włosów, a z dreada będą wystawać włosy ze starym kolorem co przy tak inwazyjnych zmianach jak ciemny dread--> jasny może być nieestetyczne. Przy kolorach bardziej zbliżonych do dreada, wystające włoski nie powinny być problemem.)
Jeżeli wśród Was jest też jakiś fan dreadów to chętnie porozmawiam:D Jak widzicie temat jest dla mnie baardzo przyjemny i szczerze mówiąc takie notki dają mi największą satysfakcję, bo same recenzje, które tak naprawdę są u wszystkich bardzo podobne, to moim zdaniem trochę nuda:)
Oczywiście jeżeli macie inne zdanie na temat tego co napisałam, to śmiało poprawiajcie, całą wiedzę jaką mam w tym temacie, nabyłam sama i nie jestem żadnym profesjonalistą także mogę się mylić:)

A teraz pochwalę się moim póki co 30cm cudeńkiem:


 Gdy odpowiednio "urośnie" i będę mogła ładnie zakończyć końcówki (choć ostatnio jestem bliższa pędzelkom:)) oraz doczepić go do swoich włosów

Jaki macie stosunek do dreadów?:))


31 komentarzy:

  1. Dwa razy obcinałam dready i dwa razy była pod nimi masakra: pełno złuszczonego naskórka i kurzu. Nie z powodu szczególnego braku dbałości o higienę, po prostu włosy przy samej skórze jeśli są unieruchomione przez długi czas, nie ma fizycznej możliwości ich domyć. Skóra też nie oddycha tak jak powinna, że nie wspomnę o tym, że długie grube dready schną po myciu choćby i tydzień.

    Dready podobają mi się tylko na zdjęciach. Na pewno nie zrobiłabym ich sobie i nie będę zachwycona, jeśli Zo się kiedys na nie zdecyduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam tylko pojedyncze sztuki, dlatego rzeczywiście zgadzam się, że schnąć muszą mega długo, a obcinając fakt, jest kurz nagromadzony w nich i na włosach u góry mimo mycia i w ogóle, ale myślę, że i z tym można sobie jakoś poradzić:)

      Usuń
    2. Im mocniej zbite włosy tym dłużej schną;)

      Usuń
  2. Jeju nie zrobiłabym sobie chyba nigdy dredów na głowie ;p Jakoś mam wrażenie że one ciągną, w każdym razie wyglądają tak hmmm "cięzko"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę ciągną, ale tylko przy suszeniu, ale da się przeżyc

      Usuń
  3. Jest dużo więcej sposobów na zrobienie dreadów ;) filc? O matko :D myślę, że lepszą i coraz bardziej popularną metodą w Polsce jest wełna. Trzeba jedynie uwazac, aby ich nie spalić podczas zbyt mocnego pocierania. Można również poplątać włosy ręcznie, co niszczy je najmniej. To akurat jest istotne, jeżeli ktoś myśli o późniejszym rozczesaniu. Trzeba pamiętać, że dready żyją własnym życiem, więc same będą się z czasem zbijały. Szydło jest dla mnie osobiście najgorszą, choć najszybszą metodą. Szarpie, łamie i bardzo niszczy. Poza tym jest przyczyną występowania łupieżu (zbyt mocno naciągnięta i 'wymęczona' skóra głowy), którego często trudno jest się pozbyć. Po szydełku dready są chyba najbardziej nieprzyjemne w dotyku. Dobrze można zrobić dready jedynie myjąc włosy i ich nie czesząc ;) (nie żartuję;)) Tu nawiążę od razu do kwestii małych, wrednych robaczków - "Oczywiście dready zaniedbane albo co gorsza takie, które zrobiły się same, mogą być domem wesz" rozumiem, że pisząc, że zrobiły się same, masz na myśli brud? Bo mi się generalnie zrobiły same, a zaręczam, że żadnych żyjątek tam nie mam :) jeśli chodzi o przekonywanie społeczeństwa, to ja nie miałam nigdy jakiejś nieprzyjemnej sytuacji, tymbardziej nie musiałam nikogo do siebie przez nie przekonywać :D myślę, że przez kilka ostatnich lat tolerancja wśród naszego społeczeństwa znacznie się zwiększyła (chociaż nadal można za nie dostać po głowie :p) Może być to również związane z tym, że dreadów nie zrobiłam ze względu na samą fryzurę a ze względu na swoje przekonania, a chyba żaden czlowiek nie ma w zwyczaju na każdym kroku tłumaczyć się ze swoich poglądów;) No może ewentualnie najbliższej rodzinie, ale tez nie zawsze ;) Dreadlocki i warkoczyki są faktycznie najlepszym sposobem, aby przekonać się czy faktycznie nam pasują.
    Wpis jest dobry, przekazałaś najważniejszą teorię, choć z kilkoma kwestiami mogłabym się nie zgodzić :) sama się przekonałam, że w praktyce bywa inaczej. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekałam na Twój komentarz:D I dziękuję, już poprawiam to co trzeba. A dready jeśli zrobiły Ci się w ten sposób to genialnie:D jeszcze się nie spotkałam z takimi, to bardzo ciekawe i fajnie, że o tym wspominasz, bo jak widać nawet ja reprezentowałam stronę popierających mity, że dready robią się latami ludziom, którzy po prostu nie dbają o higienę. Dzięki za pomoc, również pozdrawiam:))

