piątek, 29 listopada 2013

Jak zapuścić włosy?

Witajcie!

Jak wiecie, moje włosy nie należą do całkiem krótkich, jednak dla mnie ciągle nie są wystarczająco długie:D Ciągle szukam idealnego sposobu, który pomoże mi osiągnąć wymarzoną długość. Postanowiłam stworzyć listę rzeczy, które mogą nam pomóc w tym, aby nabyć piękne, długie i zdrowe włosy:

1. Regularne obcinanie

To ten najbardziej nielubiany punkt, ponieważ wiąże się z jakąś utratą długości, jednak nie zapominajmy, rozdwojenia nigdy się nie scalą, a jedynie będą się wyłamywać lub iść w górę co w efekcie nigdy nie pozwoli nam zauważyć znacznego przyrostu, bo to co urośnie wyłamie się. Po obcinaniu obowiązkowo zabezpieczajmy włosy! Ważne też aby nie były one wiecznie rozpuszczone. Przynajmniej w domu możemy je związywać jeżeli już nie lubimy siebie ze spiętymi włosami.

2. Dbajmy o nasze końcówki

Szczególnie w tej kwestii pomoże nam olejowanie włosów, nawilżanie i karmienie proteinami, które wzmocnią końce:) Ograniczając ich kontakt z prostownicą, suszarką czy innymi stylizatorami również możemy znacznie przedłużyć ich nierozdwojony żywot:D Najlepszym podsumowaniem tego punktu będzie ten post.

3.Przyspieszanie porostu

Tu oczywiście mamy wiele metod. Szczególnie skuteczne są wcierki oraz maski (np. drożdżowa). Przy stosowaniu tego typu metod bardzo ważna jest regularność i odpowiednia technika:D O tym jak ja aplikuję wcierki pisałam kiedyś w tym poście. Jeżeli natomiast nie chcemy stosować żadnych środków ani tracić czasu na zabawy z maskami, możemy skorzystać z najprostszej metody czyli masażu skalpu:) Bardzo często osoby, które często się drapią, mają większy przyrost włosów. Jednak masaż nie powinien trwać zbyt długo i nie powinien być zbyt mocny, bądźmy delikatne:)

Jednak najlepsze efekty dziewczyny osiągają po suplementacji od wewnątrz. Bardzo chwalone są kuracje drożdżowe czy nasionami lnu, jednak osobiście nie mogę się do nich przekonać.

4. Cierpliwość

Wiadomo, że każda z nas chciałaby od razu mieć wymarzoną długość włosów, ale niestety musimy czekać. Ważne jest aby wszystko robić regularnie, a wtedy efekty są gwarantowane.

Życzę Wam osiągnięcia wymarzonych długości i chętnie dowiem się jakie to liczby:))

środa, 27 listopada 2013

Suche końcówki na drugi dzień po myciu

Witajcie!

Kiedyś już wspominałam o problemie, który towarzyszył mi dość długo, mianowicie końcach, które pomiędzy myciami były strasznie suche. Dziś, kiedy ten problem mnie już nie dotyczy, mogę Wam opowiedzieć jak sobie z tym poradzić. Zapraszam do czytania:))


Gdy zaczynałam włosomaniakować tak jak już parę razy wspominałam, moje włosy były niepodcinane przez dwa lata. Mimo wszystko nie były w najgorszym stanie patrząc przynajmniej na zdjęcia z tamtego okresu, jednak wiem, jak wiele róźni moje dzisiejsze końcówki od tamtych. 

Przez długi czas miałam problem z końcówkami, które na drugi dzień po umyciu były całkiem suche. Ze względu na to, że nie pomagały mi żadne odżywki bez spłukiwania (nie znalazłam jeszcze ani jednej, która by się na moich włosach sprawdziła), toteż pozostawało mi tylko czekać i czekać i czekać....

Ale na co?

Na dzień, gdy tak jak teraz będę mogła napisać kilka wskazówek, które mogą się przydać osobom z tym problemem:)

1. Szampon

Warto sprawdzić, czy nasz szampon jest typowym oczyszczaczem. Jeżeli tak, to radziłabym zmienić go na łagodniejszy, który nie przesuszy włosów jak zwyczajowo zachowujące się SLSy i pochodne (oczywiście nie u wszystkich!)

lub

 zmienić metodę mycia włosów. Do wyboru mamy ich naprawdę dużo, m.in.:
  • metoda OMO - odżywka-mycie-odżywka. Polega na nałożeniu odżywki na zmoczone włosy, potem umycie skalpu szamponem a resztę włosów oczyści piana, która spływa po odżywce. Po zmyciu szamponu i odżywki nadchodzi czas na drugie O czyli nałożenie odżywki nam sprzyjającej lub maski:)  Ważne aby odżywka, którą chcielibyśmy stosować jako pierwsze O była prosta, bezsilikonowa. Jej zadaniem jest jedynie "opatulenie" włosów w czasie, gdy będzie po nich spływać piana gdy będziemy spłukiwać szampon:) Kosmetyk na drugie O powinien mieć ambitniejszy skład czyli np. mieć różne olejki, ekstrakty czy choćby zabezpieczające silikony:) O mojej idealnej odżywce do OMO wspominałam TU.
  • metoda kubeczkowa - czyli rozcieńczanie porcji szamponu w kubeczku. W ten sposób nakładamy na skalp mniej stężony detergent, który może go dużo mniej przesuszać
  • mycie włosów odżywką - szczególnie adresowane przeważnie do skrętowłosych, które mają włosy szczególnie wrażliwe na niedobór nawilżania. U mnie niestety ta metoda się nie sprawdziła, ale warto spróbować:)
 2. Odżywka to nie wszystko!

Zakupmy jakąś porządnie nawilżającą maskę (niekoniecznie szukając jej w drogerii:)) oraz wypróbujmy oleje. Najłatwiej dostaniemy olej rycynowy - w każdej aptece. Pisałam o nim w tym poście . Pamiętajmy, że nakładany zbyt często może przesuszać! Co do masek nie uważam, że jesteśmy skazane tylko na gotowce:) Jest wiele przepisów na domowe sposoby, o tym również kiedyś był ten post. 

3. Uważajmy przy związywaniu włosów

Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale gdy mocno związywałam wtedy włosy, były one po długim czasie w takim ucisku bardzo suche. Wszelkie warkocze i koki kończyły się dla nich bardzo źle.

