środa, 25 września 2013

Całe życie z SLS...

Hej!

Do tego wpisu zmusza mnie smutna rzeczywistość. Pamiętam kiedy pierwszy raz czytałam o szkodliwości szamponów i produktów z SLS. O tym jak "straszny" jest to detergent i jak trzeba się go wystrzegać dowiadywałam się z róznych źródeł z czasem. Zaczęłam unikać z nim szamponów, przerzuciłam się na szampon Babydream, oczywiście co kilka myć oczyszczając głowę SLS-em. Tak naprawdę trudno o nim cokolwiek powiedzieć. Jedni mówią, że jest rakotwórczy, inni zaraz, że nie. Jakoże nie prowadziłam żadnych badań na ten temat (kto wie, może kiedyś:D) to nie czuję się wystarczająco kompetentna, aby się w tej kwestii wypowiadać. Natomiast podstawowa sprawa to szkodliwość SLS na nasze włosy.

Jakie mogą być skutki na włosach używania szamponu z SLS? 
  • przesuszenie włosów (najbardziej narażone są końcówki, które przeważnie dostają podwójnie (nie dość, że w lato słońce mocno je przesusza, to jeszcze szampony, nawet ten SUPERnawilżający) 
  • przesuszenie skóry głowy, co potem może skutkować np.nieprzyjemnym łupieżem czy szybszym przetłuszczaniem
Tak jak mówiłam, są głosy o tym, że jest to substancja szkodliwa, mogąca wchłaniać się przez naszą skórę i tam się gromadzą. Nie wiem jakie są skutki tego, jednak nie uważam żeby było wskazane, aby kosmetyk aż tak głęboko ingerował w skórę, a nawet w organizm.

Kolejny etapem w moim "uświadomieniu" był kontakt z szamponami i maskami oraz oczywiście sprawdzanie każdego pod względem tego, czy posiada SLS. Szczerze mówiąc myślę, że jest to pierwsza ważna substancja, którą powinnyśmy umieć odkryć w składzie, bez żadnego problemu. Występuje jako Sodium Lauryl Sulfate. Dzięki niemu nasz szampon łatwiej się pieni, przez co lepiej rozprowadza. Obecność tego składnika w masce jest dla mnie całkowicie niepojętym zjawiskiem.

Potem zaczęłam analizować składy żeli do mycia twarzy i różnych tego typu kosmetyków. Jakie było moje zdziwienie, gdy w wielu produktach znanych firm było zaraz po wodzie. Żele, przeważnie te do cery tłustej, mieszanej ale przecież i dla wrażliwej-suchej powinny być jak najbardziej delikatne. A większość, która jest reklamowana ma w składzie SLS lub jego pochodne, które w działaniu są takie same. Jednak na szczęście są również takie żele i płyny, które mają łagodniejsze składy. Zawsze również można skorzystać z naturalnej pielęgnacji jak choćby mój sposób na urozmaicone ocm :)

Po tych przeżyciach egzystowałam sobie dalej, szczęśliwa w niewiedzy, że nawet mój żel do kąpieli również jest typowym wysuszaczem:( Zastąpiłam go balsamem BD fur Mama. Ma bogaty w olejki skład, w którym nie spotkamy się z żadnymi silnymi detergentami.

Kolejne załamanie przeżyłam oglądając w sklepach (fanatyzm) składy płynów do higieny intymnej. To straszne, ale niektóre z nich określane jako super łagodne miały cały ciąg detergentów, w tym oczywiście SLS. No ok, pomyślałam, nikt nie każe tego nikomu kupować, więc można zerknąć i zobaczyć skład. Żyłam w nadziei wyzbycia się SLS z mojego życia do czasu, gdy pewnego dnia z nudów w moje ręce wpadło opakowanie pasty do zębów....

Co mogę powiedzieć dziś?

Myślę, że nie należy panikować. Jeżeli nie widzimy u siebie żadnych skutków ubocznych stosowania kosmetyków z tym detergentem (np. nadmierne przesuszenie skóry), to nie musimy go odstawiać. Jest wiele osób, które śmiało używają takich kosmetyków i wciąż ich skóra jak i włosy mają się bardzo dobrze:) Ja jednak jeśli mam możliwość, to unikam go w składzie. Myślę, że nie jest wskazane aby był np. w mydle do rąk jeżeli chcemy by skóra na nich nie była przesuszona. Lepiej dojść do genezy problemu zamiast potem narzekać na to, że na rynku są same kremy albo nasza skóra jest jakaś dziwna. Nie popadajmy w obłęd, ale też nie wierzmy, że każdy reklamowany produkt poprawi stan naszej skóry czy włosów:)

Największym według mnie minusem SLS są jego odpowiedniki. Ukryte pod nimi nazwy mogą nas mylić i przedstawiać się jako delikatniejsze, a mieć tak naprawdę to samo działanie np. SCS w szamponach Alterra.


A Wy unikacie SLS w produktach, czy podchodzicie do tego z większym dystansem?:)

5 komentarzy:

  1. Dało mi się we znaki przesuszenie włosów po SLES w szamponie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do dziś nie wiem jak moje włosy funkcjonowały w dość dobrym stanie, gdy używałam tylko szamponów i to tych bardzo silnych..

      Usuń
  2. Ja unikam i odkąd odstawiłam takie mocne detergenty stan moich włosów bardzo się poprawił. Skóra nie jest przesuszona, włosy też i się nie łamią, jak kiedyś.
    Dla osób z suchą skóra i włosami te detergenty mogą być za mocne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja unikam SLS i podobnych w szamponach do regularnego mycia, odżywkach/maskach i w preparatach do mycia twarzy. Odkąd zmieniłam myjadło do twarzy na delikatniejsze stan mojej skóry znacznie się poprawił. Reszta ciała jakoś szczególnie nie reaguje na te składniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z kosmetykami do twarzy zrobiłam to samo i myślę, że dużo to zmieniło:)

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)