      Usuń
    2. Pisałam komentarz na szybko w telefonie na uczelni, teraz dopiero widzę jak on wygląda... :D

      Usuń
  4. Ja już chyba wyrosłam z takich udziwnień na sobie, chociaż nie powiem, ładne, zadbane dredy podobają mi się. Najbardziej chyba w wersji jasny blond - tak najschludniej i najczyściej wyglądają. Sama miałam kiedyś warkoczyki syntetyczne na całej głowie, a to w sumie podobna sprawa. Pamiętam jak strasznie bolały mnie cebulki włosów - koszmar! Schły dosyć długo (latem koło doby) i stawały się strasznie ciężkie po myciu. No i przy samej skórze zbierał się kurz i brud, bardzo ciężko było to doczyścić. Po zdjęciu włosy były w dobrej kondycji. Po rozpleceniu dużo włosów zostało w rękach, no ale w końcu przez ponad dwa miesiące wypadały i zostawały nadal wplecione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety "zdejmowanie" takich dodatków wiąże się z wizualnym efektem wypadających włosów, szczególnie noszone długo. Fajnie się dowiedzieć, kto kogo czytamy miał z tym bliżej do czynienia:))

      Usuń
    2. Oj Kochana, czego ja nie miałam na głowie... w liceum wygoliłam sobie tył głowy na zero- tak spontanicznie. Pod koniec liceum miałam przedłużane włosy do pasa na ringi. Na studiach robiłyśmy sobie z kumpelą kolorowe pasemka tonerami - miałam różowe, zielone, niebieskie i morskie. Miałam na głowie fiolet, czarny, wszelkie brązy i rudości, a teraz mam jasny bond. Czasem zastanawiam się, jaki kolor mają moje włosy naturalnie - dokładnie sobie przypomnieć nie mogę :D Zastanawiam się jakim cudem ja jeszcze mam włosy. Pojedynczego dreda kiedyś miał mi kolega zrobić na rejsie, ale niestety dwie dziewczyny robiły przede mną i dostały jakiegoś dziwnego uczulenia przy nasadzie. No cóż, warunki sanitarne nie sprzyjały, a kąpiel i mycie włosów w Wiśle nie były najlepszym pomysłem i w końcu odpuściłam sobie :P

      Usuń
  5. Ja nigdy bym ich sobie nie zrobiła.
    Na zdjęciach również się nimi nie zachwycam... po prostu nie mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, każdemu podoba się co innego:))

      Usuń
  6. Jeżeli chodzi o nas to nie chciałybyśmy mieć dredów, ale u innych nam nie przeszkadzają :)
    Obserwujemy?
    Zapraszamy do nas : http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajny wpis :) sama nigdy nie miałam dredów i jakoś nigdy nie kusiło mnie ich zrobienie, ale u innych może to bardzo dobrze to wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) pewnie, że każdy ma inny gust:)

      Usuń
  8. Ja mam jednego syntetyka i jednego naturalnego z włosów, które mi wypadły. XD Są gdzieś w jakimś kartonie i nie chcę się ich pozbyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też robię z tych do wypadły i czasem dziwnie się z tym czuje:D a nie przechowuję jak Ty pierwszego z moich włosów:)