4.  Oceńmy prawdziwy stan naszych włosów

Nie oszukujmy się. Jeżeli mamy naprawdę bardzo wysuszone włosy, to możemy je zregenerować tylko po części. Ja sama miałam włosy spalone słońcem i trochę porozdwajane, ale nie chciałam ich za nic obciąć. Myślę, że jeśli widzimy, że włosy są w złym stanie należy je chociażby sukcesywnie podcinać, aż pozbędziemy się zniszczeń. To najlepsza i optymalna droga do pięknych włosów bez startu z łysą głową:)) O pielęgnacji końcówek wspominałam TU.


Mi najbardziej z tych metod pomogło OMO i olejowanie. Jednak naprawdę dotyku końcówek zaraz po ścięciu nie zastąpi chyba nic:)) Włosy były fantastyczne i tak aksamitne, że nie mogłam się ich nagłaskać:D Mimo, że ze stanu startowego, w którym były udało mi się osiągnąć naprawdę fajne efekty, to po obcięciu patrząc na żółtą szczotę, którą straciłam, nie żałowałam!:) 

A Wy macie problem z końcówkami suchymi po myciu? :) 
 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdanie u Henri!!

Witajcie!

Dziś notka na szybko, o rozdaniu u Henrietty:)) Serdecznie Was do niego zapraszam, zestawy do wygrania są baardzo interesujące:))


sobota, 23 listopada 2013

Masło orzechowe na włosy?

Witajcie!

Przy poście o rozdwajających się końcówkach, wspominałam o diecie. Jest to chyba mój największy problem, na który ciągle szukam lekarstwa. Wiadomo, że naszym włosom najbardziej służą witaminy z grupy B, które znaleźć można w pestkach dyni, orzechach itd. Stąd też postanowiłam się podzielić z Wami moim smacznym pomocnikiem - masłem orzechowym:)

Wydawanie 10zł na słoiczek masła jest dla mnie bez sensu, dlatego produkuję je sobie sama w cenie o połowę niższej:D

Zaczęło się od tego, że wpadłam kiedyś u Antywieszakowej na wpis o jej sposobie na masło orzechowe. Niestety nie miałam wtedy młynka, toteż zaniechałam prób stworzenia go:(

W końcu gdy w moje ręce wpadł blender, stwierdziłam, że nie odpuszczę:D Kupiłam paczkę orzeszków solonych z obawą, że pewnie nic nie wyjdzie i będzie strasznie słone...

Rozdrabniałam, rozdrabniałam, aż w końcu powstała moja tak długo wyczekiwana pulpa. Sprawdziłam smak, ani trochę słony. Byłam zachwycona:D Masło to wykonuję bardzo często i wygląda to tak:



Mój przepis to: 

Składniki:
- 1 paczka orzeszków ziemnych (używam 330g, z których powstaje mniej więcej cały słoik masła)

Do naczynia wsypujemy część orzeszków i rozdrabniamy blenderem. Gdy powstanie gładka masa, dosypujemy resztę. To przepis dla osób, które lubią mieć taką gładką pastę, bez większych kawałków, których nie da się uniknąć wsypując wszystko naraz.

Wersja bardziej chrupiąca:

Część orzeszków rozdrabniamy w siekaczu i dodajemy dopiero gdy masło będzie już wyrobione:)


Oczywiście są różne inne przepisy z dodatkami cukru pudru a nawet zwykłego masła, ale mi najbardziej smakuje takie:) Ma fajną, gęstą konsystencję - dodając masło sprawiamy, że będzie bardziej rzadkie.

Jeżeli nie lubicie masła orzechowego, ale orzeszki tak, to polecam zrobić z masła przepyszne ciasteczka według przepisu Pauli :)

 Zamierzam przy kolejnej produkcji zaeksperymentować i dorzucić do orzechów trochę pestek dyni. Jeśli się to jakoś sprawdzi, napewno o tym napiszę:))

Lubicie masło orzechowe?:))

piątek, 22 listopada 2013

TAG Liebster Blog Award [2] :)

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę z kolejną porcją pytań, które zadały mi dwie bardzo miłe blogerki:)

                          Pierwsze pytania są od fightthedull :

  1.   Czy chciałabyś być starsza lub młodsza? Dlaczego?

     Nie chciałabym być, i tak czuje się wewnętrznie o 50 lat starsza niż jestem:D
     
  2. Czy jest coś, czego kiedyś bardzo pragnęłaś, ale zrezygnowałaś z realizacji tych planów?

     Wszystkie moje plany jakie kiedykolwiek miałam się pozmieniały. Póki co szukam idealnego rozwiązania, które by mogło to ustabilizować:)
  3. Twoja największa pomyłka kosmetyczna.

      Wazelina na włosy:D Porażka jedna wielka, bo nie mogłam jej domyć i potem końcówki były lekko sztywne, co w zasadzie miało ten plus, że się nie wywijały po przeczesaniu, ale nie zamierzam do tego wracać:D
     
  4. Jakiego smaku po prostu nie cierpisz?

    Smak sosu słodko-kwaśnego jest dla mnie dziwny
  5. Co najbardziej denerwuje Cię u innych?

     Bezmyślność i fałsz.
  6. Opisz siebie w pięciu słowach.

    Ciągle robiąca dziwne miny dziewczyna:D
  7. Najwcześniejsze wspomnienie.

     Ciężka sprawa, nie pamiętam jakiejś szczególnej sytuacji, o której mogłabym pisać.
  8. Gdybyś mogła udomowić każde zwierzę na świecie, co by to było?

    Może pingwiny, bo MŚ lubi:)
     
  9. Co najgorsze: pies, kot, małe dziecko. ;)

     Ale pytanie:D Nie chcę mówić o istotach, z którymi nie mam styczności:)
  10. Jaki film oglądałaś już milion razy i obejrzysz jeszcze jeden milion?

     Jasne błękitne okna. Uwielbiam ten film.
    1. Czy jakiś przesąd, wróżba, albo klątwa miały wpływ na Twoje życie?
      Może, jeśli o czymś nie wiem:D


    A teraz pytania od Ewy Bl:)



    1. W jakim jesteś przedziale wiekowym, np. 15-20, 20-25, 25-30, 30-35, itd. ?

    15-20

    2. Twoja największa fobia.

     Fobie:D
    3. Najlepszy według Ciebie kosmetyk (jeden), do pielęgnacji włosów- podaj nazwę.

     Powiedzmy, że na tą chwilę jakaś maseczka Biovax:)

    4. Twoja największa wpadka.

     Wszystkie wyrzucam od razu z pamięci:D Tu raczej odpowiedzieliby życzliwi ludzie z otoczenia:D

    5. Ulubiona potrawa.

    Może naleśniki:)
    6. Zwierzęta- tak/nie, jakie?

     Taaak, póki co tylko koty:)
    7. Najszczęśliwszy moment w Twoim życiu.

    Osądzę jak będę już u kresu:)

    8. Twoje marzenia.

    Raczej skupiam się na tych mniejszych celach, które mi pomogą dojść do marzeń. Napewno chciałabym być jak każdy szczęśliwa, zdrowa i nie spędzić całego życia w pracy, zwiedzając przez lata tylko drogę do niej.

    9. Jak lubisz spędzać wolny czas?

    Blogując, rozmawiając, śpiewając albo słuchając muzyki. Ogólnie też lubię słuchając muzyki sobie sama do niej coś tam przygrywać:)

    10. Znak zodiaku.

     Przecinek. Używam innego horoskopu:) Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, poszukajcie hasła punctuation horoscope:)
    11. O czym najchętniej czytasz u innych Blogerek?

    O jakiś domowych sposobach na różne rzeczy:)

     Za nominacje oczywiście bardzo dziękuje, miło było odpowiedzieć na Wasze pytania:) Jeżeli ktoś z czytelników chciałby odpowiedzieć na któreś z nich, to chętnie poczytam nawet w komentarzach:) Trzymajcie się:))


czwartek, 21 listopada 2013

Dready- co i jak? - wiedza praktyczna


Witajcie!

Ostatnio przypomniałam sobie o dreadzie, którego zaczęłam robić na początku tego roku i w końcu zaprzestałam. Pomijając plany jego dokończenia, spadła na mnie cała lawina prowadząca do tego wpisu.
Od zawsze podobał mi się alternatywne fryzury i obecnie (mimo, że to pewnie nie pasuje do mojego obrazu z perspektywy Was, czytających posty i oglądających zdjęcia:D) widzę zawsze konserwatywnie tylko dwie odpowiedzi TAK albo NIE. To samo tyczy się włosów. Będę je zapuszczać do wymarzonej długości, ale jeśli zechcę ściąć to przypuszczam, że będzie to baardzo radykalna zmiana, nawet włączając ich całkowite zgolenie:)
Dziś chciałabym poruszyć temat właśnie dreadów, bo myślę, że nadal mimo tego ile osób o tym mówi, są one źle odbierane przez większość środowiska. Zbierałam się do tego wpisu od początku mojego bloga, gdy tylko Katsumi swoją serią dreadowych inspiracji przypomniała mi o tym co jest naprawdę piękne:)

Jak robi się dready?

Bardzo lubię ten temat, bo na swoim koncie mam zarówno syntetyczne jak i prawdziwe, doczepiane syntetyczne jak i naturalne.Dready robi się poprzez hmm skołtunienie. Metod tak naprawdę jest bardzo wiele. Mi najbliższa to szydełkowanie, które polega na robieniu jednego grubego podłużnego kołtuna za pomocą szydełka, którym wciągamy do środka dreada wystające włoski.
Wiele osób robi również dready np. pocierając włosy o filc, jednak ja z tej metody nigdy nie korzystałam:) Jednak z moich komentatorek jest np. właścicielką dreadów, które zrobiły się same, a nie jest to napewno powiązane z brakiem higieny:) Ciekawym sposobem, bez szydełka, samymi dłońmi, robi dready Anna April, TUTAJ LINK:)

Czy dready się myje?

Oczywiście:) Choć nie poleca się żadnej bogatszej pielęgnacji niż ziołowe najzwyklejsze szampony:D Dready to przede wszystkim skołtunione włosy i im bardziej będą suche, tym lepiej będą się trzymać i nie wychodzić ze środka, co zapewne spowodowałyby odżywki itp.

Sama również miałam trzy razy dready choć pojedyncze i co mogę dodać od siebie, to to, że myłam je gdy już podrosły praktycznie tylko przy skórze głowy. Bo przecież tam jest najwięcej brudu, reszta to kołtun, który można myć spokojnie rzadziej. Ponadto ciężko z dreada wypłukać nadmiar szamponu, dlatego polecałabym używanie racjonalnych ilości, by nie powstawały takie typowe suche białe kropeczki, jak po niedomyciu szamponu, przypominające łupież.

DREADY=WSZY

A każda kobieta umie gotować:) Odsyłam do tego wpisu, po nim nikt napewno nie będzie miał wątpliwości:)
Oczywiście dready zaniedbane mogą być domem wesz jeżeli ktoś się z nami nimi podzielił, ale wszy tak naprawdę lubują się we włosach czystych:)

Co zrobić gdy dready się znudzą?

Nie trzeba ich ścinać:) Możemy spróbować rozczesać, metod jest wiele, chyba najpopularniejsza- widelcem:D Włosy napewno będą w złym stanie, ale uważam że wiele można odratować. Nie liczmy na to, że odzyskamy długość włosów taką jak dreadów, bo końce napewno w znacznej części trzeba będzie skrócić, ale myślę, że przy odpowiedniej pielęgnacji można wyhodować sobie piękne włoski nawet po taki perturbacjach:)

Dready a odbiór środowiska

Tu już może być problem:D Myślę, że ludzie, którzy mają dready na całej głowie( mimo wszystko, ale pojedyncze nie działają aż tak mocno) mają misję przekonywania innych o tym, że nie tylko brudasy mają taką fryzurę:) To chyba jedyna rada by kogoś przekonać o tym - gdy będzie mógł dotknąć prawdziwego dreada i porozmawiać z właścicielem.

Rodzaje dreadów:

  •  NATURALNE robimy z włosów kogoś, choć nie zawsze musi to być konkretnie na głowie. Zdarza się tak, jak u mnie, że włosy są np. zbyt rzadkie i ze wszystkich wyszłoby może z 9 dreadów:D Wtedy możemy się posłużyć np. jakimś starym warkoczem, który kiedyś nam ścięto albo włosami systematycznie zbieranymi ze szczotki (najlepiej czyścić ją co jakiś czas, aby włosy nie były całe w kurzu, bo potem wybranie go jest ciężkie). Również dready, które kiedyś obcięliśmy możemy spokojnie przyczepić do włosów kilkucentymetrowych (nie polecam samemu, mój doczepiany z tyłu przeze mnie baaardzo ciągnął i musiałam czekać, aż włosy odrosną troszkę by się poluzował:D) Wiele osób kupuje również czyjeś dready i potem ma je doczepiane:)

  • SYNTETYCZNE czyli dready z włosów syntetycznych. Takie dready służą w sytuacjach gdy np. nasze włosy są krótkie, a chcemy mieć bardzo długie dready. Wtedy dreadmaker robi dready z naszych włosów, a później doczepia do nich jak najbardziej zbliżone kolorem syntetyki. To ten efekt WOW gdy ktoś kto miał małą długość włosów ma nagle dready do pasa:)
Przykład dreadów naturalnych, przedłużanych syntetykami:

 źródło: www.photoblog.pl konkretnie konto AFROSTYL (polecam!:))


 Czy dready naturalne są lepsze od syntetycznych?