      Usuń
  9. mi dredy bardzo się podobają ale tylko u kogoś :D jeśli już kiedyś 'zaszaleję' to z pojedyńczymi ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy mnie nie kusily- kwestia gustu ;) Serce mi sie kraja, gdy patrze na Twoje 30 cm. cudenko- jak mozna tak zmasakrowac wlosy ;P ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, on jest całkowicie z włosów zbieranych ze szczotki:))) tych obecnych byłoby mi bardzo szkoda, dlatego cieszę się po cichu, że doprowadzenie go do mojej wymarzonej długości jeszcze trochę potrwa i nie będę musiała już teraz myśleć jak go potem doczepić by nie stracić moich;D

      Usuń
  11. Dredy nie są dla mnie, szkoda by mi było włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś, dawno temu myślałam o dredach ( w czasach mojego buntu), ale cieszę się w sumie, że obeszło się bez nich i na pewno nigdy mi już ten pomysł inie strzeli do głowy. Ja jestem na nie, ale jestem również tolerancyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo przydatny wpis dla osób, które zastanawiają się nad zrobieniem dreadów - metody wykonania dreadów, opis higieny i dreadów i wiele innych przydatnych informacji w pigułce. Mam tylko uwagę odnośnie Twojego stwierdzenia o tym, że naturalne dready można farbować - owszem można, ale już po pierwszej poprawce od farbowania zaczynają wychodzić ze środka włosy w naturalnym kolorze, co wygląda bardzo nieestetycznie chyba, że kolor farby niewiele różni się od naturalnych włosów. Jeśli ktoś chciałby jednak pofarbować blond dready np na ciemny brąz - stanowczo odradzam ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Słuszna uwaga, zaraz poprawie:)) pozdrawiam również! Bez sennosc

      Usuń
  14. jakie musze miec dlugie wlosy zzeby doczepic dredy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej ekstremalny przypadek jaki miałam to doczepianie osobie która miała włosy długości ok. 4 cm. Było bardzo ciężko ale ostatecznie jakoś się udało. Jeśli masz podobną długość to lepiej jeszcze poczekaj. Wtedy dread będzie się lepiej trzymał i bez poprawek:) pozdrawiam!

      Usuń
  15. Świetny post! :) A co z dreadami bardzo zniszczonymi? Moje są obecnie od prawie 2 lat niedokręcane przy skórze i nie naprawiane po długości. Wyglądają potwornie, ale tak mi ich żal, że łudzę się, iż da się je naprawić i doporwadzić do ładnego stanu rzeczy. Moim błędem było zawijanie ich razem z resztą włosów w ręcznik. Gdy pracowałam w Holandii mieszkałam na pokoju z 3 dziewczynami, a czasu po pracy do wieczora każda miała mało, więc wszystko było na szybko i wiele razy dżdżownice trafiały również z mokrymi włosami w ręcznik. Do tego praca w czepku, pocąca się głowa i beznadzieja gotowa :/ Później pojawiło się dziecko i czasu znów brakowało na dbanie. Teraz się ocknęłam i nie wiem co robić. Myślisz, że jest szansa na uratowanie powyginanych, pofalowanych i bezkształtnych dżdżownic czy jednak trzeba obciąć i nowe zakręcić? Obecnie mam włosy do tyłka, 3 dready pod spodem robiłam mając do ramion lub lekko za ramiona jeśli dobrze pamiętam, szkoda mi obciąć, bo wiem że nowe też nie będą takiej długości jak całe włosy z wiadomych przyczyn. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet najbardziej rozwalone dredy, prawie "nie istniejące", bez problemu można naprawić. Wiem z doświadczenia. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja naprawialam jedynie mojego samotnego kikuta i jakieś pozostałości koleżanki, więc nie mam w tym temacie zbyt dużego doświadczenia, ale też myślę jak Anonim ze można naprawić:)) pozostawiam!

      Usuń
  16. Nie wiecie może czy w okolicy Kielc jest jakiś dobry salon aby zrobić dready?? Szukam od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć.

    OdpowiedzUsuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)