Moim zdaniem tak. Miałam kolorowe dready syntetyczne, które po czasie zaczęły się tak mechacić jeśli wiecie o czym mówię:) Kolor zaczął blaknąć, były szorstkie w dotyku i nieprzyjemne w porównaniu z naturalnymi. Jednak To bardzo fajna sprawa jeśli chcemy mieć kolorowe:)

Czy z każdej długości włosów można zrobić dready?


Jasne! To zależy tylko i wyłącznie od naszej fantazji i od tego czy lubimy antentki:D Dready zaraz po dokręceniu (czyli jak największemu przybliżeniu ich do skóry głowy) po prostu sterczą i jeżeli będą zrobione z krótkich włosów, mogą wyglądać jak fryzury domisiów:

źródło: www.tvp.pl

Jednak nie należy się tego obawiać, bo z czasem opadają:)

Co powinna zrobić osoba myśląca o sprawieniu sobie dreadów?

Moim zdaniem powinna się dobrze zastanowić. To dość poważna decyzja, szczególnie w wypadku długich włosów. Nie odzyskamy potem ich długośći całkowitej, a jedynie część jeśli dobrze pójdzie:) Na szczęście i dla wahających się wymyślono coś co mogłoby pomóc, mianowicie dreadloki:

źródło: www.photoblog.pl

Są ta sprasowane skręcone pasma włosów syntetycznych, bardzo długie, które dzielimye na pół a potem jedno zaplatamy z naszymi włosami jak warkoczyk a drugie zostawiamy luźno:) Dredloki można zrobić również samemu- jeśli ktoś jest ciekawy jak, chętnie opowiem:) Nosząc dredloki możemy przyzwyczaićsię do ciężaru, który sprawią dready oraz ogólne do tego jak czujemy się w takiej fryzurze:)

Ciekawostki:
  • są dwa rodzaje zakończeń dreadów : zwykłe czyli zaokrąglone oraz tzw. pędzelki, czy pasemko włosów
  • dready można a wręcz należy myć dużo rzadziej niż nasze włosy, chyba, że ktoś czuje się niekomfortowo:)
  • dready naturalne można farbować (słuszna uwaga od czytelniczki Moniki - przy kolorach mocno różniących się od naszego koloru włosów z których robilismy dreada, farbowanie da efekt pokrytych nowym kolorem włosów, a z dreada będą wystawać włosy ze starym kolorem co przy tak inwazyjnych zmianach jak ciemny dread--> jasny może być nieestetyczne. Przy kolorach bardziej zbliżonych do dreada, wystające włoski nie powinny być problemem.)
Jeżeli wśród Was jest też jakiś fan dreadów to chętnie porozmawiam:D Jak widzicie temat jest dla mnie baardzo przyjemny i szczerze mówiąc takie notki dają mi największą satysfakcję, bo same recenzje, które tak naprawdę są u wszystkich bardzo podobne, to moim zdaniem trochę nuda:)
Oczywiście jeżeli macie inne zdanie na temat tego co napisałam, to śmiało poprawiajcie, całą wiedzę jaką mam w tym temacie, nabyłam sama i nie jestem żadnym profesjonalistą także mogę się mylić:)

A teraz pochwalę się moim póki co 30cm cudeńkiem:


 Gdy odpowiednio "urośnie" i będę mogła ładnie zakończyć końcówki (choć ostatnio jestem bliższa pędzelkom:)) oraz doczepić go do swoich włosów

Jaki macie stosunek do dreadów?:))


środa, 20 listopada 2013

Jak walczyć z wypadaniem włosów?

Witajcie!

Dziś post o problemie moim zdaniem klasycznym - wypadaniu włosów. Codziennie każdy człowiek gubi ok.100 włosów. Jednak co zrobić, gdy na każdym ubraniu zauważamy ich całą masę a przejeżdżając dłonią po włosach "zdejmujemy" ich kilka sztuk lub więcej?

1. Znajdźmy powód wypadania

Nie wolno uogólniać i kojarzyć wypadania z innymi "wszystkim teraz wypadają włosy". Ja ostatnio popełniłam ten błąd. Należy zastanowić się czy jest to wynik osłabienia naszego organizmu, utraty wagi przez ubogą dietę, stres a może to problemy zdrowotne. Nie zakładajmy oczywiście od razu, że to wina choroby. Najpierw zbadajmy czy to nie z naszej winy tak właśnie się dzieje, a dopiero po wyeliminowaniu wszystkich czynników wybierzmy się do lekarza. Czasem powód jest tak naprawdę bardzo błahy np. szampon, którego dotychczas używałyśmy czy przetrzymywanie włosów.

2. Zacznijmy od odstawienia wszystkich produktów aplikowanych na skalp na rzecz jednego

Wiele kosmetyków czy nawet olejów ma powodować przyrost nowych włosków, jednak nieraz już zdarzała się sytuacja, że po olejowaniu skóry głowy, włosów wypadło nam dużo więcej niż zwykle. Jeżeli jest to naprawdę duża ilość zrezygnujmy ze wszystkiego co stosujemy i obserwujmy czy stan się poprawi.

3. Pamiętajmy o delikatności

Czesząc się, myjąc włosy czy nawet związując je, pamiętajmy by być jak najabardziej delikatne. Włosy szarpane możemy wyrywać same, a potem po prostu widzieć efekty tego na swoim stroju.

4. Urozmaicajmy dietę

Oczywiście jeżeli mamy możliwość, to stawiajmy na prawdziwe witaminy, które mogłyby pomóc nam przy tym problemie. Szczególnie znane są ze swoich właściwości na włosy witaminy z grupy B zawarte między innymi w drożdżach, słoneczniku czy orzechach. Przy okazji polecam Wam bardzo ciekawy post Ekocentryczki o moczeniu orzechów, które pozwala wchłaniać nam więcej dobroci, które w sobie mają:)

Jeżeli jednak nie mamy możliwości urozmaicenia diety, możemy posłużyć się suplementami. Nigdy tak naprawdę nie wierzyłam w ich działanie, ale myślę, że warto próbować jeżeli nic innego nie pomaga.

5. Zioła

Wiemy jak dobre działanie na włosy ma choćby skrzyp. Wzmacnia on włosy i sprawia, że mogą szybciej rosnąć i być grubsze. Pokrzywę ponadto wiele osób chwali sobie jako jedyny środek, który pomógł im pokonać wypadanie! Zatem myślę, że warto. Pamiętajmy przy piciu herbaty ze skrzypu, by uzupełniać witaminy z grupy B, które on wypłukuje.

6. Zaprzyjaźnijmy się z wcierkami

Jeżeli nasza skóra głowy akceptuje wcierki, to aplikujmy je regularnie.Wcierki nie tylko przyspieszają porost czy pomagają zahamować wczesne siwienie, ale również mogą pomóc nam uporać się z wypadaniem włosów. Wspominałam o odstawieniu produktów nakładanych na skalp i moim zdaniem warto byłoby je zamienić na jakąś wcierkę. Oczywiście nie zakładajmy, że obudzimy się następnego dnia z 20 razy gęstszymi włosami co stóp i bez problemu wypadania, ale warto spróbować. Odżywki do skóry głowy mają przeważnie przede wszystkim różne ziołowe ekstrakty w składzie, które mogą nam pomóc. Połączenie ich aplikacji z masażem skalpu napewno nie zaszkodzi!:))


Na koniec powiem tylko tyle, że niestety, ale ciężko znaleźć niezawodny sposób na wypadanie włosów u każdej osoby. Ważne jednak byśmy próbowali i racjonalnie podchodzili do kwestii nadmiernego wypadania z różnych stron.

W szale kosmetyczny nie zapominajmy o głównym napędzie naszego organizmu-jedzeniu, które powinno być jak najbardziej bogate:)


A Wy jak radzicie sobie z wypadaniem? Macie na nie jakieś sprawdzone sposoby, czy ciągle szukacie?:)



poniedziałek, 18 listopada 2013

TAG Liebster Blog Award + robótka 2013

Witajcie!

Zostałam nominowana przez autorkę bloga jordgubbe-life do tagu Liebster Blog Award dzięki czemu bardzo mi miło i oczywiście pozdrawiam gorąco!:))


 1. Czy jest coś bez czego nie wyobrażasz sobie życia?

  Myślę, że jest to poczucie wewnętrznego spokoju i smutek, który pozwala mi nie zwariować.

2.Kawa czy herbata?

  Kawa baardzo rzadko i jak już to z mlekiem, więc herbata:)

3.Czy chciałabyś mieszkać za granicą?

  Jeszcze niedawno bardzo chciałam, typowałam Niemcy ze względu na to, że bardzo lubię ich język oraz ogólnie mi się podobają, jednak na dzień dzisiejszy niczego nie planuję. Wszystko zależy od tego jak będzie wyglądała moja przyszłość:)

4.Czy żałujesz czegoś?

  Taak, aktualnie tego, że kupiłam tylko jeden atomizer, a przydałby mi się jeszcze taki do mgiełek do ciała:(

5.Jakbyś mogła wybrać jedną rzecz na bezludną wyspę to co by to było?

   Myślę, że na teraz byłby to bęben albo kazoo:D

6.Czy ktoś jest dla Ciebie autorytetem?

Ciekawe pytanie. Szczerze mówiąc nie wierzę w ideały, dlatego nie mam jednego autorytetu. W poszczególnych kwestiach imponują mi niektóre osoby, szczególnie jest to związane z okazywaniem dobroci i pomocy innym, ale nie tylko. Bardzo lubię silne osobowości a jednocześnie darzę ogromną sympatią cechy takie jak niepewność i staram się balansować pomiędzy tymi dwoma typami osobowości.

7.Lubisz gotować?

  Lubię piec ciasteczka:D Z gotowaniem to niewiele mam wspólnego, choć nie zaprzeczam, że chętnie bym i w kuchni poeksperymentowała:)

8.Czy jeśli byłaby taka możliwość pojechałabyś do Afryki w celu pomocy?

  Oczywiście i napewno nie sama:) Kiedyś o tym myślałam, co jakiś czas ta myśl wraca. Ogólnie uważam, że życie jest zbyt krótkie żeby zmarnować je na samo takie bezwartościowe, powierzchowne jestestwo, polegające na spaniu, pracy i jedzeniu. Chciałabym czegoś więcej, czegoś czym mogłabym przed sobą się pochwalić na starość i pomyśleć "jak fajnie, że to zrobiłam".

9.Gdybyś trafiła 6 w totka na co przeznaczyłabyś wygraną?

  Napewno nie na kosmetyki:D Kosmetyki i ubrania to rzeczy, na które najbardziej szkoda mi pieniędzy, dlatego stawiam raczej na minimalizm i jak robię włosowe zakupy to raz na jakiś czas i potem i tak rozmyślam czy to było mi tak naprawdę potrzebne. Stąd też bardzo mała liczba recenzji na moim blogu:D Jeśli mogłabym to ciągle w mojej pielęgnacji byłyby same domowe sposoby, jednak jest zbyt dużo kuszących blogów i nie wszystko mogę zrobić sama nad czym bardzo ubolewam:( A co do tego na co bym przeznaczyła to myślę, że chętnie sfinansowałabym potrzebującym chorym operacje oraz zadbała żeby chociaż w najbliższych miejscach ludzie żyli w dobrych warunkach i nie musieli się niczym martwić, szczególnie dzieci. Ogólnie chciałabym, żeby ludzie nie musieli się niepotrzebnie przejmować o rzeczy, które powinni mieć zapewnione.

10.Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?

  Bo chciałam czytać komplementy o moich włosach:D A tak naprawdę to moja pielęgnacja trwała i trwała a ja nie widziałam już nawet jej efektów i chciałam znać opinię innych oraz nudziło mnie tylko czytanie postów, gdy codziennie budziłam się z jakimiś kosmicznymi pomysłami na nowe przepisy włosowe:D

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy może lubić taką zabawę, stąd nie chcę nikomu narzucać odpowiadania na moje pytania. Jednak ze względu na to, że nie chcę niszczyć sensu tego tagu, chętnie poczytałabym jeśli miałyby ochotę odpowiedzieć następujące osoby:

http://henri-and-her-hair.blogspot.com/
http://wuosy.blogspot.com/
http://bloglotty.blogspot.com/
http://wlosynaemigracji.blogspot.com/
http://hairoutine.blogspot.com/

A to moje pytania:

1. Twój ulubiony film?
2. Kino czy teatr?
3. Alternatywne cięcie czy klasyczna fryzura?
4. Jaka muzyka Cię inspiruje? (ależ poważnie to brzmi:D)
5. Co najbardziej lubisz robić?
6. Czy włosomaniactwo wpływa na Twoje plany przyszłościowe?
7. DIY czy sklepowe rzeczy?
8. Co sprawa Ci największą radość?
9. Najbardziej szalony plan, który masz zamiar spełnić w przyszłości?
10. Czynność, której chciałabyś się nauczyć to?

 ROBÓTKA 2013!!!

Tagi tagami, ale najważniejsze jest sprawianie uśmiechu innym, dlatego też serdecznie Was zapraszam do dołożenia swojej cegiełki w kolejnej akcji ROBÓTKA, więcej szczegółów TU. Akcja polega na wysyłaniu oczywiście w miarę swoich możliwości, kartek, jakiś drobnych prezentów, tego co tylko sobie wymyślimy a co mogłoby ucieszyć mieszkańców Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie. Naprawdę warto się przyłączyć jakkolwiek. Zrobienie kartki to niewiele czasu a oglądanie zdjęć gdy otwierają wszystkie prezenty i przeglądają je jest bezcenne:)) Serdecznie zapraszam, ja sama drugi raz się przyłączam. Podpisuję się pod prośbą autorki bloga o rozsyłanie dalej w świat głosu o tej akcji, jeżeli tylko Wam się ten pomysł podoba:))))


 

sobota, 16 listopada 2013

Pielęgnacja włosów w muzyce! - NADINTERPRETACJE

Witajcie!

Myślałam o tym poście jeszcze chyba przed założeniem bloga:D Słucham dość dużo i różnej muzyki. Od czasów włosomaniactwa bardzo mocno wpadały mi w ucho fragmenty dotyczące włosów i chciałabym się z Wami podzielić listą piosenek, które udało mi się zapisać i które o tym traktują:

 Mycie włosów jako źródło inspiracji:

" Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz"

Edward Stachura " Życie to nie teatr"

O pierwszym, ciężkim olejowaniu:

"Polewam głowę olejem
Ciebie to nie rusza i ja tez się nie śmieje!"

Plagiat 199 "1000 słów"
(Katsumi, pozdrawiam!!:))

Wymarzone okrycie wierzchnie większości włosomaniaczek:D

" Rozrzucam korale wspomnień...
Wtulona w włosów płaszcz, wonna rodnią swą"

KAT "Łza dla cieniów minionych"

Ciężki los włosomaniaczki w wieku szkolnym:

"Za kolor włosów, za kolor twarzy
Ja cię osądzę, ja cię skażę"

Dezerter "Czwarta rano"

Włosy jako zamiennik torebki:

 " ...we włosach nosiła spinki i treski
i inne śmieci"

Maria Peszek "Amy"

O naturalnym rozjaśnianiu:

" Troski nie gryzą nie gniotą
A wokół nikogo i upał
Co włosy przemieniłby w złoto" 

Coma "Parapet"

 Błędy w pielęgnacji:

"jej włosy pachniały pizzą
do dziś zresztą czuję ten swąd"

Pidżama Porno "Do nieba wzięci"

Wymarzone wrażenie na innych:

" Ich włosy lśnią nierealnie jak złoto
Ich warkocze fruwają wysoko"

Pidżama Porno "Nasze nogi są jak z gumy"

Romantyczne chwile:

"są jak poszum wiatru
we włosach Twych, we włosach Twych
delikatnych, czystych tak
jak myśli me o Tobie"

Dżem "Cała w trawie"

 Przypominajka o tym dlaczego warto chronić włosy latem i nie tylko:

"I słońce pada, siostrzyczko, na twoje
Włosy, i zjeżdża jak chłopak poręczą"

Czesław Śpiewa "Postój zimowy"

 Włosomaniaczka na wyjeździe bez wody:

" Coraz bardziej cuchną moje włosy,
W lustrze smutnieją moje oczy"

Frontside "Aglomeracja"

I teraz moim zdaniem idealny podsumowanie i wyjaśnienie dlaczego wolimy obcinać włosy same:

"U fryzjera wraz z włosami ucinają łeb
Krzyczę krwawiąc, by ktoś uratował mnie!"

ONA "Rośnie we mnie gniew"


A Wy macie jeszcze jakieś cytaty, które można by dopisać? Też odkąd dbacie o włosy, takie fragmenty przykuwają bardziej Waszą uwagę?:))


piątek, 15 listopada 2013

Octowy tonik do twarzy- mój ideał!

Witajcie!

Dziś post odbiegający bardziej w stronę naturalnej pielęgnacji twarzy niż włosów. Dzięki niemu od dłuższego czasu moja twarz jest idealnie nawilżona i nie ma na niej niedoskonałości. Zapraszam do czytania:))

Tonik octowy 

Zaczęło się od tego, że postanowiłam kupić sobie ocet jabłkowy do płukanek zakwaszających. Chciałam sprawdzić czy regularne stosowanie tego typu sposobów odwdzięczy się mniejszą ilością nowych rozdwojeń. Co do płukanki, testy nadal trwają choć i tak już wspominałam o pierwszych efektach tu.
Przeglądając przepisy na płukanki, trafiłam na przepis toniku, zresztą bajecznie prostego. Jego składniki to ocet jabłkowy (nie zwykły!!!!!) i woda w stosunku 1:5. Postanowiłam wypróbować zachęcona efektami przekonania się do używania mleka do przemywania twarzy. Skóra miała być niesamowicie miękka, nawilżona, pory zwężone, bardziej oczyszczone oraz szansa na nowe niedoskonałości miała się bardzo zmniejszyć nawet do minimum.

Swój pierwszy tonik zrobiłam w maleńkiej ilości(nie wierzyłam żeby cokolwiek zmienił) :

-1 łyżeczka octu jabłkowego
- 5 łyżeczek wody przegotowanej

Po pierwszych użyciach byłam naprawdę pod ogromnym wrażeniem i jest tak do dziś:) Skóra faktycznie jest nawilżona, gładka, wolniej się przetłuszcza i co najważniejsze tonik świetnie zapobiega powstawaniu niedoskonałości i naprawdę przyspiesza gojenie. Polecam go wszystkim:))

Co mogę dodać to używam go kilka razy dziennie, przechowuję w szklance, na która kładę woreczek foliowy i zabezpieczam go gumką recepturką by się nie zsuwało, a ja miała pewność, że nic tam nie wpada:) Robię go co kilka dni, nie powinien leżeć dłużej niż ok.2 tygodnie i myślę, że na początek najlepiej zrobić sobie mała porcję. Nie na wszystkich działają te same rzeczy, ale napewno warto próbować!:)

Jedyny jego minus jaki zauważyłam, to podrażnienie skóry na konturach twarzy, dlatego staram się najbardziej skupić na jej centrum.

Najfajniejsze jest to, że stężenie tego toniku możemy modyfikować same i czytałam kiedyś też o proporcjach 1:1, ale uważam, że są za mocne. Napewno warto zacząć od duuużo mniejszego stężenia, nawet mniejszego niż moje, a potem je zwiększać jeśli zauważymy, że jest zbyt słabe.

Pamiętajmy o jakiejś małej próbie uczuleniowej, bo może być różnie, mimo wszystko.

PS. Dodała parę razy to porcji toniku kilka kropel soku z cytryny i efekty były równie fajne + przetarcie twarzy taką miksturką dawało fajny efekt ochłodzenia i orzeźwienia:)

A Wy słyszałyście o nim? Używacie domowych toników?:))

środa, 13 listopada 2013

Spinki - łapki kościotrupa

Witajcie!

Dzisiejszy post bardzo pasowałby napewno do okresu halloween, jednak ze względu na to, że zakup wspomnianych w tytule rzeczy nastąpił po tym obrządku, toteż pokażę Wam je dzisiaj:D

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że kiedyś z fanatycznym uśmiechem regularnie przeglądałam zszywkę, by znaleźć jak najwięcej inspiracji. Pewnego razu natknęłam się na to:

 źródło: www.zszywka.pl

Bardzo mi się to spodobało i postanowiłam zrobić sobie takie cuda z modeliny lub masy solnej, jednak w końcu nie wyszło. Potem wpadłam na kolejne absolutnie fascynujące mnie ozdoby:

źródło: www.stylowi.pl

To było w wykonaniu dużo cięższe, dlatego też sobie odpuściłam. Aż ostatnio na zakupach niechcący w jakimś śmiesznym chińskim sklepie dorwałam dwie sztuki takich łapek w zawrotnej cenie 1,50zł :

Kolory za nic mi nie odpowiadały, dlatego postanowiłam je troszkę zmodyfikować:


Efekt końcowy był taki:

Debiut moich paznokci na blogu:D

Łapka została pomalowana jeszcze drugą warstwą fioletowego lakieru, a potem bezbarwnym dla utrwalenia. Pomarańczową łapkę czeka biały lakier, jednak najpierw muszę taki nabyć:))

Na włosach prezentuje się to tak:

Wygląda zabawnie-o to chodziło:))

Myślę, że lepiej wyglądałoby w towarzystwie czarnych strojów:D

A Wy lubicie takie potworne gadżety? 
Używacie spinek do włosów?:))

poniedziałek, 11 listopada 2013

Jak stworzyć ergonomiczny atomizer?

Witajcie!

Dziś post w końcu jak najbardziej na serio. Jakiś czas temu zakupiłam atomizer. Był bardzo fajny, nie zacinał się. W końcu spontanicznie postanowiłam go zmodyfikować. Chcąc zmarnować jak najmniej czasu, połączyłam czynność przemiany z oczyszczeniem go

Mój przepis na ergonomiczny atomizer:

1. Ubrudź atomizer, który posiadasz.
2. Zagotuj wodę w czajniku.
3. Wlej wrzątek do atomizera i patrz, jak się zmienia:)

UWAGA: realizacja przepisu wiąże się z poparzeniem palców i utratą jakiegokolwiek poszanowania wśród osób ze swojego otoczenia...

Podsumowując...

mimo genialnego kształtu mojego atomizera nie wróżyłam nam długiej wspólnej przyszłości. Był dość mały, a po moich rekombinacjach zaistniało przewężenie, które skutecznie utrudniałoby wszelkie zabawy. Dlatego też pochwalę się moimi ostatnimi zakupami włosowymi:


1. Nowa duża pryskawka, z którą mam nadzieję się bardzo polubić:)

2. Śmieszne coś do robienia koka. Wypełniacz- twister, który ma w sobie drucik, dzięki czemu możemy go wyginać.

3. Prywatna miska na moje płukanki, które często spotykają się z niezrozumieniem i nawet zarzuceniami o tym, że planuję innych otruć mieszając np. ocet z wodą:D

A co do tego ciekawego przyrządu do koka, znalazłam instrukcję jak się z nim obchodzić:

źródło: www.zszywka.pl

W najbliższym czasie pokażę Wam czy udało mi się stworzyć coś podobnego na mojej głowie:)

A jak Wasze włosowe zakupy? Nabyłyście jakieś niekosmetyczne nowości?:))

niedziela, 10 listopada 2013

Moje nieproste włosy...

Witajcie!

Kiedyś myślałam nad stworzeniem posta o tym jak wyglądają moje włosy, gdy je jakoś pofaluję. Miał on mieć na celu ukazanie jak suche mam wtedy włosy na długości. W końcu stwierdziłam, że nie ma sensu aż do wczoraj, gdy ciągle miałam włosy związane w warkocz. Stwierdziłam, że może spróbuję jeszcze raz i dokładnie rozczesałam włosy, nałożyłam trochę odżywki a potem po przeczesaniu, zaplotłam je ciasno w warkocz na całą noc. Dziś rano prezentowały się tak:

Na żywo wyglądają dużo lepiej. Na zdjęciu można zauważyć, że za mocno splatałam prawe pasmo, przez co lewy koniec pasma jest znacznie prostszy. Ale to do naprawienia:))

Po 5 godzinach wyglądało to tak:


Tu już fale wyglądają według mnie lepiej, bo skręt się troszkę poluzował. Ogólnie nie lubię takich pośrednich fryzur, uwielbiam loki (u kogoś:)), proste włosy też, ale fale niezbyt mnie przekonują i jest niewiele osób, które mają fale podobające mi się tak bardzo jak np.loki. Widać na środku miejsce, w którym zawsze dzielę włosy na dwie części i przerzucam do przodu:D 
Szczerze mówiąc jestem zdziwiona, że skręt wytrzymał tak długo, bo zawsze jest to efekt krótkotrwały na moich włosach.

Dodaję ten wpis, ponieważ chciałabym abyście choć raz miały okazję zobaczyć moje włosy w innej odsłonie.

A Wy lubicie czasem coś zmieniać w swojej fryzurze?:))



sobota, 9 listopada 2013

Dekalog dbania o końcówki

Witajcie!


Pomimo mojej dość rozbudowanej pielęgnacji, ciągle mam mimo, że mniejszy, problem z rozdwojeniami. 
 Nie jest to związane tylko z używanymi przez nas kosmetykami, ale również dietą i innymi czynnikami, które składają się na kondycję naszych włosów. Jednak nie trzeba się obawiać, możemy zrobić dużo, aby nasz problem zmniejszyć sposobami pielęgnacji. 

J a k   d b a ć   o   k o ń c ó w k i?

1. Obcinajmy końcówki regularnie! 

Jeżeli widzimy rozdwojenia, to nie czekajmy na lepszy moment, bo zniszczone końcówki skutecznie przeszkodzą nam w zapuszczaniu włosów. Jeżeli włos urośnie, to rozdwojenie pójdzie w górę, a sama końcówka może się bardzo łatwo połamać, ukruszyć i nawet bardzo intensywne zapuszczanie nie da nam efektów.

2. Zapobiegajmy!

Dbajmy o odpowiedni poziom nawilżenia naszych włosów. Suche włosy są bardziej podatne na zniszczenia, przez co końce będą się rozdwajać szybciej. Skutecznymi zabiegami w przeciwdziałaniu rozdwajaniu jest regularne olejowanie. Szczególnie dobrze działają na ten problem oleje takie jak: rycynowy (trzeba uważać by nie stosować go zbyt często, bo może przesuszyć!) czy olej kokosowy (ma on właściwości lekko odbudowujące strukturę włosa, jednak nawet on nie sklei naszych końcówek). Oczywiście ważne jest też by ograniczyć do minimum zabiegi i stylizacje, które wysuszają włosy.

3. Uważajmy na urazy mechaniczne!

Często zdarza mi się przygniatać włosy torbą, wplątywać je w jakieś elementy ubioru po czym ich uwolnienie często kończy się ich łamaniem. Pocieranie o ubrania również nie jest wskazane, nie wspominając już o choćby znakomitej metodzie, którą polecało mi kiedyś wiele osób, czyli tarcie mokrych włosów ręcznikiem w celu szybszego wysuszenia...Uważajmy również przy wyborze szczotek i grzebieni, słów kilka było o tym tu.

4. Nie używajmy często silnych szamponów

Składniki typu SLS silnie przesuszają włosy a do tego powodują ich rozdwajanie, dlatego nie stosujmy ich na dłogość co każde mycie, a jedynie w celu oczyszczania z silikonów.

5. Upinajmy włosy!

Tak jak wspominałam, pocieranie włosami o różne nawet materiały, może je narażać na zniszczenia. Jeżeli nie jesteście typem osób, które lubią często związywać włosy, możecie to robić choćby tylko w domu. U mnie jest to już regułą:) O tym jak to robię pisałam tu, ale każdy sposób będzie dobry:) Pamiętajmy, że również pogoda nie jest naszym sprzymierzeńcem. Chrońmy włosy przed słońcem, wiatrem i mrozem.

6. Unikajmy metalowych elementów!

 Kupujmy gumki pozbawione metalowych elementów, w które łatwo wplątują się włosy, a potem trzeba je wyrywać. Uważajmy również na zwykłe wsuwki i starajmy się używać tych z zaokrąglonymi końcami.

7. Zabezpieczajmy! 

Po każdym myciu używajmy serum, które porcją silikonów napewno pomoże naszym końcom by tak szybko się nie niszczyły. Alternatywą tego kosmetyku, o której przypomniała mi Chung,  może być odrobina (!) olejku wmasowane w końcówki. Naprawdę uważajcie z ilością, jeżeli Wasze włosy łatwo obciążyć:)

Myślę, że najważniejsze to obcinanie, a potem dopiero dbanie o końce. Tak naprawdę nic nie sprawi, że nagle się zregenerują i skleją. Gdy zaczynałam wzmożoną pielęgnacje, moje końce były dwa lata nieobcinane, były to jeszcze resztki jakiegoś tam żonglowania szamponetkami różnych firm, po którym miałam rude włosy, a dzięki słońcu stały się blondo-rudo-brązem. Dzięki olejowaniu kondycja włosów bardzo się poprawiła, jednak i tak musiałam je obciąć, bo to nie miało przyszłości. To bardzo dobrze pokazuje jak ważna jest pielęgnacja końcówek i systematyczne pozbywanie się rozdwojeń:)


A Wy jakie macie jeszcze sposoby na zdrowe końcówki?:))



piątek, 8 listopada 2013

Śmieszna grzywka- inspiracje

Witajcie!

Ostatnio chodzi za mną jakaś zmiana fryzury. Moja długa grzywka bardzo mi już obrzydła, jest prawie długości włosów i jedyne tego plusy są takie, że mogę ją łatwo spinać na bok tak, żeby lekko opadała oraz każde upięcie bez problemu ją obejmuje. Na tym koniec plusów jak dla  mnie, bo nie pasują mi fryzury typu przedziałki na środku itd. Dlatego ostatnio myślę nad grzywką, ale nie zwykłą, prostą. Ogólnie hmm czuję, że mam misję:D Jestem stworzona żeby rozweselać ludzi. Stad też bardzo lubię się przebierać, malować, grać i całkowicie żartować w celu uśmiechu na czyjejś twarzy:) Nigdy nie miałam oporów przed takimi rzeczami, nie interesuje mnie co złego może ktoś pomyśleć, bo ja wiem, że to żart i że to tak naprawdę tylko kreacja:) Dlatego też chciałabym rozweselić moje włosy, które są dość smętne. Najchętniej, gdyby były krótkie to bym je po prostu całkiem postrzępiła, ale że mam długie to chyba jedyne co mogę zrobić, to modyfikacja grzywki:D Oczywiście nie odbierajcie tego w ten sposób, że chcę mieć jak najgłupszą fryzurę, byleby tylko się ktoś śmiał, nie, nie i nie. Chcę po prostu coś weselszego niż to co widać u wszystkich:)





 źródło: filmowy.fanatyk.pl

Grzywka filmowej Amelii jest dla mnie przegenialna. Jedyne co mnie przeraża, to wizja 'przylizania' moich cienkich włosów.

źródło: urodaizdrowie.pl

I fryzura, która mi się ogólnie bardzo podoba:



Co myślicie o takich grzywkach? Pasują według Was do długich włosów? 

PS: Grzywkę miałam praktycznie większość swojego życia, dlatego nie boję się, że mogłaby wyglądać niekorzystnie:)